Translate

czwartek, 8 stycznia 2015

~.1.~

- Hej Rose! - usłyszałam głos swojej przyjaciółki Annie, zaraz po wejściu do kawiarni.
- Cześć. Matko, jak my się dawno nie widziałyśmy! - odparłam siadając na przeciwko niej.
- To chyba z 3 miesiące będą - powiedziała Annie po krótkim namyśle.
- Studia i praca mnie przewyższają - wymamrotałam zgodnie z prawdą.
- Mam tak samo. Za 2 godziny lecę na zajęcia, a jutro mam sesję - oznajmiła biorąc łyk wody, którą pewnie wcześniej zamówiła.
- Opowiadaj! - uśmiechnęłam się nastawiając uszy, aby słyszeć co wydarzyło się w życiu mojej przyjaciółki.
- No cóż, ostatnio Louis patrzył na ogłoszenia w sprawie kupna domu. Chcemy znaleźć większe gniazdko, potem pomyślimy w końcu o ślubie. Louis ciągle ma jakąś wymówkę i myślę, że ten dom również nią jest. Wydamy na niego pieniądze, więc nie będzie na wesele - zaczęła, a ja słuchałam uważnie.
- Pewnie się boi, jak każdy facet. Małżeństwo zobowiązuje. Myślę, że powinnaś dać mu odczuć, że między wami będzie tak samo - rzekłam z nadzieją, że choć trochę jej pomogę.
- Mam nadzieję, że w końcu się uda. Mnie tylko denerwuję, że on zabiera pracę do domu. Został tylko miesiąc i skończę studia, muszę się dużo przygotowywać. A Lou wraca i do nocy siedzi nad papierami. Do tego twierdzi, że mu przeszkadzam - opowiadała ze smutkiem w oczach.
- Annie to jest prawnik. Nie dziw się, ale i tak zawsze będzie razem mimo tych kłótni. Wierzę w was - starałam się pocieszyć przyjaciółkę.
- Dziękuje, a teraz opowiadaj co u Luke'a! - posłała mi promienny uśmiech.
I właśnie tu zaczyna się kolejna historia...Otóż Luke to mój chłopak, z którym spotykam się od 3 lat. Poznaliśmy się na studiach, on również rysuje. Pomógł mi się otrząsnąć, był ze mną od początku studiów, ale dopiero po 2 latach znajomości zdecydowaliśmy się na związek. Kocham go bardzo mocno, staram się to pokazywać na każdym kroku. Luke ma swój zespół, który powoli się rozwija. Jestem jego fanką.
- Dobrze, jest teraz na zajęciach. Dziś gra w moim klubie - odparłam wesoło, na samą myśl o chłopaku zrobiło mi się radośnie.
- Przyjdę z Lou - oznajmiła Annie, a w tym czasie podszedł kelner.

Wróciłam do akademika po zajęciach i rzuciłam swoją torbę na łóżko. Moja współlokatorka Kate malowała paznokcie, a jej przyjaciółeczki (czyt. służące) układały jej fryzurę i masowały stopy. Prychnęłam pod nosem, zachowują się jak Secondary School Girls*.
- Coś cię śmieszy? - warknęła Molly patrząc na mnie złowrogo.
- Absolutnie nic - odrzekłam powstrzymując śmiech.
Podeszłam do swojego biurka i wyłożyłam książki. Usiadłam na krześle zabierając się za pracę domową, nałożyłam też słuchawki na uszy. Molly mieszka ze mną od roku i się nie zaprzyjaźniłyśmy. Ona studiuje aktorstwo i marzy tylko o sławie, którą ja przez jakiś miałam. Właśnie tego mi zazdrości. Gdy ją do mnie przenieśli byłam wściekła, słyszałam o niej wcześniej. Gdy profesor nie dał jej roli w przedstawieniu zaczęła go wyzywać i złamała mu okulary. Ma bogatych rodziców, którzy dają jej fortunę.
- Rose weź te swoje marne dzieła sztuki z mojej szafki - krzyknęła pokazując na moje prace leżące na jej półce z kosmetykami.
Wstałam i wzięłam obrazki, po czym wróciłam do pracy. W sumie lubię swój pokój. Zaraz przy wejściu jest duża, drewniana połka na buty. Z drugiej strony moje łóżko, na którym wiszą zdjęcia z przyjaciółmi i rodziną. Potem moje biurko oraz szafa. Zaraz obok jest szafka nocna Molly i jej łóżko, potem biurko oraz szafa. Przy drzwiach od łazienki są dwie, małe szafeczki, gdzie ja trzymam książki, a Molly biżuterię.
Gdy wybiła 6 pm wybrałam z szafy ubrania i udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w bluzkę z pracy, miętowe rurki oraz czarne converse. Spięłam włosy w wysoką kitkę, zrobiłam lekki makijaż oraz spryskałam ciało perfumami. Narzuciłam na siebie szary kardigan, chwyciłam torbę i pobiegłam na stację metra. Zatankowałam Oyster Card**, wsiadłam do wagonu. Wyjęłam słuchawki, aby włączyć muzykę. Jechałam, jak zwykle 35 minut. Weszłam do klubu, w którym pracowałam. Od razu ruszyłam na zaplecze, gdzie zostawiłam sweter i torbę. Zamieniłam się z Ronnie, miłą blondynką z troszkę biednej rodziny, która dorabia dla nich. Byłam na zmianie z Rob'em, który chodzi na studia z Niallem.
- Twój chłoptaś się przygotowuje - uśmiechnął się wycierając szklanki.
Byłam podekscytowana występem Luke'a, razem z kolegami zagra za chwilę na scenie przed tyloma ludźmi.
- Cuba Libre poproszę - usłyszałam znajomy głos Louisa.
Cuba Libre to ulubiony drink Lou, który zawsze zamawia, gdy tu przychodzi. Składa się on z wódki, coli, syropu limonkowego i soku cytrynowego.
- Cześć - przywitałam się z nim oraz Annie.
- Do roboty maleńka - zaśmiał się Tommo obejmując swoja narzeczoną.
Chwyciłam szklankę i trunek, aby zacząć przygotowywać drinka dla przyjaciela.
- Co tam u was? - zapytałam nalewając wódkę.
- Dobrze, przyszliśmy się trochę pobawić. Piątek w końcu - rzekł Lou siadając na stołku przy barze.
- Luke zaraz gra? - Annie puściła mi oczku, na co lekko się zaśmiałam.
- Tak, ale nie widziałam go jeszcze - powiedziałam wrzucając słomkę do szklanki. - Proszę - podałam ją przyjacielowi.
- Dziękuje - posłał mi buziaka upijając łyk.
- Wiecie, czy przyjdzie ktoś jeszcze? - spytałam wycierając ręce.
- Maggie i Harry nie mają, z kim zostawić Johna, więc oni na pewno nie. A z resztą nie gadałam - odparła Annie wyjmując telefon.
Zrobiłam drinki dla 3 facetów, po czym wróciłam do przyjaciół. Przyszło kilka osób ze studiów, kilka kolegów Luke'a i dziewczyny, które chciały mi go odebrać. Zegarek wskazywał 9 pm, więc mój chłopak powinien wyjść na scenę.
Nagle, jakby czytał mi w myślach wyszedł DJ i powiedział, że dziś mamy specjalnych gości. Chwilkę potem zobaczyłam Luke'a, Ashtona, Caluma i Michael'a - czyli cały zespół mojego chłopaka.
- Witajcie! My nazywamy się 5 Seconds of Summer i zagramy dla was kilka piosenek, mamy nadzieję że będziecie się dobrze bawić - powiedział Luke rozglądając się po sali.
Chłopcy zaczęli grać piosenkę "Good Girls", którą już kiedyś wykonywali na moje urodziny. Wzięłam telefon i nagrywałam ich. Niestety, co chwilę jakiś klient prosił o drinka i musiałam przerywać. Nalewałam im niestarannie napoje, po czym patrzyłam na mojego chłopaka. Byłam dumna, to wspaniałe widzieć kogoś, kogo się kocha gdy spełnia swoje marzenia.
Kolejne piosenki rozkręciły publiczność, wszyscy bawili się jak na prawdziwym koncercie. Niektóre kobiety próbowały adorować chłopaków, przez co byłam trochę zazdrosna o Luke'a. Na pewno nie pozwolę mu podpisywać się na piersiach kobiet, jak to zazwyczaj robią chłopcy z boy's bandów.
Koncert zakończył się piosenką "Try Hard". Po niej zespół zabrał swoje instrumenty i poszedł za kulisy. Poprosiłam Rob'a, żeby został chwilę sam. Zgodził się, więc od razu pognałam do swojego chłopaka. Akurat wychodził z przebieralni, a tłum dziewczyn zebrał się obok niego. Prosiły o zdjęcia i autografy na szczęście na kartach lub telefonach. Część z nich stała też przy pozostałych członkach zespołu. Stałam oparta o ścianę cały ten czas. Gadałam trochę z Calumem, aż w końcu Luke odwrócił się i położył rękę na mojej talii jednocześnie przyciągając mnie do siebie. Złożył namiętny pocałunek na moich ustach, po czym złączył nasze ręce. Kątem oka zobaczyłam grymasy na twarzach adoratorek Luke'a, nawet mnie to ucieszyło.
- Kochanie, zapakujemy się z chłopakami do busa i przyjdę do ciebie - wyszeptał mi do ucha, po czym pocałował mój policzek.
Wróciłam za ladę i podawałam drinki. Louis z Annie wirowali na parkiecie, co wyglądało słodko. Nagle podszedł do baru wysoki mężczyzna w średnim wieku, był pijany, ale usiadł na krześle.
- Piękne ma pani oczy - wybełkotał nawet na mnie nie patrząc.
- Zamawia pan coś? - moim obowiązkiem było nie odpowiadać na tego typu zaczepki.
- Nie, nie. Albo...nie - burknął, po czym odszedł.
Strasznie nie lubię takich typów, a jest ich dużo. Codziennie się jakiś trafi.
Po chwili Annie i Louis stanęli przede mną, byli czerwoni oraz widocznie zmęczeni.
- My się zbieramy, pa kochanie - powiedział Louis wychylając się, by mnie przytulić.
To samo zrobiła Annie, po czym zniknęli w tłumie. Wydawałam miliony drinków rozmawiając przy tym z Rob'em, który wrócił z palarni.
- Ja mam jeszcze tylko 20 minut i do domu - wymamrotałam do Roba podając klientce Martini.
- Farciara, ja tu siedzę do 2 am - powiedział zasmucony.
Nagle pojawił się Luke z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Misiek! Twój szef zaproponował nam występy w każdy piątek! - wrzasnął wymachiwując rękoma.
- To wspaniale! - rzuciłam mu się na szyję.
- Pogadamy o tym w drodze do akademika. Jedziesz z nami? - odparł patrząc na mnie.
- Jasne, zaraz kończę i możemy jechać - rzekłam gotowa wyjść szybciej, by tylko cieszyć się z nim dobrą nowiną.
Jestem dumna z Luke'a, rozwija swoją karierę i wierzę, że niedługo będzie wielką gwiazdą. Kocham go
* Coś takiego, jak nasze liceum.
** W Anglii nie ma biletów, tak ja u nas. Tam są takie karty, które tankuje się pieniędzmi w automatach. Potem na takich bramkach się je przykłada i normalnie idzie do metra. Są te same na autobusy i tam przy wejściu, obok kierowcy trzeba przyłożyć kartę ☺☺
_______________________________________________________________
Witajcie na 1 rozdziale Royal :) Mam nadzieję, że nie zanudził was. Na razie niestety akcja nie będzie jakaś specjalna, musicie trochę poznać obecne życie Rose i Zayna! Dodałam rozdział teraz, bo sprawa ze zwiastunem się strasznie przeciąga i po prostu wstawię go, jak autorka mi wyślę. Kocham was ♥♥


5 komentarzy:

  1. W końcu jest!
    Szybko nexta proszę proszę proszę:*

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam cie ! Kiedy next ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Kufa lubié Luka ale po tym opowiadaniu pewnie go znienawidzę :p malik wygrywa :3
    Next szybko :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń