Błagam wszystkich, którzy mnie znają, żeby tego nie czytali haha
Uwaga +18!
Otworzyliśmy drzwi od pokoju Zayna, nie odrywając się od siebie. Zamknęłam je nogą, po czym opadliśmy na jego łóżko. Czułam to napięcie w sobie, nic się wtedy nie liczyło. Tylko my.
Całowaliśmy się namiętnie, on jeździł ręką po moim ciele, które aż drżało. Zaczęłam rozpinać koszulę chłopaka, podczas gdy on toczył zaciekłą walkę z moim językiem. Cały czas unosił się nade mną, a gdy ściągnęłam z niego koszulę i rzuciłam ją gdzieś na ziemię zauważyłam, jak bardzo zmieniło się jego ciało. Było na nim mnóstwo nowych tatuaży*, a jego klata wyrzeźbiła się. Był taki pociągający, że nie mogłam przestać się gapić.
Malik natychmiastowo zabrał się za rozpinanie mojej sukienki, która w kilka sekund znalazła się na drugim końcu pokoju. Jednocześnie zostawiając mnie przed nim w samej bieliźnie. Na ten właśnie widok Zayn na chwilę przestał, po prostu patrzył na każdą cząstkę mnie. I nagle otrząsnął się, rozpiął spodnie oraz zsunął je. Został w samych bokserkach, których gumką się bawiłam. Wtedy delikatnie odpiął mój stanik i zrzucił go. W pewnym sensie czułam się lekko skrępowana, ale też podniecona.
Złożył mały pocałunek na moim policzku, a palcami pieścił moją szyję. Lustrował moje ciało, przygryzając wargę. Następnie obcałowywał mój obojczyk, na który skórę mocno ugryzł pozostawiając widoczny ślad. Jego duża dłoń pieściła moją pierś.
Gdy chciałam ściągnąć jego majtki wstał, podszedł do szafki, z której wyjął paczkę prezerwatyw. Założył jedną, po czym wrócił do mnie. Wpił się w moje usta, zdejmując koronkowe stringi. Takim sposobem leżeliśmy przed sobą całkowicie nadzy. Rozszerzył moje nogi i usiadł pomiędzy nimi. Jego męskość była znacznie widoczna i napierała na mnie. Zayn spojrzał mi w oczy oczekując potwierdzenia, które oczywiście dałam i nagle poczułam go w sobie. Pchnięcie z początku było delikatne, ale kolejne coraz szybsze. Fala gorąca rozlała się po moim brzuchu, a on wchodził i wychodził wywołując lekkie stęknięcia. Zaciskałam ręce na prześcieradle, wyginałam plecy w łuk. To było tak przyjemne, gdy był we mnie. Błądził dłońmi, zaciskał szczęki. Poruszał się mocniej, a ja krzyczałam jego imię. Poczułam dotyk na udzie, więc uniosłam lekko biodra. Nie myślałam wtedy trzeźwo, a w końcu kochałam się ze swoim byłym w jego pałacu. Bo był pierdolonym królem.
- Kocham cię - wrzasnął, gdy doszliśmy w tym samym czasie.
Opadł na poduszkę obok mnie, a nasze zmęczone oddechy mieszały się ze sobą. Byłam spełniona,
Przykryłam się kołdrą i wtuliłam w niego. Głowę oraz dłoń ułożyłam na umięśnionym torsie Malika, on ucałował delikatnie mój policzek. Jego palce musnęły moje czoło, by odgarnąć zbłąkane kosmyki włosów.
- Nie wierzę, że tu jesteśmy - wychrypiał, złączając nasze dłonie.
- Los tak chciał - bąknęłam nie do końca świadoma.
- Cholernie za tobą tęskniłem, Rose - wyszeptał Malik, ściskając mocniej palce. - Tak ciężko mi było tutaj, bez ciebie. Codziennie zasypiałem sam, myślałem o tobie.
Zwróciłam uwagę na dwa obrazy, jeden nad łóżkiem - rysunek, który kiedyś namalowałam. Przedstawiał nas pod wieżą Eiffla. A drugi obok wejścia do łazienki, portret Zayna.
- Też tęskniłam, na początku nie chciałam wychodzić z domu.
- A pamiętasz, jak się poznaliśmy? Wpadłem na ciebie w szkole.
- Ughh, byłam wtedy taka wkurwiona - zaśmiałam się.
- Potem się polubiliśmy - dodał Zayn, bawiąc się moim paznokciem.
- Podobałeś mi się, ale bałam się tego przyznać - oznajmiłam, zgryzając wargę.
Opowiadaliśmy sobie historię sprzed 5 lat, dużo się śmiejąc. Co chwila Zayn całował moje czoło lub usta. Straciłam całkowicie rachubę czasu.
- Byliśmy w sobie tacy zakochani - podsumowałam, myśląc o przeszłości.
- Jak to byliśmy? - zapytał zdziwiony. - Ja nigdy nie przestałem cię kochać.
Moje serce biło, jak oszalałe. Czułam przypływ gorąca, spięłam się. Co mu miałam odpowiedzieć? Tysiące myśli kołotało się po mojej głowie.
- Co z nami, Rose? - powiedział zdziwiony, gdy nie odzywałam się od kilku minut.
- A co ma być? - rzekłam zdezorientowana.
- Wiem, że masz chłopaka, ale...
- Skąd to wiesz? - wrzasnęłam, to oznaczało, że ktoś mu o tym powiedział, ale kto?
- Rosie, wciąż przyjaźnię się z chłopakami i mam z nimi dobry kontakt. Harry mi powiedział - wyjaśnił spokojnie, chociaż widziałam, że przychodzi mu to z trudem.
- Pytałeś o mnie? - wyszeptałam, unikając kontaktu wzrokowego.
- Tak, cały czas. Podczas każdej rozmowy z nimi - odparł pewny siebie, a ja zdrętwiałam.
Ja nigdy o niego nie zapytałam, nigdy o nim nie rozmawiałam.
- Tak dużo się zmieniło, skończyłam studia. Na razie wracam do rodziców, ale potem poszukam własnego mieszkania. Pracę mam jako kelnerka, ale nie tęsknię za tym - powiedziałam, by zabić ciszę, która panowała.
- Czyli nic cię tam nie trzyma?
- Rodzina, Luke. Tam jest moje życie, Zayn. Gdzie niby miałabym wyjechać? - podniosłam się tak, by patrzeć na niego.
- Do mnie - odpowiedział krótko i szybko.
Momentalnie czułam się skrępowana, było mi gorąco. Chciałam, jak najszybciej zniknąć.
- Powinnam już pójść, grupa na mnie czeka - wymamrotałam zawinięta w prześcieradło szukając ubrań.
Szybko narzuciłam na siebie bieliznę i sukienkę, po czym zajęłam się zakładaniem butów.
- Rose, to nie może tak być. Przyjedź jutro wieczorem na noc - rzekł, łapiąc mnie za nadgarstek.
- Niby jak? - sarknęłam, łapiąc się za głowę.
- Wyślę po ciebie samochód, o której chodzicie spać? - mówił z nadzieją.
- Około 10:30 pm, więc może być o 11 pm to wszyscy będą spali - sama nie wierzyłam, że się zgodziłam na to.
- Dziękuje, do jutra - pocałował mnie w policzek.
Był widocznie zadowolony, a ja zmieszana.
Zanim wyszłam z pokoju, Zayn sprawdził, czy nikt nie kręci się w pobliżu. Następnie szybko ruszyłam w stronę wyjścia. W lusterku poprawiłam włosy, ale i tak widać było, że nie są naturalne.
Gdy znalazłam się na gangu ekipa akurat wsiadła do busa, więc ja udając, że nic się nie stało zajęłam miejsce przy oknie.
Wtedy dosiadła się do mnie Ally.
- Czy ty biegłaś po buszu? - spytała nieco ciszej.
- Nie - zestresowałam się.
- Wyglądasz, jakbyś się z kimś...
- Nie kończ - przerwałam jej. - Siedziałam w ogrodzie i wiatr wiał.
- Aha, okey - wymamrotała, lecz wiedziałam, że nie było to przekonujące.
Resztę drogi nie odzywałyśmy się do siebie. I dopiero wtedy dotarło do mnie, że zdradziłam Luke'a. Tak zrobiłam to, zrobiłam to, co może być najgorsze w związku. Gdy Dylan miał inne nie mogłam tego znieść, a sama właśnie tego dokonałam. Czułam się okropnie, ale coś ciągnęło mnie do Zayna. Po prostu wariuje, to silniejsze ode mnie.
Rano od razu zajęłam się robotą, by nie myśleć, o tym, co się wydarzyło. Jak zwykle karmiłam maluszki, myłam przedszkolaki i pomagałam w budowie domów. Podczas obiadu widziałam dziwne spojrzenia ludzi na sobie, szeptali coś, ale mnie to nie obchodziło. Zjadłam swoją porcję, odstawiłam tackę i wróciłam do pracy. Wtedy zaczepił mnie Ethan, wysoki blondyn jest tutaj lekarzem. Chirurg ze szpitala w Londynie, ma 30 lat.
- Hej, Rosie. Podasz mi tamten bandaż? - usłyszałam głos chłopaka, gdy weszłam do małego szpitala.
- Jasne - uśmiechnęłam się podając mu rzecz.
- Pamiętasz, jak trzy lata temu w Ghanie zaprzyjaźniłaś się z 14 letnią Khairą? Kilka dni temu napisała do mnie, chciała jakiś kontakt z tobą. Podałem jej twojego facebooka - poinformował bandażując nogę 6 letniego chłopca.
- Dobrze, ciekawe co u niej - powiedziałam radośnie, po czym wyszłam z pomieszczenia, aby udać się na budowę.
Do końca wieczora pracowałam, dopiero po 10 pm byłam wolna. Dziewczyny poszły się myć, a ja obmyślałam plan wyjścia w nocy, tak by mnie nie usłyszały. Wzięłam torbę, do której wrzuciłam szczoteczkę, ubrania na jutro i w sumie nic więcej, bo Mikhaila wróciła. Wzięłam swój telefon, zobaczyłam, że miałam tylko 12% baterii. A ładowarka była w walizce, może potem uda mi się coś jeszcze spakować.
- Nie idziesz się myć? - zapytała Mik, kładąc się do łóżka.
- Idę - skłamałam, biorąc piżamę.
Wyszłam z namiotu mijając się z resztą dziewczyn. Stałam jakieś 10 minut przed łazienką, po czym wróciłam. Wszystkie już spały, a lampa była zgaszona. Położyłam się do łóżka, aby następnie odczekać 5 minut i spakować do torby szczotkę do włosów. Niestety, nic więcej nie udało mi się wrzucić, bo Ally zaczęła się kręcić, a ja usłyszałam nadjeżdżający samochód. Cichutko wyszłam z namiotu. Przeszłam kawałek w stronę piaskowej drogi, gdzie stał czarny, ogromny Range Rover. Kierowca przywitał się ze mną i otworzył drzwi. Zajęłam miejsce z tyłu, ruszyliśmy w stronę pałacu. Denerwowałam się, ale chciałam spać u Zayna.
Przy wejściu spotkałam Ratisha, który zaprowadził mnie do pokoju Malika. Weszłam do środka, a na łóżku leżała taca w winem, kieliszkami i truskawkami w czekoladzie. W okół dużo świec.
- Hej - wyszeptał Zayn, podchodząc do mnie oraz łapiąc mnie za rękę.
- Cześć - przygryzłam wargę, patrząc w jego piękne oczy.
- Boże - wychrypiał gardłowo, po czym wpił się w moje usta.
Całował mnie namiętnie, toczyliśmy walkę językami. Zayn ujął moją twarz dłońmi, ja wplotłam swoje palce w jego włosy. Opadliśmy na łóżko, z którego chłopak zdjął tackę i odłożył ją na szafkę obok. Zaczął rozpinać moje spodenki, a ja rozpływałam się pod jego dotykiem. Ściągnął ze mnie dolną część ubioru, a ja nie pozostałam mu dłużna i zrzuciłam z niego koszulkę. Jeździłam palcami po plecach Malika, gdy ten obcałowywał moją szyję oraz obojczyk.
Zaczął rozpinać mój stanik, którego bardzo szybko się pozbył i rzucił za siebie. Jego dłoń zacisnęła się na mojej piersi, a z ust wydobyło się jęknięcie. Napięcie rosło w moim ciele, a gdy ściągnął majtki, które jeszcze chwilę temu miałam na sobie, zassałam powietrze. Chłopak posłał mi zawadiacki uśmiech i rozszerzył mocno moje nogi, łapiąc za uda. Całował delikatnie skórę, po czym popatrzył na mnie. Dałam mu do zrozumienia, że chcę, by jak najszybciej kontynuował. Ten włożył swoje dwa palce we mnie, a ja jęknęłam głośno imię Mulata. Modliłam się w duchu, by nikt nie słyszał moich krzyków. Oblałam się przyjemnością, tak samo jak Zayn. Nasze oddechy były przyśpieszone, oboje rozkoszowaliśmy się sobą. Drażnił mój czuły punkt.
Doszłam dla niego chwilę później, a następnie opadliśmy obok siebie na łóżku.
- Kocham cię - wychrypiał zmęczony Malik.
Przełknęłam głośno ślinę, ale nie byłam w stanie odpowiedzieć.
Zayn podniósł się i otworzył wino, które nalał do dwóch kieliszków. Jeden podał mi.
- Za nas - wyszeptał stukając się ze mną, po czym wziął łyk.
Ja zrobiłam to samo.
Leżeliśmy pijąc wino, rozmawiając i wspominając dawne czasy. Karmiliśmy się truskawkami, aż zdecydowałam, że chcę spać. Najpierw jednak umyłam zęby, wzięłam prysznic i zawinięta w ręcznik podeszłam do Zayna.
- Mogłabym coś do spania? - zapytałam, przygryzając wargę.
- Jasne - uśmiechnął się idąc do swojej garderoby.
Podał mi koszulkę, którą wzięłam i wróciłam do łazienki. Ubrałam ją, wtedy właśnie zauważyłam wyraźny ślad na mojej szyi, po czym poprosiłam Malika o podłączenie telefonu. Położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć, pomógł mi w tym Zayn, który objął mnie i przysunął mocno do siebie. Sama nie wierzyłam, że to się dzieje, było zbyt pięknie.
_____________________________________________________________
Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Zawaliłam znowu ;c Ciągle coś mi wypada i nie mam, kiedy pisać rozdziały. Na szczęście ten już jest i mam nadzieję, że wam się spodobał. Nie jestem dobra w pisaniu takich scen xD
Chcecie, abym dodawała linki do ubrań i innych rzeczy tego typu?
Pamiętajcie, że wciąż możecie być informowani na twitterze :) Wszystko w odpowiedniej zakładce, plus zapraszam do obserwowania konta Royal na tym właśnie portalu!
- Co z nami, Rose? - powiedział zdziwiony, gdy nie odzywałam się od kilku minut.
- A co ma być? - rzekłam zdezorientowana.
- Wiem, że masz chłopaka, ale...
- Skąd to wiesz? - wrzasnęłam, to oznaczało, że ktoś mu o tym powiedział, ale kto?
- Rosie, wciąż przyjaźnię się z chłopakami i mam z nimi dobry kontakt. Harry mi powiedział - wyjaśnił spokojnie, chociaż widziałam, że przychodzi mu to z trudem.
- Pytałeś o mnie? - wyszeptałam, unikając kontaktu wzrokowego.
- Tak, cały czas. Podczas każdej rozmowy z nimi - odparł pewny siebie, a ja zdrętwiałam.
Ja nigdy o niego nie zapytałam, nigdy o nim nie rozmawiałam.
- Tak dużo się zmieniło, skończyłam studia. Na razie wracam do rodziców, ale potem poszukam własnego mieszkania. Pracę mam jako kelnerka, ale nie tęsknię za tym - powiedziałam, by zabić ciszę, która panowała.
- Czyli nic cię tam nie trzyma?
- Rodzina, Luke. Tam jest moje życie, Zayn. Gdzie niby miałabym wyjechać? - podniosłam się tak, by patrzeć na niego.
- Do mnie - odpowiedział krótko i szybko.
Momentalnie czułam się skrępowana, było mi gorąco. Chciałam, jak najszybciej zniknąć.
- Powinnam już pójść, grupa na mnie czeka - wymamrotałam zawinięta w prześcieradło szukając ubrań.
Szybko narzuciłam na siebie bieliznę i sukienkę, po czym zajęłam się zakładaniem butów.
- Rose, to nie może tak być. Przyjedź jutro wieczorem na noc - rzekł, łapiąc mnie za nadgarstek.
- Niby jak? - sarknęłam, łapiąc się za głowę.
- Wyślę po ciebie samochód, o której chodzicie spać? - mówił z nadzieją.
- Około 10:30 pm, więc może być o 11 pm to wszyscy będą spali - sama nie wierzyłam, że się zgodziłam na to.
- Dziękuje, do jutra - pocałował mnie w policzek.
Był widocznie zadowolony, a ja zmieszana.
Zanim wyszłam z pokoju, Zayn sprawdził, czy nikt nie kręci się w pobliżu. Następnie szybko ruszyłam w stronę wyjścia. W lusterku poprawiłam włosy, ale i tak widać było, że nie są naturalne.
Gdy znalazłam się na gangu ekipa akurat wsiadła do busa, więc ja udając, że nic się nie stało zajęłam miejsce przy oknie.
Wtedy dosiadła się do mnie Ally.
- Czy ty biegłaś po buszu? - spytała nieco ciszej.
- Nie - zestresowałam się.
- Wyglądasz, jakbyś się z kimś...
- Nie kończ - przerwałam jej. - Siedziałam w ogrodzie i wiatr wiał.
- Aha, okey - wymamrotała, lecz wiedziałam, że nie było to przekonujące.
Resztę drogi nie odzywałyśmy się do siebie. I dopiero wtedy dotarło do mnie, że zdradziłam Luke'a. Tak zrobiłam to, zrobiłam to, co może być najgorsze w związku. Gdy Dylan miał inne nie mogłam tego znieść, a sama właśnie tego dokonałam. Czułam się okropnie, ale coś ciągnęło mnie do Zayna. Po prostu wariuje, to silniejsze ode mnie.
Rano od razu zajęłam się robotą, by nie myśleć, o tym, co się wydarzyło. Jak zwykle karmiłam maluszki, myłam przedszkolaki i pomagałam w budowie domów. Podczas obiadu widziałam dziwne spojrzenia ludzi na sobie, szeptali coś, ale mnie to nie obchodziło. Zjadłam swoją porcję, odstawiłam tackę i wróciłam do pracy. Wtedy zaczepił mnie Ethan, wysoki blondyn jest tutaj lekarzem. Chirurg ze szpitala w Londynie, ma 30 lat.
- Hej, Rosie. Podasz mi tamten bandaż? - usłyszałam głos chłopaka, gdy weszłam do małego szpitala.
- Jasne - uśmiechnęłam się podając mu rzecz.
- Pamiętasz, jak trzy lata temu w Ghanie zaprzyjaźniłaś się z 14 letnią Khairą? Kilka dni temu napisała do mnie, chciała jakiś kontakt z tobą. Podałem jej twojego facebooka - poinformował bandażując nogę 6 letniego chłopca.
- Dobrze, ciekawe co u niej - powiedziałam radośnie, po czym wyszłam z pomieszczenia, aby udać się na budowę.
Do końca wieczora pracowałam, dopiero po 10 pm byłam wolna. Dziewczyny poszły się myć, a ja obmyślałam plan wyjścia w nocy, tak by mnie nie usłyszały. Wzięłam torbę, do której wrzuciłam szczoteczkę, ubrania na jutro i w sumie nic więcej, bo Mikhaila wróciła. Wzięłam swój telefon, zobaczyłam, że miałam tylko 12% baterii. A ładowarka była w walizce, może potem uda mi się coś jeszcze spakować.
- Nie idziesz się myć? - zapytała Mik, kładąc się do łóżka.
- Idę - skłamałam, biorąc piżamę.
Wyszłam z namiotu mijając się z resztą dziewczyn. Stałam jakieś 10 minut przed łazienką, po czym wróciłam. Wszystkie już spały, a lampa była zgaszona. Położyłam się do łóżka, aby następnie odczekać 5 minut i spakować do torby szczotkę do włosów. Niestety, nic więcej nie udało mi się wrzucić, bo Ally zaczęła się kręcić, a ja usłyszałam nadjeżdżający samochód. Cichutko wyszłam z namiotu. Przeszłam kawałek w stronę piaskowej drogi, gdzie stał czarny, ogromny Range Rover. Kierowca przywitał się ze mną i otworzył drzwi. Zajęłam miejsce z tyłu, ruszyliśmy w stronę pałacu. Denerwowałam się, ale chciałam spać u Zayna.
Przy wejściu spotkałam Ratisha, który zaprowadził mnie do pokoju Malika. Weszłam do środka, a na łóżku leżała taca w winem, kieliszkami i truskawkami w czekoladzie. W okół dużo świec.
- Hej - wyszeptał Zayn, podchodząc do mnie oraz łapiąc mnie za rękę.
- Cześć - przygryzłam wargę, patrząc w jego piękne oczy.
- Boże - wychrypiał gardłowo, po czym wpił się w moje usta.
Całował mnie namiętnie, toczyliśmy walkę językami. Zayn ujął moją twarz dłońmi, ja wplotłam swoje palce w jego włosy. Opadliśmy na łóżko, z którego chłopak zdjął tackę i odłożył ją na szafkę obok. Zaczął rozpinać moje spodenki, a ja rozpływałam się pod jego dotykiem. Ściągnął ze mnie dolną część ubioru, a ja nie pozostałam mu dłużna i zrzuciłam z niego koszulkę. Jeździłam palcami po plecach Malika, gdy ten obcałowywał moją szyję oraz obojczyk.
Zaczął rozpinać mój stanik, którego bardzo szybko się pozbył i rzucił za siebie. Jego dłoń zacisnęła się na mojej piersi, a z ust wydobyło się jęknięcie. Napięcie rosło w moim ciele, a gdy ściągnął majtki, które jeszcze chwilę temu miałam na sobie, zassałam powietrze. Chłopak posłał mi zawadiacki uśmiech i rozszerzył mocno moje nogi, łapiąc za uda. Całował delikatnie skórę, po czym popatrzył na mnie. Dałam mu do zrozumienia, że chcę, by jak najszybciej kontynuował. Ten włożył swoje dwa palce we mnie, a ja jęknęłam głośno imię Mulata. Modliłam się w duchu, by nikt nie słyszał moich krzyków. Oblałam się przyjemnością, tak samo jak Zayn. Nasze oddechy były przyśpieszone, oboje rozkoszowaliśmy się sobą. Drażnił mój czuły punkt.
Doszłam dla niego chwilę później, a następnie opadliśmy obok siebie na łóżku.
- Kocham cię - wychrypiał zmęczony Malik.
Przełknęłam głośno ślinę, ale nie byłam w stanie odpowiedzieć.
Zayn podniósł się i otworzył wino, które nalał do dwóch kieliszków. Jeden podał mi.
- Za nas - wyszeptał stukając się ze mną, po czym wziął łyk.
Ja zrobiłam to samo.
Leżeliśmy pijąc wino, rozmawiając i wspominając dawne czasy. Karmiliśmy się truskawkami, aż zdecydowałam, że chcę spać. Najpierw jednak umyłam zęby, wzięłam prysznic i zawinięta w ręcznik podeszłam do Zayna.
- Mogłabym coś do spania? - zapytałam, przygryzając wargę.
- Jasne - uśmiechnął się idąc do swojej garderoby.
Podał mi koszulkę, którą wzięłam i wróciłam do łazienki. Ubrałam ją, wtedy właśnie zauważyłam wyraźny ślad na mojej szyi, po czym poprosiłam Malika o podłączenie telefonu. Położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć, pomógł mi w tym Zayn, który objął mnie i przysunął mocno do siebie. Sama nie wierzyłam, że to się dzieje, było zbyt pięknie.
_____________________________________________________________
Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Zawaliłam znowu ;c Ciągle coś mi wypada i nie mam, kiedy pisać rozdziały. Na szczęście ten już jest i mam nadzieję, że wam się spodobał. Nie jestem dobra w pisaniu takich scen xD
Chcecie, abym dodawała linki do ubrań i innych rzeczy tego typu?
Pamiętajcie, że wciąż możecie być informowani na twitterze :) Wszystko w odpowiedniej zakładce, plus zapraszam do obserwowania konta Royal na tym właśnie portalu!
Genialny rozdział .! Nie mogę się doczekać następnego :D
OdpowiedzUsuńWspaniały :)
OdpowiedzUsuńCudny rozdział ! Tak , zdecydowanie chcemy te linki :) Czekam na nexta :)
OdpowiedzUsuńCudowny <3
OdpowiedzUsuńTak dodawaj linki.
Czekam na kolejny ;*
Cieszę się ze Zayn spotkal Rose ale szkoda mi Luke'a. :( Słusznie się martwił.
OdpowiedzUsuń