Wzięłam stary zeszyt oraz długopis, wyszłam na taras, gdzie owiało mnie ciepłe powietrze. Zdecydowanie klimat to plus Indii, tu zawsze jest ciepło. I choć w dzień dochodzi do potwornych temperatur to wieczorami robi się lepiej. Słońce już tak nie pali, więc robi się odrobinkę chłodniej.
Usiadłam na ławeczce, podkulając nogi. Oparłam o nie zeszyt, zapisując wszystkie pomysły, jakie wpadły mi do głowy. Byłam zdeterminowana i pełna dobrych myśli. Po jakimś czasie zamówiłam sobie sorbet truskawkowy i słone przekąski, przy każdym punkcie z reformą dopisywałam też kolejno działa, jakich powinnam się podjąć. I nagle usłyszałam za sobą kroki, ale było za późno by schować notes. Obejrzałam się, a obok stała Waliyha.
- Co tam piszesz? - spytała, siadając na ławeczce tuż przy mnie.
- Nic takiego, zwykłe notatki - skłamałam, okładając zeszyt na stolik.
- Rose, zdążyłam zerknąć...
- No dobrze, ja po prostu spisywałam pomysły, bo chcę coś wnieść do tego państwa. Zayn myśli tylko o jakiś wodociągach i tego typu sprawach, a są ważniejsze sprawy. Wal, powiedz sama, lepiej zainwestować w budowę jakiś dróg, czy zapewnić jedzenie dzieciom z wydętymi brzuszkami i widocznymi kościami - powiedziałam, patrząc w jej oczy.
- Tak, tak. Od kiedy faceci rządzą tym krajem, wszystko się psuje. Myślę, że to dobra pomysł, ale jest jeden problem...
- Brak akceptacji kraju? Oh, ja wiem, że oni mnie nie lubią. Chcę pokazać ludziom, że mam coś więcej w głowie i zawalczę dla nich - przerwałam jej zbyt pewnym siebie tonem.
- Jest coś jeszcze - odparła niepewnie. - W tym kraju i według naszej religii kobiety nie mają żadnych praw, kraj nie zaakceptuje czegoś, co wyszło od dziewczyny. Tak już jest i nikt tego nie zmieni, Rose.
- Mam dosyć bycia omijaną tutaj, wszyscy mnie olewają, nawet Zayn. Ja mogę to zmienić, chcę dać coś od siebie i pomóc tym ludziom. Proszę cię, ty znasz ten świat, wszystkie zasady. Pomóż mi w tym - szeptałam, łapiąc ją za ręce.
- Dobrze, mogę dać ci parę rad, przygotować - zgodziła się po chwili namysłu. - Ale Rose, obawiam się, że to nie ma sensu...
- Dlaczego? - spytałam, wrzucając do buzi owoc.
- Nie jesteś żoną Zayna, więc nie koronowano cię. Teraz twoje zdanie mało się liczy, bo bez małżeństwa jesteś praktycznie nieważna w królestwie, oczywiście traktują cię tu inaczej. Jednak dopóki się nie pobierzecie nie masz szans.
- Oh, nie. Nie chcę czegoś takiego, nie wymuszę na nim oświadczyn. Jak będzie chciał, to sam to zrobi. Chyba muszę poczekać - rzekłam zrezygnowana, opierając głowę o ramię Wal.
- Może wcale nie tak długo - zasugerowała, a ja westchnęłam.
Resztę wieczoru spędziłyśmy na plotkowaniu, brunetka opowiadała o tym, jak pokazywała Andreasowi Indie. I, że ich związek nabiera poważnych kroków. Ja natomiast poradziłam się jej w sprawie Zayna, również podpowiedziała, abym z nim po prostu porozmawiała.
Wieczór miał nam świetnie, zamówiłyśmy sobie wino i owoce morza. Była dosyć późna godzina, na dworze panowała ciemność.
- No widzisz, Doniya wyszła za mąż, wyprowadziła się i teraz będzie miała dziecko. Tajdzin przejmie pracę swojego ojca w zarządzie. Jego siostra Arash i Liam mają dwójkę dzieci, on jest cenionym prawnikiem. Wszyscy wokół są szczęśliwi, tylko ja mam jakieś problemy - wymamrotała Waliyha, bawiąc się kieliszkiem.
- Przecież masz Andreasa - przypomniałam, spoglądając na nią.
- Który już wrócił do swojej Danii, był tu z tydzień. Uwierz mi, że to nie jest fajne widzieć swojego chłopaka raz na kilka miesięcy. Staraliśmy się wykorzystać go, jak najlepiej, ale to wciąż za mało. On teraz kończy medycynę, więc nie zawali tego - opowiadała smutnym tonem, pijąc coraz więcej wina.
- Nie myślałaś nad tym, żeby ściągnąć go tutaj? Może być lekarzem w Bombaju, mieszkać w pałacu lub w waszym własnym - narzuciłam, przecierając oko.
- Myśleliśmy nad tym już dawno, ale on chce najpierw skończyć te studia, poza tym w Danii ma rodzinę i znajomych.
- Ja też mam, ale w Londynie. I co? I jestem tutaj dla miłości mojego życia, która woli siedzieć teraz z jakimiś urzędnikami, niż ze mną - wybełkotałam, biorąc łyk trunku.
- Przestań, to nie tak...
- A jak? Ciągle go nie ma, siedzę sama. Nie tak wyobrażam sobie swoje życie - burknęłam, ziewając.
- Uwierz mi, że nie tak będzie wyglądać. Musisz poczekać - szepnęła, a ja spojrzałam na nią pytająco. - Dobra, idę już, bo zasypiam.
- Cześć - uśmiechnęłam się, gdy szła w stronę wejścia do pokoju.
Ja zostałam jeszcze na tarasie, posprzątałam wszystkie brudne naczynia, wystawiając je przed drzwi. Było naprawdę gorąco, więc postanowiłam wziąć chłodny prysznic. Narzuciłam na siebie luźną koszulkę i szorty, a włosy splotłam w luźnego koka. Nie byłam śpiąca, więc wyszłam ponownie na taras, gdzie zastałam Zayna. Opierał łokcie na kolanach, a głowę na dłoniach. Ubrany w eleganckie spodnie oraz koszulę z rozpiętymi już guzikami, siedział na kanapce.
Położyłam rękę na jego ramieniu, a on od razu uniósł się, patrząc na mnie.
- Hej - szepnął, łapiąc mnie za nadgarstek, a następnie pociągnął na swoje kolana. - Tęskniłem za tobą.
- Czemu tak długo tam siedziałeś? - spytałam, siadając na nim wygodnie.
- Nowe projekty, pełno papierów. Teraz jestem cały twój, kochanie - wyszeptał, złączając nasze usta w namiętnym pocałunku.
- Zayn, chyba musimy porozmawiać - odparłam, przełykając głośno ślinę.
- O czym?
- Ja w pełni rozumiem, że masz dużo pracy. Jesteś królem i podejmujesz te wszystkie ważne decyzje, ale naprawdę nie daję już rady. Ciągle cię nie ma, siedzę całymi dniami sama. Kocham cię i chcę dzielić swoje życie z tobą. A gdy ty nie spędzasz ze mną czasu, jestem po prostu zagubiona. Gdy tu przyjeżdżałam, miałam nadzieję na lepsze, ale teraz jest źle. Doceniam ten pałac, te wyjazdy, ale nie chcę tego. Ja chcę ciebie, Zayn. Twojej obecności, bliskości, miłości - mówiłam, a do oczu napłynęły mi łzy.
- Ej, przecież tu jestem - zaczął przejętym głosem, patrząc mi w oczy. - Załatwiałem dużo ważnych spraw, ale teraz będę cały twój, kochanie. Przepraszam, że nie miałem czasu na nas, musiałem dopilnować wszystkiego. Teraz obiecuję poprawę, kocham cię, Rose. Nie po to czekałem na ciebie 5 lat, żeby zepsuć to przez pracę.
- Ja ciebie też kocham, Zayn. Jednak zależy mi, żeby nasz związek się rozwijał, a my stoimy w miejscu. Zaczyna się to, co kiedyś. Jestem ignorowana, przesiaduję całe dni sama - wymamrotałam, opierając głowę o ramię chłopaka.
- To się zmieni, zobaczysz. Będzie tylko lepiej, dopóki jesteśmy razem, będzie coraz lepiej - wyszeptał, ściskając mnie mocno.
- Kocham cię - szepnęłam, zamykając oczy.
Zrobiłam się senna, a on to wyczuł, więc wstał z kanapy, idąc do pokoju. Czułam, jak kładzie mnie na łóżku, całując w czoło.
- Pójdę się umyć i zaraz do ciebie wracam, skarbie - powiedział, po czym zniknął za drzwiami.
Ułożyłam się wygodnie na poduszce, czekając na mojego chłopaka. Miałam nadzieję, że między nami będzie lepiej, że faktycznie wszystko się zmieni i Zayn będzie ze mną częściej.
Malik wrócił dosyć szybko, położył się obok, przyciągając mnie do siebie.- Jesteś moją księżniczką, nie mogę cię znowu stracić - odparł, a następnie ucałował delikatnie mój nos.
- Nie stracisz - szepnęłam, ujmując jego twarz dłońmi. - Nigdy.
Złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku, oboje wiedzieliśmy, że to nie pora na seks, więc nie zapędzaliśmy się. Skończyło się na całowaniu, przytulaniu, dotykaniu. Było tak idealnie, tak jak powinno być zawsze.
Ćwierkot ptaków obudził mnie późnym rankiem, Zayn leżał wtulony we mnie, wciąż spał. Momentalnie uśmiechnęłam się, głaszcząc go po włosach. Wzięłam swój telefon z szafki, robiąc nam zdjęcie. Bawiłam się czarnymi kosmykami chłopaka, aż się obudził.
- Dzień dobry - przywitałam się, składając pocałunek na jego czole.
- Cześć - sapnął, podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Co dzisiaj robimy? - spytałam, opierając się na dłoni.
- Idziemy na plażę? Mam taką ochotę popływać - zaproponował po chwili namysłu.
- Okres mi się wczoraj skończył, więc czemu nie? - odparłam z entuzjazmem.
- Zamówię śniadanie, co chcesz? - zmienił temat, sięgając po telefon.
- Naleśniki! - pisnęłam, zakrywając buzię rękoma. - Dzwoń, a ja pójdę umyć zęby.
Szybko pobiegłam do łazienki, gdzie rozczesałam porządnie włosy i wyszorowałam buzię. Załatwiłam potrzebę, po czym wróciłam do Malika. Uwielbiałam to, że zawsze śpi bez koszulki, a ja mogę wtulić się w jego nagi tors. Czuję wtedy bicie serca i wspaniałe ciepło Zayna.
- Jesteś taka śliczna - odrzekł nagle, gdy kładłam się obok.
- I gruba, muszę w końcu iść na tę siłownię na dole - zaśmiałam się, włączając telewizor.
- Dla mnie jesteś idealna - powiedział, wstając do łazienki.
Przewróciłam oczami, śmiejąc się pod nosem. Włączyłam najnowszy odcinek Ellen, a Zayn wyszedł z toalety i odebrał nasze śniadanie. Zabrałam się za świeże naleśniki, a Zayn za jakieś kiełbaski.
Miałam ogromny apetyt, więc pochłonęłam chyba z 4. Popiłam to orzeźwiającym sokiem z owoców.
- Najpierw jem, jak jakiś wieloryb, a potem narzekam, że jestem gruba. Czasami logika kobiet mnie przeraża - mruknęłam, odstawiając talerz na szafkę nocną.
- Mnie też - powiedział Zayn, a ja zachichotałam pod nosem.
- Mogłabym cały dzień tak przeleżeć w łóżku, ale w tym kraju jest tak kurwa gorąco, że zaraz zdechnę - warknęłam, wstając z łóżka, a Zayn zaśmiał się głośno.
Zeszłam po schodach do swojej garderoby, gdzie wybrałam wzorzysty strój kąpielowy, na który narzuciłam zwykłą, turkusową tunikę.
Wróciłam na górę, gdzie zastałam Zayna w szortach przed kolano.
Weszłam do łazienki, aby związać włosy i dopakować wszystko do torby.
Chwilę później byliśmy w drodze na plażę, temperatura była ogromna. W Londynie nigdy do takich nie dochodziło, a tutaj 97•F to norma.
Zeszliśmy po schodach od pałacu na prywatną plażę należącą do królestwa. Nie była duża, a wręcz idealna. W jednej części poustawiane kilka leżaków, kanap i stolików. Kolejna niezagospodarowana, zwykła.
Położyłam torbę na jednym z leżaków, rzuciłam tam też tunikę.
- Ugh, czekałam na to - mruknęłam, wbiegając do wody.
Woda orzeźwiła mnie od razu, zamoczyłam się od razu. Brakowało mi tego, zdecydowanie.
Przepłynęłam kawałek, gdy poczułam, jak Zayn łapie mnie za talię i przyciąga do siebie.
- Gdzie mi uciekasz? - wymruczał, gdy owinęłam nogi na jego biodrach.
- Nigdzie - zachichotałam, składając delikatne pocałunki.
- Rose, naprawdę przepraszam, że tak cię zaniedbałem. Nie chciałem tego, po prostu w związku z wielkimi zmianami musiałem pozatwierdzać te dokumenty, ale wszystko już zrobione - powiedział, patrząc mi w oczy.
- Dobrze, Zayn. Wystarczy przeprosin, teraz skupmy się na sobie i na naszych czynach - odparłam, po czym złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku.
Nagle poczułam, jak dłonie Malika zjeżdżają niżej i ściskając moje pośladki. Pisnęłam, przybliżając się do torsu chłopaka. Lazurowa woda obijała się o nasze mokre ciała, a słońce je przygrzewało. Atmosfera była idealna.
Jednak Malik postanowił ją przerwać, chlapiąc mnie. Krzyknęłam, odsuwając się.
- O ty! Jak mogłeś? - zmroziłam go wzrokiem, po czym uderzyłam nogą w wodę.
Fala poleciała na Zayna, który powtórzył mój ruch. Zaczęłam uciekać w drugą stronę, próbując mimo to, chlapać go dalej. Ścigaliśmy się po całej plaży, śmiejąc i dobrze bawiąc.
W pewnym momencie Zayn dogonił mnie, po czym złapał i przerzucił przez ramię, jak worek. Nie mogłam opanować śmiechu, uderzałam piąstkami o plecy mężczyzny.
- Zayn! Puść mnie - wyrywałam się, ale on wchodził do wody.
- Nie, bo byłaś niegrzeczna - stwierdził, a ja parsknęłam.
- Oh, nie pierdol - warknęłam, przewracając oczami.
- Pierdolić to ja będę ciebie, jak wrócimy - odparł zbyt pewny siebie, a mnie zatkało.
Natychmiast zrobiło mi się gorąco, a w głowie pojawiło się tysiąc myśli. Przełknęłam głośno ślinę, a nagle do głowy wpadł mi dosyć dziwny pomysł. Jako, że i tak już zwisałam na ramieniu Malika, to postanowiłam klepnąć go w tyłek. Gdy to zrobiłam, on syknął, zatrzymując się.
- Czy ty właśnie...
- Tak - powiedziałam z ogromnym uśmiechem na twarzy.
- To masz - mruknął, uderzając mnie w lewy pośladek.
Pisnęłam, wykręcając się tak, że prawie wyleciałam mu z rąk. Z racji, iż byliśmy już dosyć głęboko, Malik zsunął mnie na dół, abym mogła stanąć na piasku. Objęłam go rękoma wokół szyi, a on mnie wokół talii. Okręcał mną, aż oboje zanurzyliśmy się w wodzie po ramiona.
- Pamiętasz, jak 5 lat temu w Paryżu kąpaliśmy się w fontannie? - spytał Zayn, złączając nasze usta.
- Pamiętam - przytaknęłam z uśmiechem.
- Wtedy właśnie zrozumiałem, że kiedyś muszę ci powiedzieć prawdę, aby cię nie stracić, ale wciąż się bałem, że tego nie zaakceptujesz i odejdziesz - poinformował, patrząc mi w oczy.
- No widzisz - zaczęłam, kładąc dłoń na jego policzku. - Jestem tu i nigdzie się nie wybieram.
Po całym dniu na plaży wróciliśmy do pałacu. Rozwiesiłam nasze stroje na balkonie, gdy Zayn brał prysznic. Weszłam do łazienki, aby zmyć obdrapane paznokcie. Następnie pomalowałam je na beżowo. Gdy wyschły, postanowiłam dołączyć do Malika. Ciepła woda obmyła moje ciało, nałożyłam szampon na rękę i wtarłam go we włosy, Zayn zrobił to samo. Patrzyłam na jego idealne ciało, na tatuaże, których przybyło*. Miał ich naprawdę dużo, pokrywały jego ręce i klatkę piersiową. Uwielbiałam je, tak samo, jak swoje. Każdy był dla mnie ważny. Zaczynając od napisu na lewym przedramieniu, piórku za uchem, ptakach na prawej ręce, diamencie na dłoni i pistolecie na lewym boku.
Wtedy właśnie zapragnęłam nowy, chciałam coś więcej.
- Zayn - zaczęłam, po spłukaniu piany z głowy. - Chcę zrobić tatuaż.
- Dobrze, mój tatuażysta może być tu w każdej chwili. Masz jakiś wzór? - odparł, ale ja nie mogłam skupić się na jego głosie.
Patrzyłam, jak woda spływa ciurkiem po ciele mężczyzny. To było tak cholernie seksowne, mimowolnie przygryzłam wargę.
- Rose? - Malik wybudził mnie z wgapiania się w niego, po czym zaśmiał się pod nosem.
- Jeszcze nie - odparłam lekko zakłopotana.
- Chodź tu - mruknął, przyciągając mnie do siebie za talię. - Kocham cię.
Nasze wargi zetknęły się w romantycznym pocałunku, a języki toczyły zaciętą walkę. Moje dłonie błądziły po torsie bruneta, a jego zaciskały się na moich pośladkach. Było naprawdę gorąco, czułam podniecenie i narastające emocje, ale wiedziałam, że muszę to przerwać. Nie chciałam seksu, nie teraz.
Odsunęłam się, mrugając do niego. Chwyciłam za ręcznik, wychodząc z kabiny. Osuszyłam ciało, rozczesałam włosy i zeszłam do garderoby, aby wybrać beżowy kombinezon bez ramiączek, koturny z ćwiekami oraz torebkę ze złotym paskiem. Wróciłam na górę, gdzie nakręciłam końcówki włosów lokówką, założyłam bandamkę i wykonałam starannie makijaż.
Uśmiechnęłam się, łącząc nasze dłonie. Udaliśmy się na taras jadalny, aby zjeść kolację z rodziną Zayna, ale niestety siedziała tam też Arielle z rodzicami. Myślałam, że coś rozwalę, gdy zobaczyłam, jak ta suka wita się z moim facetem. Perfidnie go obmacywała.
Usiadłam przy stole, nakładając sobie jakąś indyjską potrawę, gdy Zayn i Arielle prowadzili rozmowę w Hindi, więc nic nie rozumiałam, co denerwowało mnie jeszcze bardziej. Domyśliłam się jedynie, że matka Mulata bardzo zachwalała dziewczynę, a jej rodzicielka temu wtórowała.
Brunetka ciągle odgarniała włosy i wypinała biust. Ja po prostu jadłam posiłek, mając ochotę wydrapać jej oczy. Widziałam, że perfidnie go podrywała.
- Rose - usłyszałam nagle jej głos. - Nie będziesz miała nic przeciwko, jeśli Zayn pokaże mi ogród?
Zamurowało mnie, gdy odezwała się swoją łamaną angielszczyzną z parszywym uśmiechem. Moje serce wręcz krzyczało "będę miała coś przeciwko". Jednak wiedziałam, że to nie było tu dobrą odpowiedzą.
- Nie - odpowiedziałam, przełykając gulę w gardle.
Byłam zła, ale wiedziałam, że nie wypada mi powiedzieć, że nie chcę, abyś szli razem. Na pewno matka Zayna wykorzystałaby to.
Arielle powiedziała coś do reszty w Hindi, co chyba miało znaczyć, że mój chłopak zabiera ją do ogrodu. Zaraz potem oddalili się, a ja widziałam ten wzrok Wal. Ona znała mnie za dobrze.
Kolacja dobiegła końca, a ja podziękowałam i udałam się na spacer. Chciałam odetchnąć, przemyśleć sobie wszystko. Zeszłam po schodach na plażę, zdjęłam buty, siadając na piasku. Fale przypływały, mocząc coraz większą część, a ja czułam lekki powiew wiatru. Ściemniało się już, ale widoczność była wystarczająca.
Brakowało mi tu przyjaciół, zdecydowanie. Tęsknię za naszymi spotkaniami, nocowaniami, wypadami do galerii. Tworzyliśmy tyle wspomnieć, a teraz ich tu nie ma, gdy naprawdę potrzebuję obecności każdego. Sama wybrałam tę drogę, ale i tak czuję lekką pustkę.
Chciałabym wyjść z nimi na imprezę, tak jak za dawnym czasów. Rozluźnić się trochę, poplotkować.
I owszem, mam tutaj Waliyhę, ale to nie to samo. W pałacu muszę trzymać się reguł, pilnować.
Nagle obok mnie usiadł Zayn, położył buty obok, po czym podwinął nogawki od spodni.
3 pierwsze guziki od jego koszulki były rozpięte, a rękawy podwinięte do łokcia.
Spojrzałam na niego, odgarniając włosy rozwiewane przez wiatr. Wtedy zrozumiałam już wszystko.
- Zayn - zaczęłam, a w moich oczach pojawiły się łzy. - Chcę polecieć do Londynu.
Wypowiadając te słowa, jeszcze bardziej zrozumiałam, że to dobra decyzja. Jednak Zayn wpatrywał się na mnie, myśląc chyba, że chcę odejść.
- Na kilka dni, odwiedzić wszystkich - dodałam po chwili, a on odetchnął.
Mimo to, wciąż milczał. Po prostu skanował mnie, przełykając ślinę.
- Co o tym myślisz?
- A co ja mam myśleć? Nawet jeśli mi nie podoba się ten pomysł, to i tak to zrobisz, lecz jeśli uważasz, że tego chcesz to leć - odparł grobowym tonem, bawiąc się piaskiem.
- Tak, tego właśnie chcę. Tęsknię za przyjaciółkami - odpowiedziałam, ocierając łzy.
- Skarbie, nie płacz. Wszystko jest dobrze - wyszeptał, przyciągając mnie do siebie, abym była między jego nogami. - Tylko wróć do mnie.
- Wiesz, że wrócę - mruknęłam pod nosem, gdy objął mnie rękoma.
Lekko wiał wiatr, robiło się szarawo. Woda szumiała, a my siedzieliśmy tam wtuleni w siebie, wiedząc, że nie będzie łatwo.
___________________________________________________________________
Witajcie kochani ♥ Powracam z nowym rozdziałem! Mam nadzieję, że się wam spodobał. A akcja dopiero się zaczyna ;)
Proszę was komentujcie, bo chcę wiedzieć, czy jest sens to dalej pisać!
Weszłam do łazienki, aby związać włosy i dopakować wszystko do torby.
Chwilę później byliśmy w drodze na plażę, temperatura była ogromna. W Londynie nigdy do takich nie dochodziło, a tutaj 97•F to norma.
Zeszliśmy po schodach od pałacu na prywatną plażę należącą do królestwa. Nie była duża, a wręcz idealna. W jednej części poustawiane kilka leżaków, kanap i stolików. Kolejna niezagospodarowana, zwykła.
Położyłam torbę na jednym z leżaków, rzuciłam tam też tunikę.
- Ugh, czekałam na to - mruknęłam, wbiegając do wody.
Woda orzeźwiła mnie od razu, zamoczyłam się od razu. Brakowało mi tego, zdecydowanie.
Przepłynęłam kawałek, gdy poczułam, jak Zayn łapie mnie za talię i przyciąga do siebie.
- Gdzie mi uciekasz? - wymruczał, gdy owinęłam nogi na jego biodrach.
- Nigdzie - zachichotałam, składając delikatne pocałunki.
- Rose, naprawdę przepraszam, że tak cię zaniedbałem. Nie chciałem tego, po prostu w związku z wielkimi zmianami musiałem pozatwierdzać te dokumenty, ale wszystko już zrobione - powiedział, patrząc mi w oczy.
- Dobrze, Zayn. Wystarczy przeprosin, teraz skupmy się na sobie i na naszych czynach - odparłam, po czym złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku.
Nagle poczułam, jak dłonie Malika zjeżdżają niżej i ściskając moje pośladki. Pisnęłam, przybliżając się do torsu chłopaka. Lazurowa woda obijała się o nasze mokre ciała, a słońce je przygrzewało. Atmosfera była idealna.
Jednak Malik postanowił ją przerwać, chlapiąc mnie. Krzyknęłam, odsuwając się.
- O ty! Jak mogłeś? - zmroziłam go wzrokiem, po czym uderzyłam nogą w wodę.
Fala poleciała na Zayna, który powtórzył mój ruch. Zaczęłam uciekać w drugą stronę, próbując mimo to, chlapać go dalej. Ścigaliśmy się po całej plaży, śmiejąc i dobrze bawiąc.
W pewnym momencie Zayn dogonił mnie, po czym złapał i przerzucił przez ramię, jak worek. Nie mogłam opanować śmiechu, uderzałam piąstkami o plecy mężczyzny.
- Zayn! Puść mnie - wyrywałam się, ale on wchodził do wody.
- Nie, bo byłaś niegrzeczna - stwierdził, a ja parsknęłam.
- Oh, nie pierdol - warknęłam, przewracając oczami.
- Pierdolić to ja będę ciebie, jak wrócimy - odparł zbyt pewny siebie, a mnie zatkało.
Natychmiast zrobiło mi się gorąco, a w głowie pojawiło się tysiąc myśli. Przełknęłam głośno ślinę, a nagle do głowy wpadł mi dosyć dziwny pomysł. Jako, że i tak już zwisałam na ramieniu Malika, to postanowiłam klepnąć go w tyłek. Gdy to zrobiłam, on syknął, zatrzymując się.
- Czy ty właśnie...
- Tak - powiedziałam z ogromnym uśmiechem na twarzy.
- To masz - mruknął, uderzając mnie w lewy pośladek.
Pisnęłam, wykręcając się tak, że prawie wyleciałam mu z rąk. Z racji, iż byliśmy już dosyć głęboko, Malik zsunął mnie na dół, abym mogła stanąć na piasku. Objęłam go rękoma wokół szyi, a on mnie wokół talii. Okręcał mną, aż oboje zanurzyliśmy się w wodzie po ramiona.- Pamiętasz, jak 5 lat temu w Paryżu kąpaliśmy się w fontannie? - spytał Zayn, złączając nasze usta.
- Pamiętam - przytaknęłam z uśmiechem.
- Wtedy właśnie zrozumiałem, że kiedyś muszę ci powiedzieć prawdę, aby cię nie stracić, ale wciąż się bałem, że tego nie zaakceptujesz i odejdziesz - poinformował, patrząc mi w oczy.
- No widzisz - zaczęłam, kładąc dłoń na jego policzku. - Jestem tu i nigdzie się nie wybieram.
Po całym dniu na plaży wróciliśmy do pałacu. Rozwiesiłam nasze stroje na balkonie, gdy Zayn brał prysznic. Weszłam do łazienki, aby zmyć obdrapane paznokcie. Następnie pomalowałam je na beżowo. Gdy wyschły, postanowiłam dołączyć do Malika. Ciepła woda obmyła moje ciało, nałożyłam szampon na rękę i wtarłam go we włosy, Zayn zrobił to samo. Patrzyłam na jego idealne ciało, na tatuaże, których przybyło*. Miał ich naprawdę dużo, pokrywały jego ręce i klatkę piersiową. Uwielbiałam je, tak samo, jak swoje. Każdy był dla mnie ważny. Zaczynając od napisu na lewym przedramieniu, piórku za uchem, ptakach na prawej ręce, diamencie na dłoni i pistolecie na lewym boku.
Wtedy właśnie zapragnęłam nowy, chciałam coś więcej.
- Zayn - zaczęłam, po spłukaniu piany z głowy. - Chcę zrobić tatuaż.
- Dobrze, mój tatuażysta może być tu w każdej chwili. Masz jakiś wzór? - odparł, ale ja nie mogłam skupić się na jego głosie.
Patrzyłam, jak woda spływa ciurkiem po ciele mężczyzny. To było tak cholernie seksowne, mimowolnie przygryzłam wargę.
- Rose? - Malik wybudził mnie z wgapiania się w niego, po czym zaśmiał się pod nosem.
- Jeszcze nie - odparłam lekko zakłopotana.
- Chodź tu - mruknął, przyciągając mnie do siebie za talię. - Kocham cię.
Nasze wargi zetknęły się w romantycznym pocałunku, a języki toczyły zaciętą walkę. Moje dłonie błądziły po torsie bruneta, a jego zaciskały się na moich pośladkach. Było naprawdę gorąco, czułam podniecenie i narastające emocje, ale wiedziałam, że muszę to przerwać. Nie chciałam seksu, nie teraz.
Odsunęłam się, mrugając do niego. Chwyciłam za ręcznik, wychodząc z kabiny. Osuszyłam ciało, rozczesałam włosy i zeszłam do garderoby, aby wybrać beżowy kombinezon bez ramiączek, koturny z ćwiekami oraz torebkę ze złotym paskiem. Wróciłam na górę, gdzie nakręciłam końcówki włosów lokówką, założyłam bandamkę i wykonałam starannie makijaż.
Uśmiechnęłam się, łącząc nasze dłonie. Udaliśmy się na taras jadalny, aby zjeść kolację z rodziną Zayna, ale niestety siedziała tam też Arielle z rodzicami. Myślałam, że coś rozwalę, gdy zobaczyłam, jak ta suka wita się z moim facetem. Perfidnie go obmacywała.
Usiadłam przy stole, nakładając sobie jakąś indyjską potrawę, gdy Zayn i Arielle prowadzili rozmowę w Hindi, więc nic nie rozumiałam, co denerwowało mnie jeszcze bardziej. Domyśliłam się jedynie, że matka Mulata bardzo zachwalała dziewczynę, a jej rodzicielka temu wtórowała.
Brunetka ciągle odgarniała włosy i wypinała biust. Ja po prostu jadłam posiłek, mając ochotę wydrapać jej oczy. Widziałam, że perfidnie go podrywała.
- Rose - usłyszałam nagle jej głos. - Nie będziesz miała nic przeciwko, jeśli Zayn pokaże mi ogród?
Zamurowało mnie, gdy odezwała się swoją łamaną angielszczyzną z parszywym uśmiechem. Moje serce wręcz krzyczało "będę miała coś przeciwko". Jednak wiedziałam, że to nie było tu dobrą odpowiedzą.
- Nie - odpowiedziałam, przełykając gulę w gardle.
Byłam zła, ale wiedziałam, że nie wypada mi powiedzieć, że nie chcę, abyś szli razem. Na pewno matka Zayna wykorzystałaby to.
Arielle powiedziała coś do reszty w Hindi, co chyba miało znaczyć, że mój chłopak zabiera ją do ogrodu. Zaraz potem oddalili się, a ja widziałam ten wzrok Wal. Ona znała mnie za dobrze.
Kolacja dobiegła końca, a ja podziękowałam i udałam się na spacer. Chciałam odetchnąć, przemyśleć sobie wszystko. Zeszłam po schodach na plażę, zdjęłam buty, siadając na piasku. Fale przypływały, mocząc coraz większą część, a ja czułam lekki powiew wiatru. Ściemniało się już, ale widoczność była wystarczająca.
Brakowało mi tu przyjaciół, zdecydowanie. Tęsknię za naszymi spotkaniami, nocowaniami, wypadami do galerii. Tworzyliśmy tyle wspomnieć, a teraz ich tu nie ma, gdy naprawdę potrzebuję obecności każdego. Sama wybrałam tę drogę, ale i tak czuję lekką pustkę.
Chciałabym wyjść z nimi na imprezę, tak jak za dawnym czasów. Rozluźnić się trochę, poplotkować.
I owszem, mam tutaj Waliyhę, ale to nie to samo. W pałacu muszę trzymać się reguł, pilnować.
Nagle obok mnie usiadł Zayn, położył buty obok, po czym podwinął nogawki od spodni.
3 pierwsze guziki od jego koszulki były rozpięte, a rękawy podwinięte do łokcia.
Spojrzałam na niego, odgarniając włosy rozwiewane przez wiatr. Wtedy zrozumiałam już wszystko.
- Zayn - zaczęłam, a w moich oczach pojawiły się łzy. - Chcę polecieć do Londynu.
Wypowiadając te słowa, jeszcze bardziej zrozumiałam, że to dobra decyzja. Jednak Zayn wpatrywał się na mnie, myśląc chyba, że chcę odejść.
- Na kilka dni, odwiedzić wszystkich - dodałam po chwili, a on odetchnął.
Mimo to, wciąż milczał. Po prostu skanował mnie, przełykając ślinę.
- Co o tym myślisz?
- A co ja mam myśleć? Nawet jeśli mi nie podoba się ten pomysł, to i tak to zrobisz, lecz jeśli uważasz, że tego chcesz to leć - odparł grobowym tonem, bawiąc się piaskiem.
- Tak, tego właśnie chcę. Tęsknię za przyjaciółkami - odpowiedziałam, ocierając łzy.
- Skarbie, nie płacz. Wszystko jest dobrze - wyszeptał, przyciągając mnie do siebie, abym była między jego nogami. - Tylko wróć do mnie.
- Wiesz, że wrócę - mruknęłam pod nosem, gdy objął mnie rękoma.
Lekko wiał wiatr, robiło się szarawo. Woda szumiała, a my siedzieliśmy tam wtuleni w siebie, wiedząc, że nie będzie łatwo.
___________________________________________________________________
Witajcie kochani ♥ Powracam z nowym rozdziałem! Mam nadzieję, że się wam spodobał. A akcja dopiero się zaczyna ;)
Proszę was komentujcie, bo chcę wiedzieć, czy jest sens to dalej pisać!
Tyle czekalam na ten rozdzial i w koncu jest :)
OdpowiedzUsuńAle do rzeczy....
jak zawsze mega, jest to jedno z moich ulubionych opowiadan :)
Pozdrawiam zycze weny i do nastepnego :*
P.S
Juz nie moge sie doczekac :D