Translate

niedziela, 11 października 2015

~.17.~

Gala zbliżała się wielkimi krokami z dnia na dzień. Co prawda spędziłam je na zwiedzaniu z Wal i Safą lub siedzeniu w hotelu z Zaynem i jego rodziną. Dwa razy siedzieliśmy wszyscy razem, oglądając jakąś komedię. Było tak miło. Wal wciąż nie rozmawiała z rodzicami o Andreasie, bo za każdym razem tchórzyła, ale po części ją rozumiałam. W końcu były dwie opcje ich reakcji.
Albo go zaakceptują, będę chcieli poznać, albo zniszczą ich kontakt.
Gdy w końcu nastał dzień gali, bardzo się stresowałam. To dziś świat miał się o nas dowiedzieć. Z samego ranka, odwiedziłam toaletę, bo przez ten cholerny stres wymiotowałam. Zayn oczywiście mnie pocieszał, mówiąc, że to nic wielkiego. Jednak wiedziałam, że będę musiała wyglądać perfekcyjnie. Mój każdy ruch będzie uwieczniony na milionach zdjęć. Przy facecie takich, jak Zayn ciągle kręciło się paparazzi. Nie chodziło już o samą władzę. Media interesowały się nim, bo był niesamowicie przystojny. Gazety rozpisywały się o tym, kiedy jakaś kobieta uwiedzie najprzystojniejszego króla/prezydenta na świecie. Coraz częściej widziałam go na okładkach magazynów, albo telewizji. Niedawno był przeprowadzany jakiś eksperyment w Ellen Show. Pytano kobiety na ulicy o Zayna. Pokazywali im jego zdjęcia. Każda powiedziała, że chętnie zostałaby panią Malik.
Umyłam zęby i włożyłam jakiś dres, po czym udałam się do salonu, gdzie siedział Zayn przy stoliku pełnym jedzenia.
- Cześć, skarbie - przywitał mnie, podarowując mi buziaka w policzek.
- Zayn, ja nie chcę iść na tę galę - mruknęłam, siadając obok niego.
- Dlaczego? - zapytał, mieszając herbatę.
- Będziemy na okładkach tych wszystkich gazet - wymamrotałam, mrużąc oczy.
- Nie przejmuj się tym, skarbie. Ważne, że jesteśmy tu razem - powiedział, łapiąc mnie za rękę.
- Tak, a potem miliony kobiet wydrapywałoby mi oczy z tych okładek - burknęłam, wrzucając cytrynę do kubka.
- Czemu? - roześmiał się Zayn, opierając podbródek o piąstkę.
- Proszę cię, każda kobieta pożąda takiego Zayna Malika i zrobi wszystko, aby zostać panią Malik - wyjaśniłam lekko pretensjonalnym tonem.
- Ale Pan Malik wybrał już swoją Panią Malik, więc te kobiety będą musiały sobie odpuścić - wymruczał, podchodząc do mnie i pomagając mi wstać.
Złączył nasze usta w namiętnym pocałunku, pieszczotliwe głaskał mnie po plecach. Tak cudownie się czułam, gdy powiedział, że wybrał już "Panią Malik". Byłam nią ja.
Chwilę później dokończyliśmy pyszne śniadanie, a ze swoich pokojów wyszły dziewczyny. Rodzice Zayna podobno są na jakimś spotkaniu.
Mieliśmy jakieś 3 godziny dla siebie, więc postanowiliśmy spędzić je na hotelowym basenie. W sypialni założyłam swój nowe niebieskie bikini, które kupiłam z Waliyhą. Narzuciłam na siebie jakiś tshirt oraz materiałowe spodenki. Wzięłam ręcznik, ubrałam klapki i usiadłam na łóżku. Zayn siedział w łazience, więc miałam chwilę czasu. Odpisałam Annie oraz tacie, po czym sprawdziłam Facebooka. Oczywiście pojawiło się tysiąc zaproszeń, których nie przyjęłam. Odłożyłam urządzenie, a Malik w koszulce i krótkich spodenkach wyszedł z toalety.
- Idziemy, skarbie? - zapytał, łapiąc mnie za rękę.
Razem wyszliśmy z pokoju. Oczywiście musiała nas odprowadzić ochrona. Okazało się, że zamknęli basen i pozostali goście nie mogli z niego korzystać. No cóż, skoro tak trzeba. Jednak, możliwość bycia na tym kąpielisku tylko z Zaynem wprawiała mnie w dobry humor.
Weszliśmy na teren rekreacyjny, była taka cisza. Nie to, co na publicznych basenach. Wrzeszczące dzieciaki, marudzące małżeństwa. Podeszłam do wolnego leżaka, zostawiłam ręcznik i zdjęłam powoli ubrania. Zauważyłam wzrok Zayna, więc seksownym krokiem podeszłam do niego. Przejechałam dłonią po ramieniu chłopaka, mrugnęłam i ruszyłam w stronę jacuzzi. Usiadłam wygodnie, obserwując Malika. Jego tors był taki idealny, wyrzeźbiony i wytatuowany. Miał ich już tak dużo.
Wszedł do środka, siadając na przeciwko mnie. Patrzyłam na niego uwodzicielsko, przygryzałam

wargę i jeździłam dłońmi po swoim ciele. Wiedziałam, że był podniecony. Ledwo wytrzymywał, aż w końcu rzucił się na mnie. Złączył nasze usta w pocałunku przepełnionym erotyzmem. Zamieniliśmy się miejscami, więc teraz to ja siedziałam na nim okrakiem. Jego nabrzmiałą męskość wyczułam od razu. Lekko ocierałam się o nią, gdy Malik całował mój biust.
- Rose - wyjęczał, zaciskając ręce na moich pośladkach.
- Pieprz mnie - wysyczałam, łapiąc za jego dłonie, aby ściągnął ze mnie strój.
- Nie tu - wymamrotał, ale mimo to włożył dwa palce pod moje majtki.
Przejeżdżał nimi delikatnie, a ja czułam fale podniecenia. Bawił się mną, lecz gdy w końcu włożył jeden palec do mojej kobiecości, myślałam, że oszaleję. Brakowało mi tego przez te 5 dni.
Dokładnie drażnił moje wnętrze, tłumiąc nasze jęki pocałunkami. Miałam nadzieję, że nikt w kamerach nie zobaczy tych poczynań, bo chyba spalę się ze wstydu.
Szczytowałam chwilę później, wyginając się w łuk. Zacisnęłam ręce na ramionach Zayna. Zeszłam z ud mężczyzny, siadając obok.
- Nienawidzę cię - burknęłam, próbując unormować oddech.
- Nieprawda, kochasz mnie - uśmiechnął się do mnie zawadiacko.
Chlapnęłam go wodą, po czym tego żałowałam. Rozpoczęła się bitwa na chlapanie, jak małe dzieci. Śmiałam się w niebo głosy, aż Zayn złapał mnie, jak pannę młodą i wyszedł z jacuzzi. Wiedziałam, co chce zrobić, więc próbowałam się wyrwać. Niestety, nie udało mi się. W efekcie wpadliśmy do basenu.
Ledwo złapałam powietrze, wynurzyłam się. Przetarłam oczy, po czym odkaszlnęłam.
- Zayn! - pisnęłam, gdy zadowolony chłopak pojawił się na powierzchni.
- No chodź tu, kochanie - przyciągnął mnie do siebie za talię.
Okręcił się, po czym złożył pocałunek na moich ustach. Było tak idealnie.
Następnie poszliśmy do sauny, gdzie leżeliśmy nago. Nie krępowało mnie to, Zayn widział mnie bez ubrań, a nikogo więcej nie było.
- Rose, chcę zacząć normalnie żyć - powiedział po chwili niepewnym tonem.
- To znaczy? - zapytałam, unosząc się na łokciach, by widzieć mojego partnera.
- Mieszkać z tobą, stworzyć rodzinę. Chcę być pewny, że nie uciekniesz - wyszeptał ze smutnymi oczami.
- Stworzymy to, Zayn - odparłam, przybliżając się do niego, aby ująć twarz mężczyzny swoimi dłońmi. - Przyjadę do ciebie, obiecuję.
Pocałowałam go delikatnie w usta, aby następnie owinąć się ręcznikiem i wyjść z sauny. Ubrałam ponownie kostium, udałam się pod zimny prysznic. Pisnęłam, czując momentalne ochłodzenie. Wyszłam szybko, widząc, że teraz czeka to Zayna. Zaśmiałam się, lecz ruszyłam w stronę basenu.
Zamoczyłam się i przepłynęłam go wzdłuż. Wtedy przyszedł Malik, który razem ze mną rzucił się w wir rekreacyjnego pływania.
- Mówiłeś, że chcesz założyć rodzinę - zaczęłam niepewnie, przygryzając wargę.
- Tak.
- Chodziło ci też o dzieci? - spytałam, denerwując się niezmiernie.
- Owszem, chcę je mieć - potwierdził, a ja lekko odetchnęłam. - Myślałaś o tym?
- Czasami - przytaknęłam, zgodnie z prawdą.
- Ile chciałabyś ich mieć?
- 2.
- Naprawdę? Ja z 4 przynajmniej - odparł podekscytowany.
- To nie ty musisz je nosić 9 miesięcy w brzuchu, a potem rodzić - burknęłam, wychodząc po schodkach z basenu.
- Wiesz, że będę ci pomagał - zadeklarował się, gdy podeszłam do leżaka.
- To później, na razie mamy inne rzeczy do roboty - rzekłam, wycierając się.
Gdy gala coraz bardziej się zbliżała, mój stres również się zwiększał. To dziś świat miał się dowiedzieć, nie mieliśmy już być tymi skrytymi kochankami. Oficjalnie ogłosimy nasz związek, który stanie się poważniejszy. Bałam się cholernie, nie będę już miała normalnego życia. Zrezygnuję z prywatności dla miłości swojego życia. Od tej pory każdy mój ruch będzie śledzony.
Razem wróciliśmy do pokoju, gdzie trwały już przygotowania do gali. Matka Zayna siedziała na krześle, a fryzjerka zajmowała się jej włosami. Dziewczyny jadły obiad, a ojciec Malika podpisywał jakieś papiery.
Weszłam do łazienki, aby wziąć prysznic. Zdjęłam z siebie mokre bikini i rozwiesiłam je na wieszaku. Oczywiście ze mną mył się też Zayn, mimo to nie zwracałam na niego uwagi i nalałam szampon na włosy. Chwilę później poczułam jego dłonie na sobie. Wziął mydło, po prostu mnie nim szorując. Jego dotyk był taki podniecający. Złączyłam nasze usta w pocałunku, po czym spłukałam się i wyszłam. Otarłam ciało ręcznikiem, a w drugi zawinęłam włosy.
Usiadłam na wannie, aby następnie po kremować się balsamem z drobinkami złota. Udałam się do garderoby, gdzie włożyłam czerwone, koronkowe stringi oraz stanik. Chciałam założyć na to aksamitny szlafrok, ale Zayn brutalnie obrócił mnie do siebie i wpił w moje usta. Rozpoczął też wojnę naszych języków, która dała nam dużo podniecenia.
- Jesteś taka seksowna - wymruczał, ściskając moje pośladki.
Zachichotałam, odrywając się od niego. Ubrałam ten szlafrok oraz zawiązałam go mocno. Na nogi włożyłam kapcie, po czym udałam się do salonu, gdzie czekało na mnie spaghetti. Usiadłam obok Safy, która również je zajadała, oglądając przy tym jakiś serial.
- Stresujesz się? - zapytała po chwili.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo - mruknęłam, pakując do ust widelec z makaronem.
- Nie masz czym, Rose. Będzie dobrze, bo ty i Zayn będziecie tam razem. Myśl o nim, nie o gali - odparła, patrząc na mnie.
Przytuliłam ją i obie znów zabrałyśmy się do jedzenia. W tym czasie matka Zayna rozmawiała z makijażystką, fryzjerka zajęła się Wal, a do pokoju weszła Karima. Myślałam, że dostanę nerwicy.
- Rose, przed nami dużo pracy - burknęła, idąc pewnym krokiem w moją stronę.
- Karima, pamiętaj o tym, że jest księżniczką. Nie traktuj jej srogo, bo teraz nawet ona może cię zwolnić - wtrącił ojciec Zayna, a ja od razu otrzeźwiałam.
- Słucham? - zapytałam, odwracając się do Yasera.
- Mówię prawdę, wychodząc za Zayna staniesz się księżną. Będziesz miała władzę, co oznacza, że ludzie zaczną cię traktować, jak jego - oznajmił, gdy prawie nie zachłysnęłam się makaronem.
Całkowicie o tym zapomniałam. Będę mogła w końcu robić, co chcę. Karima nie będzie mną pomiatać, użyję tej władzy, aby należycie pomóc ofiarom i biednym.
- Owszem, ale jeszcze nie jest jego żoną - słyszałam, jak przełyka gulę w gardle.
W końcu to ja wygrywam.
- Dobrze, a więc zacznijmy od przyjazdu na galę. Czekasz, aż wysiądzie Zayn, który poda ci rękę. Dopiero wtedy wysiądziesz, uśmiech ma nie schodzić z twojej twarzy. Pamiętaj, że to nie jest zabawa, bo dbasz o swój wizerunek - mówiła, jak najęta, patrząc w swoją teczkę.
Odłożyłam pusty talerz, biorąc dużego łyka soku i udałam się na fotel fryzjerki, która zaczęła pracę nad moją fryzurą.
- Trzymasz się Zayna, nie stoisz nigdzie sama. Nie odpowiadasz na pytania dziennikarzy, a gwarantuję, że będzie ich dużo. Każdy twój ruch będzie sfotografowany, więc pamiętaj o ruchach i uśmiechu. Gdy wejdziecie na salę, przyjdzie czas na witanie się z gośćmi. Każdemu musisz odpowiedzieć, ale nic oprócz tego nie mówisz, chyba, że ktoś zapyta. Nie wspominaj o twoim wyjeździe 5 lat temu, mów o teraźniejszości.
- Karima, przesadzasz - usłyszałam głos Zayna, który właśnie wszedł do salonu.
- Nie przesadzam, musi wypaść idealnie przy tobie - broniła się, robiąc do niego maślane oczy, które miałam ochotę jej wyrwać i wyrzucić z tego budynku.
- Ona nie musi się niczego uczyć, aby być idealna - powiedziałam, a ja przybiłam nam mentalną piątkę.
Podszedł do mnie, składając delikatny pocałunek na moim policzku. Wygrałam, szmato.
- Oni są tacy uroczy - odezwała się Wal, patrząc na nas.
- Yaser, przynieś mi proszę tablet - wtrąciła oschle matka Zayna.
Mężczyzna wstał, ruszając do pokoju, gdy ja sama wyjęłam swój telefon i odczytałam wiadomości. Postanowiłam zadzwonić do Grace na skype. Całe szczęście odebrała.
- Widzę, że przygotowania pełną parą.
- Tak, będziecie oglądać?
- Pewnie, wszyscy w knajpie taty Maggie i będzie nawet impreza.
- Naprawdę? Boże, spalę się ze wstydu.
- Powinnaś się cieszyć, tam może być Justin.
- Ale go nie będzie.
- Cześć, Grace. Nie słuchaj jej, jak będzie to załatwię ci autograf.
Oczywiście Zayn musiał się wtrącić, co wywołało pisk mojej siostry. Zaczęła mu dziękować i mówić, że go kocha, na co wtrąciłam, że nie ma u niego szans. Dołączyli też moi rodzice, którym opowiadałam o Nowym Jorku i pokazałam Wal oraz Safę, które również uczestniczyły w konwersacji.
Nawet nie zauważyłam, gdy moja fryzura była już gotowa. Wspaniałe upięcie przy szyi i kawałek warkocza po lewej stronie. Czułam się wspaniale, to dokładnie to, co chciałam.
Musiałam się rozłączyć, bo dla Karimy niezbędnym było poinformowanie mnie o jeszcze paru rzeczach. Gdy mój makijaż był gotowy, przyszedł czas na sukienkę, więc razem ze stylistką udałyśmy się do mojej garderoby. Towarzyszyła nam też Wal.
- Suknię w razie czego będą ci podtrzymywać, więc się nie martw - poinformowała Marielle, dając mi ją.
Zdjęłam z siebie szlafrok i wsunęłam czerwoną, koronkową suknię. Była dosyć obcisła, lecz na dole rozchodziła się tak, abym mogła swobodnie chodzić. Nie był to do końca typ "syrenki", ale blisko tego stylu. Miała również długie rękawy i złoty pasek. Najbardziej podobały mi się wycięte plecy.
Byłam zakochana w tej sukience. Stałam na specjalnym podwyższeniu, aby Marielle mogła ją dobrze ułożyć. W tym czasie Wal podała mi złote buty z paskami ozdobione diamencikami. Ubrałam je i zeszłam z podestu, założyłam kolczyki, spryskałam ciało perfumami. Do malutkiej, złotej kopertówki wrzuciłam telefon, szminkę, chusteczki oraz gumy. Mój stres przerastał już granice, chciałam mieć to za sobą. To były moje ostatnie wolne chwile.
- Wyglądasz tak pięknie, Rose - powiedziała Wal, chowając twarz w dłoniach.
- Dziękuję - szepnęłam, przeglądając się w lustrze.
- Zrobię ci zdjęcie - odparła, wyciągając telefon, a ja za pozowałam.
Czułam się tak magicznie. Ubrana w suknię wartą miliony szykowałam się na galę Unicefu. Jakie szczęście mnie spotkało?
- Zayn ma szczęście - skwitowały obie dziewczyny, na co zachichotałam.
Weszłam do salonu, gdzie stał Zayn, który po zobaczeniu mnie po prostu rozwarł usta i wytrzeszczył oczy. Następnie przygryzł wargę, ale ja sama byłam zaskoczona. Wyglądał obłędnie. Miał na sobie czarną koszulę z 2 guzikami rozpiętymi, spodnie i marynarkę tego samego koloru, w kieszeni której tkwiła czerwona chusteczka, która miała być dopasowaniem do mnie. Jego włosy po bokach zaczesane były do tyłu, a bransoletka, którą dałam mu 5 lat temu wciąż była na ręce chłopaka.
- Proszę ze mną - ze świta podziwiania Zayna, wyrwał mnie głos ochroniarza.
Wszyscy ruszyliśmy do wyjścia, a moment w którym spotkałam się z Zaynem był magiczny. Złapaliśmy się za ręce mocno. Wiedziałam, że nie zamierza mnie puścić.
- Wyglądasz cudownie, a ja nie mogę uwierzyć, że mam taką piękną kobietę - wyszeptał, gdy wchodziliśmy do windy.
- Kocham cię - odparłam, patrząc na niego.
W samochodzie znaleźliśmy się szybko, cały czas towarzyszył nam sztab ochrony. Jadąc już na galę, cały czas trzymałam Zayna za rękę. Mój oddech był przyśpieszony, a serce biło niezmiernie szybko.
Wyjęłam telefon i napisałam do mamy, że właśnie jesteśmy w drodze. Odpisała, że oglądają transmisję oraz cała ekipa nas pozdrawia.
We momencie, gdy zobaczyłam masę ludzi oraz fleszy, wiedziałam, że jesteśmy prawie na miejscu. Myślałam, że eksploduję. Mój brzuch wywijał fikołki, a w głowie pojawiło się tysiąc myśli.
Co jak się potknę? Lub powiem coś nie tak?
Samochód zatrzymał się, a ja słyszałam ten huk i krzyki.
- Można wyjść - poinformował kierowca, a drzwi otworzył nam ochroniarz.
Wzięłam głęboki oddech, kiedy Zayn wysiadł z auta wywołując tym wrzaski. Zatkało mnie. Nie byłam w stanie myśleć racjonalnie.
Niestety, zauważyłam rękę Malika, którą złapałam i przybrałam uśmiech, wysiadając. Cały ten świat mnie sparaliżował. Blask fleszy był nie do zniesienia, a krzyki ogłuszały. Tam było tyle ludzi. Stanęliśmy na chwilę, pozując dla paparazzi.
- Jestem cały czas przy tobie, pamiętaj o tym - wyszeptał mi do ucha Malik, ściskając mocniej nasze dłonie.
Dzięki temu się nieco rozluźniłam, Położyłam rękę na ramieniu chłopaka, on swoją na mojej talii.
Szliśmy małymi krokami w stronę wielkich schodów.
Pozowaliśmy dla tych ludzi, którzy dawali nam niesamowite owacje.
W pewnym momencie spojrzeliśmy się na siebie w tym samym czasie, co wywołało szczery uśmiech na naszych twarzach. Położyłam dłoń na policzku Malika, ale po chwili ją zdjęłam. Wdrapaliśmy się na pierwsze pół pięterko schodów, gdzie znów musieliśmy patrzeć w obiektywy. Tutaj czekał nas też cholerny wywiad. Podeszliśmy do dziennikarki, która wyglądała dosyć sympatycznie.
- Król Malik z partnerką Rose Bufford, witamy na gali Unicefu.
- Jesteśmy bardzo podekscytowani obecnością tutaj.
- To ludzie cieszą się bardziej, mogą zobaczyć kobietę króla.
Zayn zaśmiał się pod nosem, oblizując wargę, a ja wzięłam głęboki oddech.
- Czy to oficjalny powrót?
- Cieszymy się tym, co mamy. To chyba przeznaczenie.
Przybiłam Zaynowi mentalną piątkę za to, jak ładnie wybrnął z jej pytania. Jednak mówiąc to patrzył cały czas na mnie.
- Gratuluję i zapraszam na galę.
Odeszliśmy od niej, ruszając w kierunku kolejnego dziennikarza, który pewnie tylko czyhał, aby dowiedzieć się czegoś nowego.
- Witamy waszą wysokość z partnerką. Jak podoba wam się na gali?
- Jest wspaniale, mam nadzieję, że Rose dobrze się bawi.
- Bawię się cudownie, to magiczna noc.
Odezwałam się pierwszy raz, a reporter był z tego bardzo zachwycony. Ja trochę mniej.
- Wybrał już król organizację, na którą zostaną przekazane pieniądze?
- Tak, wszystko jest dopięte na ostatni guzik.
- Dziękuję, miłej zabawy życzę.
Zwróciliśmy się do fotoreporterów, po czym ruszyliśmy już do wejścia. Czekał tam na nas mężczyzna z kieliszkiem szampana, ale go nie wzięliśmy. W środku zauważyłam dużo sław, ale również polityków. Sala wyglądała niesamowicie, jej wystrój był w kolorach niebiesko-złotych. Na końcu stała dosyć duża scena, a przed nią masa stolików, które już zajmowali goście. Wśród nich zauważyłam Nicole Kidman, z którą musiałam zrobić zdjęcie.
Zaczekaliśmy na resztę rodziny Malik, aby zająć nasze miejsca. Oczywiście po drodze witaliśmy się z setką polityków. W takich momentach wolałam się trzymać bliżej Wal, niż Zayna. Nie wiedziałam, o czym z nimi rozmawiać, więc wolałam szukać celebrytów z siostrami mojego ukochanego. Wypatrzyłyśmy Angelinę Jolie, ale nie mogłyśmy podejść. Dopiero, gdy dotarłyśmy do stolika, mogłam w końcu usiąść. Oczywiście obok Zayna, który nie puszczał mojej ręki.
- Jak się czujesz? - zapytał, patrząc na mnie.
- Lepiej, bo jesteś obok - szepnęłam, całując go w policzek.

Gala minęła bez problemowo, każdy z obecnych podpisywał dokumenty, na jakie datki przeznacza pieniądze. Wtedy też zobaczyłam, że był ukochany Grace - Justin Bieber. Wiedziałam, że muszę załatwić jej ten autograf, bo inaczej mnie zamorduje.
Dlatego po gali, poprosiłam Zayna, aby jakoś mnie do niego zaprowadził. Szczerze to sama chciałam go poznać.
- Hej, Justin - odparłam, gdy odwrócił się do nas.
- Rose Bufford? - zapytał z uśmiechem, a ja przytaknęłam. - Miło cię poznać, dużo o tobie słyszałem.
- Naprawdę? Moja siostra Grace jest twoją fanką - powiedziałam i dopiero wtedy zobaczyłam, że Zayn rozmawiał z jakimś politykiem obok.
- Twoja siostra? Masz może telefon? - dopytywał, a ja wyciągnęłam iphone'a z torebki.
Justin objął mnie ramieniem i włączył nagrywanie.
- Cześć Grace, razem z twoją siostrą jesteśmy na gali i serdecznie cię pozdrawiamy. Pamiętaj, że cię kocham, wierz w siebie i się nie poddawaj.
Bieber zrobił nam jeszcze zdjęcie, po czym oddał mi telefon, który schowałam z powrotem to kopertówki.
- Boże, ona chyba zawału dostanie - zaśmiałam się, poprawiając włosy.
- Pozdrów ją, ja muszę już lecieć. Miło cię było poznać, Rose - odparł, przytulając mnie z dystansem.
Zadowolona udałam się w stronę Zayna, ale zostałam zaczepiona przez Angelinę Jolie. Myślałam, że umrę. W mojej głowie szalał prawdziwy fangirl, ale nie mogłam dać po sobie tego poznać.
Podczas tej gali rozmawiałam jeszcze z Nicole Kidman, Beckhamami, a nawet Davidem Cameronem, który pogratulował mi związku z Zaynem. To był idealny wieczór.
W hotelu byliśmy około godziny 10pm, byłam zmęczona, więc od razu powędrowaliśmy do naszej sypialni. Usiadłam na łóżku i zdjęłam szpilki.
- Jestem z ciebie dumny, Rose - odparł Malik, przytulając mnie. - Dałaś radę.
- Dzięki tobie - przyznałam, całując go romantycznie w usta.
- Kocham cię.
Chwilę później wzięliśmy szybkie kąpiele i położyliśmy się do łóżka. Mój telefon non stop pikał przez powiadomienia, telefony, sms. Napisałam tylko mamie, że wszystko dobrze i teraz idziemy spać, po czym odpłynęłam do krainy Morfeusza w ramionach mojego Zayna.
____________________________________________________________________
Witam was kochani :D Rozdział może idealny nie jest i pewnie dużo błędów, bo pisałam go na telefonie i strasznie kiepskim laptopie ;c Ale ważne, że jest! No i mamy galę :) W końcu Zose stało się oficjalne. A Rose poznała Justina <3
Kochani, komentujcie proszę, bo nie wiem, czy jest sens pisać to przy 3 komentarzach. Proszę o co najmniej 5 ;c
Kocham was!

3 komentarze: