Translate

piątek, 1 kwietnia 2016

~.24.~

Przyleciałam do Londynu dwa dni po rozmowie z Zaynem, moja rodzina była na to przygotowana, bo poinformowałam ich o wszystkim. Oczywiście przywitała mnie typowa londyńska pogoda, czyli deszcz i chmury.
Bardzo mi zależało na tym, aby mój pobyt odbył się bez szumu w mediach. Poprosiłam Nialla, aby odebrał mnie z lotniska. Tak też się stało, całe szczęście nikt mnie nie poznał. Będąc w drodze do rodzinnego domu, napisałam sms do Zayna, że doleciałam.
U drzwi przywitali mnie rodzice, Grace i dziadek. Przygotowali dla mnie obiad, na którym był też Niall. Opowiadali mi o tym, co się u nich ostatnio wydarzyło. Po posiłku prosiłam o chwilę odpoczynku, udałam się z Horanem na górę. Otworzyłam drzwi od pokoju, wszystko było takie samo. Dokładnie, jak przed moim wyjazdem. Łóżko pościelone, szafa z Audrey Hepburn, stojak na kreacje. Tęskniłam za tym pomieszczeniem, za wspomnieniami. W głowie przypomniały mi się każde ważniejsze sytuacje, jakie zdarzyły się właśnie tutaj.
Zostawiłam walizkę przy ścianie, rzucając się na łóżko. Niall usiadł obok mnie.
- Dobra, Rose. Co się dzieje? - zaczął poważnym tonem.
- Nic, chciałam was po prostu odwiedzić - nagięłam lekko prawdę.
- Wiem, że nie chodzi tylko o to. Proszę, powiedz mi. Nie chcę, żebyś cierpiała - wyszeptał, łapiąc mnie za rękę.
- Ugh, Niall - warknęłam, podnosząc się do pozycji siedzącej. - Co mam ci powiedzieć? Że się męczę? To naprawdę ciężkie być ciągle ocenianą, każdy wymaga ode mnie perfekcji. Matka Zayna robi wszystko, żebym odeszła. Do tego on pracuje, nie ma dla mnie czasu.
- Ej, Rose - zaczął, przytulając mnie. - Znam cię zbyt dobrze, by wiedzieć, że się nie poddasz. Walcz o niego, powiedz mu to wszystko.
- Mówiłam, to spędził ze mną jeden dzień, a wieczorem ganiał za tą suką - prychnęłam, przewracając oczami.
Niall spojrzał na mnie pytająco, więc od razu zabrałam się za tłumaczenie.
- Przychodzi do nas ciągle córka prezydenta Bangalore, ma na imię Arielle i ciągle klei się do Zayna. Próbuje mi go odebrać - wyjaśniłam, podkładając poduszkę pod głowę.
- Ale on cię nie zdradzi, Rose. O to nie musisz się martwić - przekonywał, patrząc mi w oczy. - To również mój przyjaciel, często gadamy i uwierz mi, że jedynym problemem może być ona. On nic nie zrobi.
- Co mam zrobić? Przecież nie powiem jej nic, bo to będzie tylko kolejnym argumentem dla Trish.
- Pokaż jej, że on jest twój. A gdy będzie chciała zostać z nim sam na sam, po prostu powiedz nie - polecił, a ja wzięłam głęboki oddech.
- A właśnie, Rosalie. Wybraliśmy datę ślubu, 25 stycznia. Kościół też już całkowicie mamy załatwiony, Maya świruje teraz nad weselem - zmienił temat, a ja posłałam mu szczery uśmiech.
- To świetnie, mam nadzieję, że jej pomagasz - pogroziłam mu palcem, śmiejąc się.
- Pomagam, ale jest taka uparta. Całe szczęście ma też dużo pracy, więc jak wraca to jest zmęczona i nie siedzi tak nad tymi folderami, ona ciągle coś ogląda, jak nie kwiaty to jedzenie - narzekał, gestykulując.
- To kobieta, która bierze ślub. Czego ty oczekujesz? - zaśmiałam się, kładąc głowę na jego ramieniu.
- Byliśmy ostatnio u Annie i Louisa, skończyli już dom i była parapetówka. Jest w 6 tygodniu, ma termin na na końcówkę maja. Póki co jeszcze pracuje, ale zamierza rzucić to w 5 miesiącu - opowiadał, a ja słuchałam uważnie.
- A Louis?
- Nawet nie wiesz, jak się cieszy. Bardzo chciał dziecka - oznajmił z uśmiechem.
- Tak za wami tęskniłam, brakowało mi każdego. Musimy się gdzieś spotkać w końcu, wszyscy razem - wyszeptałam, patrząc mu w oczy.
- To zdzwońmy się z nimi - zaproponował, wyciągając telefon.
Wykonał grupowe połączenie z Mayą, Louisem i Harrym.
- Hej, Rose jest ze mną i pomyśleliśmy, żeby jutro ogarnąć jakieś spotkanie. Jest sobota, więc chyba wszyscy mają wolne.
- Świetnie, ja i Annie zapraszamy do nas.
- To super pomysł, akurat jutro rodzice Harrego zabierają Johna.
- To o której?
- O 6 pm pasuje?
- Tak, widzimy się.
- Niall, wracaj już do domu. Znalazłam świetną zastawę.
- Jasne, skarbie.
Horan rozłączył połączenie, a ja zachichotałam pod nosem. Maya chyba naprawdę miała manię planowania.
- To ja już pójdę, odpocznij - odparł, całując mnie w czoło.
Pomachałam mu, układając się wygodnie. Byłam zmęczona podróżą, więc wzięłam tylko szybki prysznic i położyłam się spać.

Następnego dnia obudziłam się o 11 am, byłam wyspana i pełna energii. Wygramoliłam się z łóżka, zakładając zwykły dres. W łazience umyłam zęby, rozczesałam włosy, po czym zbiegłam na dół, gdzie zastałam mamę w kuchni, a dziadka z gazetą na kanapie.
- Słyszałam, że wstałaś, skarbie. Zrobiłam ci kanapki - poinformowała, stawiając talerz na stole.
- Dziękuję - posłałam jej ciepły uśmiech, zabierając się za jedzenie.
- Masz jakieś plany na dziś? - spytała, siadając obok mnie.
- Tylko na wieczór - oznajmiłam, biorąc gryza.
- Miałabyś ochotę pojechać ze mną na zakupy? Jak za dawnych czasów - odparła z nadzieją.
- Jasne, sama chętnie kupię coś nowego - rzekłam entuzjastycznie, biorąc łyk herbaty.
- Wy to ciągle na te zakupy latacie, a George i ja wybierzemy się na ryby. Dobrze? - wtrącił się dziadek, patrząc na nas znad gazety.
- Tak, tato.
Po posiłku wbiegłam na górę, aby wykonać makijaż, spryskać ciało perfumami i ubrać się w skórzane spodnie, szarą koszulę i botki tego samego koloru. Do tego dobrałam kolczyki w kształcie kwiatów oraz czarną kurtkę. Do torebki wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy, po czym zeszłam na dół, gdzie stała już Grace z mamą. Wzięłyśmy Audi taty, ruszając w stronę galerii Westfield. Siostra opowiadała mi o szkole i znajomych przez całą drogę. Dojechałyśmy w 30 minut, następnie udałyśmy się do środka. Chciałam kupić sobie coś nowego, więcej patrzyłam na każdą wystawę sklepową. Mama już w pierwszym upatrzyła beżową sukienkę.
- Oh, córcia. Nie pędź tak, bo ja już trochę starsza jestem i nie nadążam - poprosiła mnie mama, a ja zwolniłam tempo.
- Właśnie, jak zdrowie? Byłaś ostatnio u lekarza? - pytałam, gdy spacerowałyśmy, oglądając ubrania.
- Tak, wszystko w porządku. Robię się tylko stara, 49 lat to już nie tak łatwo - zaśmiała się, a ja spojrzałam na nią.
- I tak jesteś śliczna i bardzo cię kocham - odparłam, całując ją w policzek.
- Ja też - zawtórowała moja siostra.
Weszłyśmy do jednego sklepu, gdzie Gracie przymierzała spodnie. W tym czasie wyjęłam telefon, widząc nieodebrane połączenie od Zayna i sms.

Zayn ♥:
Tęsknię za tobą...

Rose:
Ja za tobą też

Zayn ♥:
Mam taką ochotę na zabawę w króla minetek, skarbie ;*

Nie odpisałam nic, chowając telefon do torebki. Czułam, jakiś dystans do Zayna. Jego sms'y mnie denerwowały.
- I jak? - spytała Grace, okręcają się w okół własnej osi.
- Świetne, dobrze leżą na tobie i mają modny kolor - powiedziałam, oglądając spodnie, które miała na sobie.
Siostra wróciła do przymierzalni, aby zdjąć ubranie, które chciała kupić. Starałam się ignorować wścibskie spojrzenia ludzi. Skupiałam się na czasie z rodziną.
Po dwóch godzinach postanowiłyśmy pójść coś zjeść, wybrałyśmy włoską restaurację Carluccio's. Zajęłyśmy jeden stolik, zamówiłam makaron z jakimś sosem oraz lemoniadę.
- Córcia, co tam się między wami dzieje? - zaczęła moja mama zmartwionym tonem.
- Oh, mamo. Po prostu znowu jest to, co wtedy. On mnie zostawia, a jego mamusia próbuje zniszczyć - burknęłam, przewracając oczami.
- Ta jego matka chyba naprawdę jest jakaś pierdolnięta - powiedziała oburzona, a ja zrobiłam wielkie oczy. - Nie patrz tak na mnie, to sama prawda. Jak można niszczyć związek swojego dziecka, jeśli ono jest szczęśliwe?
- Nie wiem, też tego nie rozumiem. Do tego córka prezydenta Bangalore próbuje mi odebrać Zayna, a temu sprzyja Trish - wymamrotałam, grzebiąc widelcem w talerzu.
- Od początku jej nie lubiłam, ta kobieta jest dziwna - wtrąciła się Grace, biorąc łyk swojej wody.
- A siostry? - spytała mama, patrząc na mnie.
- Safaa i Waliyha mnie lubią, to z nimi tak naprawdę przebywam. Doniya mieszka ze swoim mężem, więc kontaktu zbytniego nie ma, ale jak przyjeżdżają to empatii z jej strony też brak - oznajmiłam, pakując widelec do buzi.

Po posiłku postanowiłyśmy iść jeszcze do kilku sklepów, moja mama uparła się na Victoria Secret, bo twierdziła, że chce kupić nową bieliznę, ale tak naprawdę szukała czegoś dla mnie. Z początku nie byłam do tego przekonana, ale potem zaczęłam przymierzać różne komplety i wybrałam aż 3. Mama również upatrzyła coś dla siebie, a Grace znalazła uroczą piżamę. Idąc do kasy zauważyłam też ślicznego case'a na telefon, którego musiałam kupić.
Po drodze wstąpiłyśmy tylko do jednego sklepu Calvina Kleina, gdzie kupiłam nowy stanik i bokserki dla Zayna. Potem skierowałyśmy się już do auta, gdzie schowałyśmy nasze torby, ruszając do domu. Byłam lekko zmęczona, ale gotowa na spotkanie z przyjaciółmi.
Po powrocie odłożyłam wszystkie zakupy do pokoju, zjadłam jogurt i poprawiłam makijaż. Wzięłam jedno wino z półki i włożyłam je do ozdobnej torebki. Zaraz potem pożegnałam się z rodzicami, po czym wyszłam z domu, gdzie cały czas kręciła się ochrona. Wsiadłam do auta, zapinając pas, a kierowca ruszył w kierunku okolicy Annie i Louisa.
Nagle usłyszałam dźwięk sms'a, więc wyjęłam telefon, aby sprawdzić.

Zayn ♥ :
Brakuje mi tu ciebie...

Wzięłam głęboki oddech, zablokowując IPhone'a. Nie miałam ochoty na rozmowy z Zayn'em. Chciałam na chwilę zapomnieć o życiu w królestwie. Odpocząć od tego gmachu i przepychu.
Zatrzymaliśmy się pod domem Annie i Louisa, a ja wysiadłam, widząc latający nad nim helikopter z paparazzi. Prychnęłam, pukając do drzwi. Otworzyła mi przyjaciółka, od razu atakując mnie przytulaniem.
- Rosie, tak tęskniłam - odparła, gdy weszłam do środka.
- Ja też, za wami wszystkimi - mruknęłam, ściągając buty.
Annie zaprowadziła mnie do salonu, w którym siedzieli już wszyscy. Maggie i Maya natychmiast rzuciły się na mnie, otulając ramionami.
Po przywitaniu z każdym, usiedliśmy do stołu w jadalni, wtedy zauważyłam, że dużo rzeczy tutaj było z ich poprzedniego mieszkania.
Zabrałam się jedzenie przepysznej pieczeni zrobionej przez Annie.
- Opowiadajcie, jak tam plany - zaczęłam rozmowę, pakując widelec do buzi.
- Dziewczyny, musicie mi pomóc z przygotowaniami do ślubu - odparła Maya, a ja posłałam Niallowi jednoznaczne spojrzenie.
- Oczywiście, że pomożemy - powiedziała Maggie z uśmiechem na twarzy.
- To dobrze, jutro na 3 pm mam przymiarki sukni. Pójdziecie ze mną, prawda? - mówiła podekscytowana.
- Pewnie.
- Annie, powiedz lepiej, jak się czujesz? Jak przygotowania? - spytałam, patrząc na przyjaciółkę.
- Wciąż nie wierzę, że tutaj rośnie mały Tomlinson - wyszeptała, głaskając płaski jeszcze brzuch. - Jestem taka szczęśliwa, postanowiłam, że po urodzeniu ograniczę sesje i pokazy. Zajmę się bardziej organizowaniem tego. Najważniejsze jest dla mnie dziecko oraz jego dobro.
- Dla mnie to szok, wszystko tak dobrze się układa. W końcu wzięliśmy ten ślub, mamy idealny dom i teraz dziecko. Nie mogło być lepiej - wtrącił radosny Louis.
- Poczekaj, aż będziesz musiał pieluchę zmienić - zaśmiał się Harry, obejmując Maggie ramieniem.
- Albo będzie płakać o 2 am - dodała dziewczyna, unosząc brwi. - Ale mimo to, za nic nie zamieniłabym się z nikim. Johnathan to moje oczko w głowie, on mi wynagradza te płacze i pieluchy.
- Tak, to prawda.
- Ale nie rzucaj pracy za szybko, bo będziesz siedzieć i się nudzić. Ja się cieszę, że jednak skończyłam te studia. Mama bardzo mi pomogła - dodała po chwili Margaret.
- A co z wami, Rose? Czemu Zayn nie przyleciał? - dopytywała Maya, spoglądając na mnie.
- Ma bardzo dużo pracy, wchodzą jakieś nowe ustawy i nie mógł tego zostawić - nagięłam lekko prawdę.
- Wszystko dobrze?
- Tak, jak najlepiej.
- To kiedy ślub? - zachichotała Maggie, a ja przygryzłam wargę.
-  Co wy się tak uparliście? Jak będzie, to będzie - odparłam z lekką pretensją w głosie.
- Dobra, zmiana tematu.
- Pamiętacie, jak na wycieczce w Paryżu graliśmy w wyzwania i Harry latał w majtkach po korytarzu, a Louis wrzucił kondoma przez okno? - wspomniała Annie, biorąc łyk wody.
- Jak mógłbym tego nie pamiętać - zaśmiał się Styles, poprawiając włosy.

Resztę wieczoru spędziliśmy, siedząc przy stole i rozmawiając. Wspominaliśmy czasy liceum, mówiliśmy o nowych planach. Naprawdę świetnie się bawiłam, brakowało mi tego. Takich spotkań z nimi, normalnego życia.
Maggie i Harry musieli wracać o 22:30, reszta została do północy. Piliśmy dużo alkoholu, więc pod koniec imprezy zaczynałam gadać głupoty. Oczywiście, musiałam też opowiadać o Indiach i Zaynie, ale starałam się nie mówić nic osobistego przy chłopakach.
Dopiero, gdy zostałam tylko ja, a Louis sprzątał w kuchni, Annie wzięła mnie na spytki.
- Rosie, co się dzieje? - wyszeptała, patrząc mi w oczy.
- Znowu to samo, on mnie zostawia, a jego rodzina potępia - wybełkotałam, biorąc łyk wina.
- Ale teraz ty jesteś silniejsza, nie dasz się im - zaczęła, łapiąc mnie za ręce. - Teraz, pokażesz, że Zayn jest twój i masz prawo z nim być. Nikt ci nie będzie dyktował, co masz robić. To ty decydujesz. Powiedz wszystko, powiedz Zaynowi, jak jest. Że nie wytrzymasz tego, a on ma w końcu postawić się matce. Jest dorosłym facetem.
- Dziękuję - wymamrotałam, przytulając się do niej.
- Nie masz za co, po prostu bądź szczęśliwa - szepnęła do mojego ucha.
- Kocham cię, Annie - odparłam, odsuwając się od niej. - Będę już lecieć.
Louis i moja przyjaciółka odprowadzili mnie do drzwi, skąd przejęła ochrona. Weszłam do auta, zapięłam pas, a kierowca ruszył. Byłam senna, zmęczona. Jednak, gdy usłyszałam dźwięk sms'a, od razu wyjęłam telefon.

Zayn ♥ :
Dobranoc, kochanie. Tęsknię za tobą!

Rose:
Śpij dobrze, Zayn.

Z racji, iż u niego był teraz środek nocy, to nie zamierzałam się wielce rozpisywać. Po prostu schowałam urządzenie z powrotem do torebki, czekając, aż w końcu znajdę się w domu. Oparłam głowę o szybę, patrząc na ulice Londynu. Mojego Londynu.
To tu spędziłam całe swoje życie, wychowałam się, uczyłam, poznałam przyjaciół. Również tutaj spotkałam swoją największą miłość.
Wtedy własnie zrozumiałam, że muszę dać Zaynowi do zrozumienia, że nie będę tolerować zachowania jego matki i tego ciągłego zostawiania mnie. W końcu zostałam dla niego wszystko, a on nie potrafi postawić się Trish, ani spędzić ze mną chociaż jednego dnia.
Nie mogę być tak traktowana. Zdecydowanie nie.

_________________________________________________
Tym razem szybciutko! Jak wam się podoba? Na razie nie ma zbyt wielkiej akcji, ale to dlatego, że pojawi się ona niedługo.
Proszę was komentujcie, bo dzięki temu mogę zobaczyć, ile was jest! ♥

5 komentarzy:

  1. cudowny:* z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wydarzeń :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudooo, nie mogę się doczekać kolejnych części <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne, czekam na ciąg dalszy. Jesteś najlepsza ��

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny, kiedy następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Merit Casino Review 2021 | Rating: 4.5 · ‎Review by Xn--O80b910a26eepc81il5g.online
    Read our Review of the Merit Casino in Michigan. This online 제왕카지노 casino has 메리트 카지노 주소 been operating since 2019 and offers players a diverse range of 샌즈카지노 casino games

    OdpowiedzUsuń