Ostatecznie wstałam około 11 am, co prawda postanowiłam posiedzieć jeszcze w łóżku. Wzięłam laptopa i zalogowałam się na wszystkie portale społecznościowe.
Mikhaila Doyle:
Hej :) Jak tam samopoczucie?
Rose Bufford:
Lepiej :D
Mikhaila Doyle:
Jak z Królem? ;)
I tu postanowiłam nie odpisywać, zamknęłam facebooka i po prostu włączyłam Gun's N' Roses. Wpisałam w google swoje nazwisko, aby zobaczyć, czy pojawiło się coś nowego odnośnie mojego wyjazdu do Indii. Zauważyłam zdjęcia z lotniska, kilka wpisów. Na szczęście nic nie było odnoście romansu. Wtedy spojrzałam na godzinę, przerażał mnie fakt, że zostało tylko 3,5 godziny do mojego spotkania z Lukiem. Wciąż nie wiedziałam, kogo wybrać.
Postanowiłam oglądnąć zdjęcia, które miałam w swoim Macbooku. Weszłam w folder "Wakacje, Rzym". Był on pełen moich zdjęć z Lukiem rok temu w Rzymie. Złapałam się za głowę, mrużąc oczy. Co ja mam robić? Jeśli w niesamowity sposób Luke mi wybaczy, mam o niego walczyć?
Przeklinałam w duchu, chyba z godzinę oglądałam zdjęcia z Hemmingsem i Malikiem. Tak naprawdę Zayna poznałam w liceum. Wciąż pamiętam, jak nienawidziłam go za to, że wpadł na mnie i wszystkie rzeczy się wysypały. Potem poszliśmy razem do tej galerii, albo 20 urodziny Annie. Ten nasz taniec był cudowny, po prostu magiczny. To uczucie, gdy dotykał mnie, a ja go obejmowałam. Po prostu nie da się zapomnieć. Wyjazd do Paryża to po prostu bajka, nasz pierwszy raz, który pamiętam do tej pory ze szczegółami. Pierwszy raz zbliżyliśmy się do siebie, każdy wspomnienie z nim jest idealne. Od czasu poznania do wyjścia do galerii, niestety kolejnym etapem było sfotografowanie mnie w staniku oraz dowiedzenie się prawdy, za którą nie jestem już zła. Zrozumiałam, czemu to zrobił. Okres bez niego był koszmarny, nie radziłam sobie. Nie wychodziłam z pokoju, nie jadłam. Jednak list, który przyniósł mi Harry był ostatnim ratunkiem naszej miłości. Po przeczytaniu rzuciłam wszystko i wyjechałam do Indii. Moment, w którym staliśmy na środku wielkiego placu, całując się, nie myśląc o tysiącach ludzi patrzących na nas, zagościł na językach wszystkich stacji telewizyjnych, gazet i radio. Pamiętam to uczucie w brzuchu, gdy nasze usta zetknęły się ponownie. A moje zamieszkanie w pałacu z początku przejawiało się bajką, lecz potem zrozumiałam, w jaki koszmar się wplątałam. Zayna nie było całymi dniami, często zasypiałam sama. Jego matka mnie nienawidziła, musiałam uczyć się tych wszystkich procedur, poznać zasady i obowiązki. Sumując to wszystko i tak byłam po prostu ozdobą, nie mogłam się odzywać, mieć własnego zdania. Dlatego wyjechałam, nie byłam w stanie spełniać tam marzeń. Cholernie ciężko przeżyłam rozstanie, ale tak musiało się stać. Zamieszkałam w akademiku, chodziłam na studia, gdzie poznałam Luke'a. Od razu się polubiliśmy, bardzo mi pomagał. Aż w końcu zostaliśmy parą, poznałam go ze swoimi rodzicami, znajomymi. On ze swoimi, zapowiadało się na długi związek. I nagle mój wyjazd zmienił wszystko, zdradziłam go z Zaynem. Jednak, ja nie mogłam mu się oprzeć, 5 lat rozłąki sprawiło, że po zobaczeniu tego mężczyzny po prostu potrzebowałam jego dotyku, jego pocałunków, najzwyczajniej w świecie potrzebowałam go.
Nagle poczułam, jak mój brzuch wariuje. Odłożyłam komputer i pognałam do łazienki. Klęknęłam przed klozetem, wymiotując. Chwilę później poczułam, jak ktoś trzyma moje włosy.
- Wszystko dobrze, skarbie - usłyszałam szept taty.
Dziwło mnie, że nie jest w pracy, ale potrzebowałam go i nawet ucieszył mnie ten fakt.
Po spuszczeniu wody, wtuliłam się mocno w ojca, który ucałował wierz mojej głowy. Jeździł dłońmi po plecach, a ja czułam się tak wspaniale.
- Umyj się, ubierz i zrobimy śniadanie - posłał mi ciepły uśmiech.
Przytaknęłam, po czym zabrałam się za szorowanie zębów. Obmyłam twarz wodą, aby następnie nakremować ją. Wróciłam do pokoju, gdzie chwyciłam bieliznę, za duży, jasnoniebieski tshirt oraz szare spodnie dresowe. Ubrałam się, nałożyłam skarpetki froterkowe i umyłam dobrze włosy. Za nim wyszłam, skorzystałam jeszcze z ubikacji.
Na dole zobaczyłam tatę w czarnej koszulce i zwykłych jeansach. Robił coś na swoim iphone.
- Już dobrze? - zapytał, odkładając urządzenie.
- Tak, chcę coś zjeść - wymamrotałam, podchodząc do niego.
- Co sądzisz o tatusiowych naleśnikach? - powiedział wesoło, podnosząc brwi.
- Takie, co robiłeś zawsze na śniadanie, gdy byłam mała? - spytałam dla potwierdzenia.
- Właśnie te.
- Tak! - krzyknęłam rozbawiona, przytulając tatę.
Zaczęliśmy razem przygotowywać posiłek, sypialiśmy się mąką lub smarowaliśmy ciastem, przypomniały mi się czasy dzieciństwa, gdy zawsze robiliśmy razem te naleśniki. Brakowało mi takiego czasu z tatą, po prostu brakowało mi go.
- Dobra, chodź tu szkrabie - powiedział, przyciągając mnie do siebie.
Przerzucił mnie przez ramię, pisnęłam jednocześnie śmiejąc się. Tata okręcił się w okół własnej osi, po czym posadził swoją córeczkę przy stole. Chwilę później podał nam naleśniki, zajadaliśmy się wspominając dawne czasy.
- Tak właściwie, to gdzie Grace? - zapytałam, gdy temat schodził na narodziny mojej siostry.
- Poszła do tego chłopaka - wymamrotał ojciec po nosem, a ja zachichotałam.
- Twoje córki dorastają, tato - uśmiechnęłam się, kładąc dłoń na jego ramieniu.
- Wiem, wiem. Szkoda tylko, że ze mną o tym nie rozmawiają - wyszeptał smutny, grzebiąc widelcem w talerzu.
- Jak to nie? - odrzekłam, przeżuwając.
- Pamiętasz, jak miałaś 6 lat i przyszłaś ze szkoły. Usiedliśmy na kanapie, a ty powiedziałaś mi, że podoba ci się jeden chłopak, ale koleżanka ci go zabiera? Pomogłem ci wtedy porozmawiać z nim, a konkurentka dała sobie spokój. Teraz nawet nie wiem, jak wygląda twoje życie - poinformował, a ja już wiedziałam, o co chodzi.
Odetchnęłam głośno, robiąc bardzo ryzykowny krok. Wiedziałam, że teraz wszystko się zmieni.
- Zdradziłam Luke'a - odparłam szybko, a tata aż upuścił widelec.
- Co? - mruknął, patrząc na mnie ogromnymi oczami.
- Zdradziłam go z Zaynem, będąc w Indiach spotykałam się z nim - wyszeptałam zawstydzona.
- Ale...ja nie wiem, co powiedzieć. To znaczy, wy się..no...ten - bełkotał zszokowany.
- Tak, spałam z nim. To była prawdziwa zdrada, tato - potwierdziłam, a w moich oczach pojawiły się łzy.
- Czy on wie?
- Dowie się dziś, jadę do niego o 5pm - poinformowałam, całkowicie się rozklejając.
- Boże, Rose - wyszeptał, przytulając mnie.
Odłożyliśmy talerze do zlewu, po czym usiedliśmy na kanapie, a ja opowiedziałam tacie o wszystkim. Słuchał uważnie, trzymając mnie w swoich objęciach. Kilka razy zaniosłam się płaczem, ale skończyłam swoją wypowiedź.
- Kochanie, jeśli chcesz znać moje zdanie to jest takie, że owszem źle zrobiłaś. Zdrada jest okropna, niemal niewybaczalna. Natomiast rozumiem to, ponieważ wiem, jak kochałaś tego księcia. Po prostu nie wytrzymałaś, on cię zachęcał. Luke się nie odzywał za często, więc nie myślałaś o nim. Jednak z jego strony też źle, że nie powiedział ci o wyjazdach. Myślę, że powinnaś wybrać tego, z którym czujesz lepszą więź, którego masz w sercu, a możesz mieć tylko jednego. Jedź porozmawiać z Lukiem, on przede wszystkim musi wiedzieć. A po tym zadzwoń do mnie - mówił, patrząc mi w oczy.
Na koniec przytulił mnie mocno, a z mojego oka poleciała jedna łezka szczęścia. Czułam wsparcie w tacie, jakiego nie miałam przez dłuższy czas. Widziałam, że troszczy się o mnie, martwi. A po rozmowie z nim, wiedziałam już, o kogo muszę walczyć. Z kim chcę być, kto jest w moim sercu.
Pobiegłam na górę, aby się przebrać. Rozczesałam też włosy, które zdążyły wyschnąć. Włożyłam jeanosowe szorty, sweter do połowy brzucha z flagą USA, białe buty i biżuterię. Wykonałam makijaż, spryskałam ciało perfumami. Zbiegłam na dół, gdzie siedział tato oglądając coś w telewizji.
- Mama wzięła auto? - zapytałam, szukając kluczyków.
- Tak, jest w pracy. Weź moje Audi - powiedział, a ja spojrzałam na niego. - No weź, klucze są w przedpokoju na szafce.
- Dziękuję - szepnęłam, dając mu buziaka w policzek.
Weszłam do garażu, otworzyłam bramę i odpaliłam samochód. Pierwszy raz prowadziłam Audi a7 ojca, nigdy wcześniej nie pozwalał mi nim jeździć. Teraz przemierzałam ulice Londynu, byłam pewna swojej decyzji. Denerwowałam się, ale wiedziałam, co powiem. Zegar pokazywał, że chwilę się spóźnię.
Gdy zaparkowałam pod domem Hemmingsów, moje serce biło, jak szalone. Zapukałam do drzwi, a już po chwili zobaczyłam w nich Luke'a. Zaparło mi dech w piersiach, wpatrywaliśmy się na siebie kilka sekund, po czym wpadliśmy sobie w ramiona. Poczułam lekką ulgę.
- Cześć - przywitał mnie, całując w policzek.
- Hej, musimy porozmawiać - powiedziałam, wchodząc do jego pokoju.
- Dobrze, chcesz coś do picia? - odparł, stojąc w futrynie drzwi.
- Tak, weź cokolwiek - posłałam mu lekki uśmiech.
Czekając na chłopaka, spojrzałam na zdjęcie stojącego na szafce nocnej. Przedstawiało nas, uśmiechniętych, wtulonych w siebie.
- Mam lemoniadę - usłyszałam głos Luke'a.
Podał mi szklankę, siadając obok mnie na łóżku.
- Też muszę ci coś powiedzieć - odrzekł zdenerwowany. - Ale ty pierwsza.
- Luke, nie wiem, jak to zacząć. Jechałam tu z ułożoną formułką, ale teraz brakuje mi słów. Zacznijmy od początku. Gdy wyjechałam do Indii, w tej wiosce...ja spotkałam Zayna... - zaczęłam skrępowana, bawiąc się palcami.
Opowiedziałam mu dosłownie wszystko, starałam się na niego nie patrzeć. Jednak, gdy poruszyłam temat seksu z Malikiem, Luke nie zareagował. Zassał tylko powietrze ze świstem, po czym je wypuścił. Gdy skończyłam, spojrzałam na niego.
- Luke...Nie odzywałem się do mnie, a teraz gdy wróciłam tak po prostu mnie olewasz. Nie powiedziałeś mi o wyjeździe. Wiem, że pewnie też jesteś cholernie zły, ale...
- Też cię zdradziłem - wymamrotał, patrząc w podłogę, a mnie zamurowało.
- Cco?
- Zdradziłem cię z Molly, to o tym ja chciałem ci powiedzieć - odrzekł, tym razem zerkając na mnie.
- Kiedy? - zapytałam, zamykając oczy.
- Kilka razy, przyszła do mnie. Byłem załamany twoim wyjazdem do Zayna, wiedziałem, że pewnie go spotkasz. Ona pocieszała mnie, a potem to zrobiliśmy. Tak kilka razy - poinformował, a ja wiedziałam, że ta suka zrobiła to specjalnie.
- Szmata, Luke ona cię omotała, żeby mnie złamać - sarknęłam, zakładając ręce pod biustem.
- Nieprawda, gdy przyszła też tak myślałem, ale potem mnie zaskoczyła. Mówiła, że była zła na ciebie, bo miałaś mnie. Ona mnie kocha, Rose. Jednak nie wyzywała cię, a wręcz przeciwnie. Powiedziała, że chciałby się z tobą zaprzyjaźnić, bo jesteś wspaniałą osobą, ale nienawiść za odebranie jej mnie wygrywa - powiedział, a ja myślałam, że to sen.
- Może zostawmy ją, powinniśmy porozmawiać o nas - wymamrotałam, łapiąc się za głowę.
- Ja sam nie wiem, co z nami - mruknął po nosem, a ja go przytuliłam.
- Luke, kochałam cię cholernie mocno i nie żałuję związku z tobą, cieszę się, że mogłam przeżyć 5 lat w twoich objęciach, jednak moje serce należy do Zayna. Z nim chcę spędzić resztę mojego nędznego życia - szeptałam, będąc w jego objęciach.
- Rozumiem, ja wciąż po części cię kocham, ale to się wypala. Poradzę sobie, lecz jestem ci wdzięczny, że mogłem być twój. Rose, jesteś kochaną, inteligentną, piękną dziewczyną. Najważniejsze, abyś była szczęśliwa. Życzę ci szczęścia z Zaynem, ale jeśli cię zrani to urwę mu jaja, pamiętaj, że zawsze możesz na mnie polegać i chcę, aby nasz kontakt się nie urwał - mówił, a ja płakałam, jak głupia.
- Luke, dziękuję - wyszeptałam, odrywając się od niego.
- Nie dziękuj, chcę ci powiedzieć, że wyjeżdżam w trasę w zespołem po całej Wielkiej Brytanii, Szkocji i Irlandii,a to dzięki tobie uwierzyłem w marzenia i jestem w tym miejscu. Chcę, abyś to wzięła - odparł, po czym wziął moja rękę i ułożył coś na niej. - Nie musisz go nosić na szyi, bo pewnie Zayn nie będzie tego chciał, ale chociaż miej go przy sobie.
Spojrzałam na swoją dłoń, na której leżał jego naszyjnik z nieśmiertelnikami. Nosił go zawsze, przynosił mu szczęście.
Patrzyłam na Luke'a z wdzięcznością, łzami w oczach. Ostatni raz namiętnie go pocałowałam, dłonie ułożyłam na szyi chłopaka. Nasz pocałunek trwał kilka sekund, ale był piękny. Nie czułam tego, co z Zaynem, lecz musiałam to zrobić.
- Dziękuję - wyszeptaliśmy razem, odsuwając się od siebie.
- Muszę iść, o 8pm robimy wieczór panieński Annie - rzekłam, wstając z jego łóżka.
- Ahh, przeproś ich proszę ode mnie. Z resztą sam pojadę do nich dzisiaj - powiedział, łapiąc się za tył głowy.
- Dobrze, pa Luke - rzuciłam, przytulając go.
To było długie, ale ostatnie przytulenie. Kilka łez zebrało mi się w oczach, ale nie pozwoliłam im wypłynąć.Pożegnaliśmy się, a ja udałam się do swojego auta, gdzie siedziałam chwilę, założyłam naszyjnik na szyję. Właśnie zaczęłam nowy rozdział w życiu, stałam się zupełnie inną osobą. Mam zamiar zabawić się dziś do upadłego, zapomnieć o problemach. A potem walczyć o Zayna. Chcę w końcu zacząć normalne życie, założyć rodzinę, mieć dzieci i dobrą pracę.
Po drodze do domu wpadłam do sklepu z bielizną, aby kupić prezent Annie. Następnie do sklepu z chińszczyzną, aby kupić coś na obiad.
Zaparkowałam w garażu, po czym udałam się do środka. Zastałam tam Grace z tatą, właśnie oglądali stare zdjęcia.
- Rose, skarbie - tata zerwał się z kanapy, podchodząc do mnie.
Odłożyłam jedzenie na stół, przytulając ojca.
- I jak? - szepnął mi do ucha.
- Rozstaliśmy się w zgodzie, on też mnie zdradził, tato. Jednak pozostajemy przyjaciółmi - oznajmiłam najciszej, jak tylko umiałam.
- Kocham cię moja dzielna myszko - powiedział, dając mi buziaka w czoło.
- Hej, ja też tu jestem - warknęła siostra, przez co oderwaliśmy się od siebie.
- Oglądamy z Grace stare zdjęcia, chodź do nas - odparł, a ja ruszyłam za nim.
Po chwili siedzieliśmy wszyscy na podłodze w salonie, zajadając się przysznościami, które przyniosłam. Oglądaliśmy filmy i zdjęcia z czasów dzieciństwa. Aż nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, rozbawiona poszłam otworzyć. Zastałam tam kuriera z paczką.
- Dzień dobry, czy pani Rose Bufford? - powiedział, a ja przytaknęłam zdezorientowana. - Proszę tu podpisać.
- Ale ja nic nie zamawiałam - rzekłam, patrząc na niego.
- Proszę wziąć, może to jakiś prezent - uśmiechnął się, dając mi teczkę z kartkami.
Złożyłam parafkę na danym dokumencie, dziękując i odbierając paczkę.
- Co to? - zapytała moja siostra, gdy szłam do nich.
- Nie mam pojęcia - mruknęłam, siadając obok taty.
- Otwórz - polecił mój rodziciel.
- Czekaj, sprawdzę nadawcę - powiedziałam, oglądając pudełko.
- Od kogo? - odparła Grace.
- To dziwne, tu nic nie ma - szepnęłam, pokazując im paczkę.
- Faktycznie, otwórz to w końcu - nalegała moja ciekawska siostra.
Otworzyłam pudełko, w którym było kolejne opakowanie. Wyciągnęłam je i zamarłam. To karton z butami Gucci.
- O cholera! - skwitowała Gracie, widząc napis na owym kartonie.
Zdjęłam wieczko, a moim oczom ukazała się piękna para złotych szpilek. Wzięłam jednego buta, zamarłam. Były idealne, całe złoty z paskami trzymającymi z łańcuszków.
Obok znalazłam karteczkę z wydrukowanym tekstem.
Mam nadzieję, że będą pasowały do twojej sukienki :)
Kocham Z.
Zayn kupił mi buty na ślub Annie i Louisa. Cholera jasna, to musiało kosztować krocie. Nie mogłam w to uwierzyć. Aż siostra wyrwała mi karteczkę.
- Kupił ci pierdolone Gucci? - zapytała z nie do wierzeniem.
- Grace! - wrzasnął tata.
- Przepraszam, ale on jej kupił buty warte tysiące - mówiła siostra, biorąc drugiego obcasa.
- Muszę mu je oddać - stwierdziłam, zabierając jej obuwie.
- Żartujesz chyba? - prychnęła Gracie.
- Nie, to musiało być drogie, nie mogę ich przyjąć - wyjaśniłam, patrząc ponownie na prezent.
- Jesteś głupia, Rose. Jego stać na 50 par takich butów, to król. Poza tym cię kocha - namawiała mnie dziewczyna.
W sumie miała rację, Zayn na pewno nie zbiednieje przez te buty, a ja będę miała w czym iść na ślub Annie i Louisa. Do tego to był prezent podarowany z miłością, myślał o mnie.
- Zaraz, skąd wiesz...
- Rose, proszę cię. To było do przewidzenia, że się tam z nim spotkasz - powiedziała, jakby to było oczywiste.
Po oglądaniu zdjęć z Grace i tatą, wróciła mama, a ja musiałam już iść się ubierać, bo zbliżała się godzina wieczoru panieńskiego Annie. Wbiegłam na górę, zamknęłam się w łazience. Wzięłam szybki, odświeżający prysznic. Nasmarowałam ciało balsamem z drobinkami złota, po czym w ręczniku udałam się do swojego pokoju. Ubrałam kostium kąpielowy, bo w końcu będzie to impreza z basenem. Wykonałam mocny, ale ładny makijaż i ubrałam się w czarną sukienkę z jednym ramiączkiem, buty również czarne ze złotymi dodatkami. Do torebki takich samych kolorów, jak obuwie schowałam telefon, chusteczki, portfel i dokumenty oraz majtki na zmianę. Włosy spięłam na jedną stronę, chwyciłam prezent dla Annie, po czym zbiegłam na dół.
- Kochanie, uważaj na siebie. Jak będzie chciała wracać to zadzwoń tata cię odbierze - powiedziała mama, przytulając mnie.
- Dobrze, kocham was. Pa - mruknęłam, wychodząc z domu.
Szłam chodnikiem w stronę przystanku, było gorąco, co mnie cieszyło. Dziś moim celem była zabawa do upadłego, niczego nie żałować, korzystać z życia.
Spotkałyśmy się w klubie mojego przyjaciela, na początku w środku zbierali się wszyscy goście. Byłyśmy to głównie my: Annie, ja, Maggie, Maya i 3 koleżanki Annie. Wypiłyśmy pierwszego drinka, a na sale wjechał ogromny tort zamówiony przeze mnie. Chociaż nie do końca był to wyrób cukierniczy. Usłyszałyśmy nową piosenkę, a z konstrukcji wyszedł striptizer przebrany za policjanta. Zacząć tańczyć w okół dziewczyny, która siedziała na krześle. Śmiałam się, popijając drinka. I nagle podeszła do mnie jedna z koleżanek Annie.
- Cześć, jestem Blake - przedstawiła się, podając mi rękę.
- Rose - uścisnęłam jej dłoń, uśmiechając się.
- Wiem.
Spojrzałam na nią zdziwionym wzrokiem, po czym uświadomiłam sobie, że przecież prawie cały słyszał o mnie przez aferę z Zaynem i związek z nim.
- Nie zrozum mnie źle - zaczęła niepewnie.
- Spoko, przyzwyczaiłam się już - odrzekłam spokojnie, biorąc łyk trunku.
- Świetna impreza, Brooke robi zdjęcia - powiedziała, gdy robiło się niezręcznie.
- Brooke?
- Ta blondynka - oznajmiła, pokazując na dziewczynę w krótkiej czarnej sukience.
- Wzięłaś strój? - zapytałam po chwili.
- Tak, mam pod sukienką. Nie mogę się już doczekać pływania w basenie - odparła wesoło.
Striptizer skończył swój pokaz, podając Annie tort w kształcie nagiego faceta. To akurat był pomysł Maggie.
Brooke podała przyszłej pannie młodej nóż, a ona zaczęła kroić ciasto i rozdawać dziewczynom. Ja również dostałam kawałek, który od razu spróbowałam.
Chwilę później udałyśmy się na taras, gdzie znajdował się wielki basen oraz pełno ludzi. Muzyka grała okropnie głośno, wszyscy się super bawili, a my postanowiłyśmy dołączyć.
Zdjęłam sukienkę i buty, a przyjaciel zabrał rzeczy moje oraz koleżanek na zaplecze. Złapałyśmy się za ręce, wskakując do basenu. Piłyśmy drinki, pływając.
Po 3 godzinach byłam kompletnie pijana, dawno wybiła północ, a my wciąż siedziałyśmy w basenie. Annie oczywiście pilnowała się, mniej drinkowała. Jednak ja i Brooke, z którą urządziłyśmy nawet kilka konkursów nie żałowałyśmy sobie. Zapomniałam o wszystkich problemach. Maggie również wyluzowała, odkąd urodziła dziecko rzadko gdzieś wychodzi, a teraz Johnathan jest u rodziców Harrego, więc oni mogli pójść na wieczory Annie i Louisa.
To była naprawdę huczna impreza, ale chyba trochę przeholowałam. W momencie, gdy tańcząc w basenie przystawiał się do mnie jakiś chłopak. Niestety, byłam zbyt pijana, by go odpychać. Blake nawet całowała się z jakimś Brytyjczykiem. Brooke natomiast wolała towarzystwo ładnej Szkotki. Byłam taka głupia, dając obmacywać się temu chłopakowi. Trzymał ręce na moim brzuchu, ocierając się o tyłek.
- Chodźmy do mnie - zamruczał do mojego ucha, a ja ocknęłam się w końcu.
- Przykro mi, ale nie - rzekłam, odwracając się.
- Jesteś zajęta? - zapytał, łapiąc mnie za rękę.
- Tak, przez króla Indii - odparłam, a jego zatkało.
Odeszłam śmiejąc się pod nosem, znalazłam dziewczyny i wszystkie stwierdziłyśmy, że czas już do domu. Udałyśmy się na zaplecze, aby wziąć od Briana nasze rzeczy. Ściągnęłam mokry strój, zakładając majtki oraz sukienkę. Szpilki wzięłam w rękę, a kostium schowałam do torby foliowej, którą dał mi przyjaciel. Włosy wciąż były mokre, ale nie obchodziło mnie to wtedy.
Wyszłyśmy z klubu, stojąc na chodniku. Z lekkimi trudnościami wybrałam numer taty i wybełkotałam do słuchawki, aby przyjechał pod dany adres.
- Jak wracacie? - zapytała Maya ledwo trzymając się na nogach, więc szybko złapałam ją za rękę.
Wtedy zauważyłam pierścionek zaręczynowy, który Niall kupił razem ze mną. Powiedziała tak! Następny ślub się szykuje! Najwidoczniej Maya nie chciała zabierać wieczoru Annie i nie powiedziała nic, to dziwne jednak, że Niall nic mi nie powiedział.
- Brat właśnie przyjechał, pa - odrzekła Blake, żegnając się z nami, po czym wsiadła do auta.
- Rodzice już jadą - mruknęła Annie.
- Niall przyjedzie zaraz taksówką po mnie, bo też już wracają - oznajmiła Maya.
Brooke już z nami nie było, bo poszła z tą Szkotką, a Maggie odebrał Harry, który jechał w taksówce z wieczoru panieńskiego Louisa.
Ja czekałam już tylko z Mayą, która była strasznie śpiąca. Niall przyjechał chwilę później, pomogłam mu wsadzić dziewczynę do pojazdu, jednak blondyn też był pijany.
- Widzimy się jutro, Zayn cię pozdrawia - powiedział, a ja spojrzałam na niego pytającą. - Jest już w Londynie, przyleciał na wieczór kawalerski Louisa. Nie spotkał się z tobą, bo i tak się spóźnił, my lecimy pa kochanie.
Pożegnałam się z nim, a następnie wsiadłam do Audi mojego taty, który właśnie podjechał i zabrał mnie do domu. Mój mózg wyłączył się, byłam senna i pijana, a do tego mokra.
___________________________________________________________
Przepraszam, zawaliłam. A w sumie nie ja tylko blogger, który przez przypadek usunął mi cały rozdział. Chciałam go dodać przez telefon, a on wykasował post. Musiałam pisać od nowa, co zajęło mi trochę czasu. Mam nadzieję, że nic takiego się więcej nie stanie.
No i mamy 12! Jak myśleliście, kogo wybierze Rose za nim to napisałam?
Spodziewaliście się zdrady Luke'a? Wszyscy z was są #TeamZayn i tak też musiało być, Rose wybrała naszego króla ;) Cieszycie się? Już w następnym ślub Annie i Louisa!
Kiedyś myślałam, żeby wysłać to opowiadanie do jakiegoś wydawnictwa, ale ten pomysł szybko wyszedł z mojej głowy. Wątpię, żeby ktoś się tym zainteresował.
Pamiętajcie o twitterze tego bloga, gdzie publikowane są różne edity i informacje dotyczące bloga :)
-Komentarze karmią wenę.
~.Miley ♥

Genialny <3
OdpowiedzUsuńWłaśnie tak mi się zdawało, że Luke też ją zdradza.
Zayn wysłał jej buty :)
Nie mogę się już doczekać ślubu i spotkania Zayana o Rose.
Do następnego ;*
Zayn w Londynie *^*
OdpowiedzUsuńWOW <3 Świetny <3 Nie mogę się już doczekać następnego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńJej ! Rozdział super ! Czekam na nexta !
OdpowiedzUsuńSzczerze ? Spodziewałam się , że Luke ją zdradzi i , że Zayn kupi jej buty :)
Już czytam kolejnego bloga gdzie żeni się Louis XD