- Witaj, Rose - odparł zachrypniętym głosem, podchodząc do mnie i całując w policzek.
- Cześć - przywitałam się, patrząc na jego rękę.
- Pamiętasz ją? - zapytał nagle, gdy staliśmy wtuleni.
Nie odpowiedziałam nic, by nie zrobić mu przykrości.
- Dałaś mi ją w Londynie, ja za to oddałem ci swoją. Choć ta co prawda jest uniwersalna to i tak widać, że jest twoja - powiedział, a ja przypomniałam sobie całe zdarzenie.
Za nim poznałam prawdę byliśmy z Zaynem na festynie, po czym siedzieliśmy na chodniku z piwem w ręku. Wtedy właśnie dałam chłopakowi bransoletkę z czarnego rzemyka z zawieszką "believe", a on obdarował mnie swoją również rzemykową z elementami skóry.
- Pamiętam - posłałam mu promienny uśmiech i zajęłam krzesło, które mi odsunął.
Patrzyłam, jak siada naprzeciwko mnie, po czym lustruje moją twarz.
- Nie wierzę, że to się dzieje - powiedział rozmarzonym głosem.
- To wspaniale, że znów się spotkaliśmy - rzekłam spokojnie.
Później zabraliśmy się za jedzenie przepysznego dania hinduskiego. Smakowało wybornie, rozkoszowałam się nim. Popijając winem, rozmawiałam z Zaynem na miliony tematów. Kolacja była wspaniała.
- Rose, co zamierzasz robić w życiu? - spytał nagle Zayn.
- Chcę pracować w galerii sztuk pięknych, kupię mieszkanie. Do końca wakacji zostaję u rodziców, ale od września zamieszkam sama - powiedziałam pewna siebie. - A co?
- Rose, wróć do mnie. Do nas, do naszych chwil - wyszeptał Zayn, a moje serce biło cholernie mocno.
Moją głowę zaprzątały tysiące myśli, czy powinnam wrócić? Byłabym z Zaynem, mieszkała z nim i miała na co dzień. Mogłabym go przytulać, całować, być z nim.
Każdego ranka budziłabym się w jego ramionach, spędzała z Malikiem wolne chwile. Może kiedyś by mi się oświadczył, wzięliśmy piękny ślub na jednej z indyjskich plaż. Potem dzieci.
- Smakowało ci? - seksowny głos Zayna wybudził mnie z moich fantazji.
- Tak, pyszne - posłałam mu słaby uśmiech.
Oboje wzięliśmy po ostatnim łyku wina, po czym Zayn wstał od stołu. I odsunąwszy moje krzesło, udał się w kierunku wyjścia. A ja tuż za nim.
- Nie mogłem się doczekać, żeby cię zobaczyć i dotknąć twoje piękne ciało - wychrypiał, całując mnie w rękę, gdy szliśmy po schodach.
Gdy dotarliśmy na samą górę, Zayn przyciągnął mnie do siebie i trzymał szczelnie za rękę.
- Jestem taki zmęczony, cały dzień miałem spotkania - oznajmił wyczerpanym głosem. - Musisz mnie trochę rozluźnić.
Malik otworzył drzwi od swojego pokoju, a następnie ruszył w jego głąb. Ja zamknęłam drewnianą powłokę, aż nagle zostałam brutalnie przyciągnięta. Zaciskał palce na mojej talii, rozpływałam się pod jego rozkosznym dotykiem.
- Jesteś taka piękna - oblizał seksownie usta, a ja poczułam przyśpieszone bicie serca.
Jego ręce błądziły po moim ciele, a usta pieściły szyję.
- Rozluźnij mnie, kochanie - wymruczał w moje wargi, po czym złączył je ze swoimi.
Popchnęłam go na łóżko, aby następnie usiąść na niego okrakiem. Popatrzył na mnie uwodzicielsko, ścisnął dłońmi moje biodra. Obserwował moje ruchy.
Zajęłam się rozpinaniem jego spodni, czułam już jego nabrzmiałą męskość, co wprawiło mnie w lekkie zakłopotanie. A moje policzki oblały się różem. Zsunęłam z niego spodnie, które potem wylądowały na podłodze, a Zayn przygryzł wargę.
- Nie przestawaj - wyjęczał gardłowo, gdy jeździłam po jego przyrodzeniu jeszcze pod materiałem.
Bawiłam się nim poprzez głaskanie wybrzuszenia. Widziałam, jak pulsuje. Miał zamknięte oczy i otwartą buzię, wyglądał tak bezpruderyjnie.
Delikatnie wsunęłam swoją dłoń pod jego bokserki, był cholernie podniecony. Tak samo, jak ja. Postanowiłam się pobawić, więc zamiast dokończyć po prostu zajęłam się rozpinaniem jego koszuli.
- Kurwa - warknął zły, na co zachichotałam pod nosem.
Jeździłam rękoma po wyrzeźbionej klacie chłopaka, składałam zmysłowe pocałunki.
Szybko zrzuciłam swoje obcasy na ziemię.
- Proszę cię - wychrypiał wyraźnie pobudzony.
Oblizałam usta, ciągnąc za materiał bokserek Zayna, jego członek od razu został chwycony przeze mnie. Mulat syknął, wbijając palce w moje biodra. Poruszałam rękę w górę i dół, przez co chłopak krzyknął głośno. Delikatnie ściskałam jego jądra, przyśpieszając tempo. Po chwili postanowiłam wziąć go do buzi, co spodobało się Zaynowi. Lizałam męskość Malika, a on jeździł dłońmi po moich plecach. Podwinął moją bokserkę i ściągnął ją przez głowę, po czym sama pomogłam mu przeciągając ją przez ręce.
Poruszałam głową szybko, zwinnie. Widziałam, że robię mu niesamowitą przyjemność. Czułam, jak penis mężczyzny pulsuje.
- Jezu, kocham cię - wyjęczał Zayn, dochodząc w moich ustach.
Ciepła, słona ciecz rozlała się po mojej buzi. Nie smakowała mi, ale mimo to połknęłam ją.
*Zayn*
Czułem się niesamowicie, miałem ją przy sobie. To, jak się ze mną bawiła było wspaniałe. Tęskniłem za Rose, nie mogłem żyć bez niej. Teraz była moja, dotykała mojego ciała i całowała moje usta! Kurwa, to jak pieprzony sen. Muszę zrobić wszystko, by ją tu zatrzymać.
- Jezu - powiedziała, ściągając swoją spódniczkę.
Teraz była tylko w bieliźnie, a ja już nagi i zaspokojony. Moje ciało drżało, całe rozpalone. Rose jeździła po nim swoimi małymi rączkami. Sprawiała mi ogromną przyjemność, za to ja ściskałem jej idealne piersi. Co chwila Rose całowała mnie po różnych częściach ciała, aż w pewnym momencie mocno zgryzła skórę mojego obojczyka pozostawiając wyraźny ślad.
Posłała mi zadziorny uśmiech, po czym zajęła się rozpinaniem swojego stanika. Zsunęła ramiączka, po czym rzuciła bieliznę na ziemię. Podniosłem się i całowałem każdą część jej piersi.
- Zayn - jęknęła, gdy jedną ręką zacząłem bawić się jej majtkami.
- Teraz ja cię rozluźnię - mruknąłem, kładąc ją na łóżko.
Sam chwyciłem Rose za uda i rozszerzyłem jej nogi, usiadłem między nimi. Całując skórę dziewczyny, która mocno ściskała prześcieradło.
Ściągnąłem z niej koronkowe stringi, które włożyłem w zęby i pociągnąłem. Następnie rzuciłem za siebie, powróciłem do obcałowywania ud Rosie.
- Jezu, nie wkurwiaj mnie - wymamrotała podniecona dziewczyna, biorąc moją rękę i kładąc na swojej kobiecości.
Zaśmiałem się, składając mały pocałunek na niej. Wsadziłem swoje dwa palce, przez co blondynka głośno i przeciągle jęknęła z rozkoszy. Coraz mocnej ściskała prześcieradło, wyginając się w łuk. A ja pieściłem ją najlepiej, jak potrafiłem. Była cholernie mokra, a kiedy dotarłem do punktu G, Rose wrzasnęła moje imię. Pobawiłem się jeszcze trochę, dopóki moja księżniczka nie zakomunikowała mi, że dochodzi.
Spełniona pocałowała mnie mocno, a ja ułożyłem się tuż obok niej.
- Kocham cię - wyszeptała, łącząc nasze dłonie.
- Ja ciebie bardziej - złożyłem pocałunek na jej wargach.
- Jestem cholernie zmęczona, cały dzień pomagam w wiosce, po czym przychodzę, a ty pieprzysz mnie do ostatnich sił - wymamrotała, zamykając oczy.
Wyglądała ślicznie taka zmęczona, zasypiała w moich ramionach. Obejmowałem ją szczelnie, nie mogłem dać jej odejść. Nie popełnię tego błędu 3 raz. Ona jest moja.
Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi, szybko zerwałem się z łóżka, tak by nie obudzić Rose.
- Zayn, wstawaj! Dobijamy się już 10 minut - rozpoznałem głos matki zza drzwi.
- Już, zaspałem - odparłem zdenerwowany, szukając bokserek.
- Zayn, masz konferencję z radnymi. I ty się królem nazywasz, Chryste Panie. Wyłaź - marudziła mama.
Szybko ubrałem bokserki oraz dresy i otworzyłem drzwi, tak aby nikt nie zauważył dziewczyny śpiącej w moim łóżku.
Ujrzałem zdenerwowane twarze matki, Ratisha oraz Wal.
- Już idę, przepraszam - powiedziałem cholernie się denerwując.
- Jak ty wyglądasz? Ubieraj się natychmiast! - wrzasnęła rozgoryczona Trish.
- Tu pańskie śniadanie - rzekł Ratish z jednoznacznym wzrokiem.
Spojrzałem na tacę i zobaczyłem porcję dla dwóch osób. No tak, on wiedział o Rose.
Zamknąłem drzwi, odetchnąwszy ustawiłem tackę na biurko. Wszedłem do łazienki, umyłem dokładnie zęby. Następnie wziąłem szybki prysznic, otarłem ciało i ubrałem czarne, trochę obcisłe spodnie. Jasno-niebieską koszulę z długim rękawem oraz eleganckie buty.
Włosy zaczesałem do tyłu, spryskałem się perfumami. Założyłem swojego rolexa, który leżał na szafce nocnej. Ogólnie biżuterię trzymamy w skarbcu na dole, ale wczoraj nie miałem czasu tam zejść.
Napisałem Rose karteczkę, że musiałem wyjść. Zostawiłem ją na tacce, którą postawiłem na szafce nocnej. Ostatni raz spojrzałem na nią, była taka piękna. Przejechałem palcami po jej włosach i policzku.
Następnie ucałowałem czoło blondynki, wyszedłem z pokoju udając się w stronę sali konferencyjnej piętro niżej.
Dziś miałem dosyć ważne zebranie, a jako król musiałem się pojawić.
Gdy schodziłem po schodach spotkałem Wal.
- Cześć - posłałem siostrze wesoły uśmiech.
- Nie ukryjesz jej przed matką - powiedziała, a mnie zamurowało.
- Nie patrz tak, ona jej nie widziała, ale ja tak - dodała po chwili.
- Chcę, żeby Rose tu została, ale nie wiem jak ją nakłonić - rzekłem, patrząc na siostrę.
- Ona zostanie, bo cię dalej kocha.
- Ma chłopaka w Londynie i pracę, całe życie - poinformowałem, wzdrygając się na myśl o Luke'u.
- Serio? To nie fair wobec niego - fuknęła Waliyha.
- Wiem, ale nie umiem się powstrzymać - mruknąłem zawstydzony.
- Mam tego świadomość Zayn, rozumiem cię. Widziałam, co działo się z tobą, gdy odeszła.
Wzięłam swój telefon i spojrzałam na godzinę. Cholera jasna! Była 11 am, już dawno powinnam być w wiosce. Szybko wybrałam numer Allie, ale nie odbierała, więc została mi jedynie Mikhaila.
- Rose, coś się stało?
- Tak jakby.
- Spokojnie, powiedziałam wszystkim, że pojechałaś pozałatwiać sprawy o dofinansowanie wioski razem Kyle'm. Leć już do księcia.
- Dziękuje.
Rozłączyłam się, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. To miłe, że Mikhaila postanowiła mnie kryć. Myślę, że jest osobą wartą zaufania.
Wzięłam z tacki talerz z naleśnikiem z czekoladą i malinami. Zjadłam całego, był pyszny. Popiłam sokiem jabłkowym, a następnie wstałam z łóżka. Wyjrzałam za okno, piękna pogoda i cudowny widok.
Weszłam do łazienki Zayna, gdzie wzięłam odświeżający prysznic. Umyłam włosy, które potem rozczesałam. Zawinęłam się w ręcznik, wyszorowałam zęby i udałam się do garderoby Zayna. Ubrałam na siebie stanik, majtki, koszulkę chłopaka na ramiączkach z nadrukiem. Była dosyć długa, więc nie musiałam zakładać spódniczki, ale z racji miejsca, w którym się znajdowałam postanowiłam jednak ją ubrać.
Nie chciałam nosić szpilek, więc postanowiłam poszukać czegoś u Mulata, ale niestety same męskie obuwie.
Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do pokoju. Stanęłam w bezruchu, aby mnie nie usłyszał.
- Rose, wiem że tu jesteś - usłyszałam głos Wal.
Wyszłam z garderoby speszona.
- Cześć - posłałam jej lekki uśmiech.
- Hej, tak za tobą tęskniłam - powiedziałam, mocno mnie przytulając.
- Ja też, nie wierzę, że tu jestem - rzekłam rozluźniona, patrząc na nią.
- Cieszę się, że przyjechałaś. Zayn bardzo cię potrzebuje - oznajmiła radośnie.
- Ale wracam niedługo.
Nagle zapadła okropna cisza, a ja usiadłam na łóżku i spojrzałam na godzinę. Była 13 pm.
- Pożyczyć ci jakieś buty? - zapytała nagle, a ja się zaśmiałam.
- Jakbyś mogła - mruknęłam rozbawiona.
- To chodź do mnie, to po drugiej stronie - odrzekła, wychodząc z pokoju.
Już od godziny siedzę w ogrodzie, Wal dała mi swoje klapki na szczęście, więc nie muszę chodzić boso. Widziała mnie już cała obsługa zamku, ale rodzice Zayna jeszcze nie.
Czytałam książkę pożyczoną od Wal, która teraz była na jakimś spotkaniu.
I nagle przyszedł do mnie sms, zamarłam widząc adresata. Luke.
"Hej kochanie! Co tam? Mam nadzieję, że wszystko dobrze i nie robisz żadnych złych rzeczy. Kocham cię xx."
Kurwa mać! Na śmierć zapomniałam, ja pieprzę się z moim byłym, a w Anglii czeka na mnie mój chłopak. Jeśli ktoś zrobi mi zdjęcie w pałacu, to mogę kłaść się do grobu. Luke nie może wiedzieć, że sypiam z Zaynem. I muszę tego dopilnować. Jestem taką suką, kiedyś czułam się potwornie, gdy Dylan mnie zdradził, a teraz sama to robię. Co ja sobie myślałam?! Byłam taka głupia...Co ja zrobiłam? Spieprzyłam wszystko, chyba pogubiłam się we własnym świecie.
_________________________________________________________________________
Witam was po 8 rozdziale :) Chyba nie umiem pisać +18 hahah ale mam nadzieję, że choć trochę się wam podobało. Przepraszam za wszystkie błędy ;)
Pamiętajcie o koncie @RoyalFFZM, bo coś pusto tam ;c
- Jezu - powiedziała, ściągając swoją spódniczkę.
Teraz była tylko w bieliźnie, a ja już nagi i zaspokojony. Moje ciało drżało, całe rozpalone. Rose jeździła po nim swoimi małymi rączkami. Sprawiała mi ogromną przyjemność, za to ja ściskałem jej idealne piersi. Co chwila Rose całowała mnie po różnych częściach ciała, aż w pewnym momencie mocno zgryzła skórę mojego obojczyka pozostawiając wyraźny ślad.
Posłała mi zadziorny uśmiech, po czym zajęła się rozpinaniem swojego stanika. Zsunęła ramiączka, po czym rzuciła bieliznę na ziemię. Podniosłem się i całowałem każdą część jej piersi.
- Zayn - jęknęła, gdy jedną ręką zacząłem bawić się jej majtkami.
- Teraz ja cię rozluźnię - mruknąłem, kładąc ją na łóżko.
Sam chwyciłem Rose za uda i rozszerzyłem jej nogi, usiadłem między nimi. Całując skórę dziewczyny, która mocno ściskała prześcieradło.
Ściągnąłem z niej koronkowe stringi, które włożyłem w zęby i pociągnąłem. Następnie rzuciłem za siebie, powróciłem do obcałowywania ud Rosie.
- Jezu, nie wkurwiaj mnie - wymamrotała podniecona dziewczyna, biorąc moją rękę i kładąc na swojej kobiecości.
Zaśmiałem się, składając mały pocałunek na niej. Wsadziłem swoje dwa palce, przez co blondynka głośno i przeciągle jęknęła z rozkoszy. Coraz mocnej ściskała prześcieradło, wyginając się w łuk. A ja pieściłem ją najlepiej, jak potrafiłem. Była cholernie mokra, a kiedy dotarłem do punktu G, Rose wrzasnęła moje imię. Pobawiłem się jeszcze trochę, dopóki moja księżniczka nie zakomunikowała mi, że dochodzi.
Spełniona pocałowała mnie mocno, a ja ułożyłem się tuż obok niej.
- Kocham cię - wyszeptała, łącząc nasze dłonie.
- Ja ciebie bardziej - złożyłem pocałunek na jej wargach.
- Jestem cholernie zmęczona, cały dzień pomagam w wiosce, po czym przychodzę, a ty pieprzysz mnie do ostatnich sił - wymamrotała, zamykając oczy.
Wyglądała ślicznie taka zmęczona, zasypiała w moich ramionach. Obejmowałem ją szczelnie, nie mogłem dać jej odejść. Nie popełnię tego błędu 3 raz. Ona jest moja.
Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi, szybko zerwałem się z łóżka, tak by nie obudzić Rose.
- Zayn, wstawaj! Dobijamy się już 10 minut - rozpoznałem głos matki zza drzwi.
- Już, zaspałem - odparłem zdenerwowany, szukając bokserek.
- Zayn, masz konferencję z radnymi. I ty się królem nazywasz, Chryste Panie. Wyłaź - marudziła mama.
Szybko ubrałem bokserki oraz dresy i otworzyłem drzwi, tak aby nikt nie zauważył dziewczyny śpiącej w moim łóżku.
Ujrzałem zdenerwowane twarze matki, Ratisha oraz Wal.
- Już idę, przepraszam - powiedziałem cholernie się denerwując.
- Jak ty wyglądasz? Ubieraj się natychmiast! - wrzasnęła rozgoryczona Trish.
- Tu pańskie śniadanie - rzekł Ratish z jednoznacznym wzrokiem.
Spojrzałem na tacę i zobaczyłem porcję dla dwóch osób. No tak, on wiedział o Rose.
Zamknąłem drzwi, odetchnąwszy ustawiłem tackę na biurko. Wszedłem do łazienki, umyłem dokładnie zęby. Następnie wziąłem szybki prysznic, otarłem ciało i ubrałem czarne, trochę obcisłe spodnie. Jasno-niebieską koszulę z długim rękawem oraz eleganckie buty.
Włosy zaczesałem do tyłu, spryskałem się perfumami. Założyłem swojego rolexa, który leżał na szafce nocnej. Ogólnie biżuterię trzymamy w skarbcu na dole, ale wczoraj nie miałem czasu tam zejść.
Napisałem Rose karteczkę, że musiałem wyjść. Zostawiłem ją na tacce, którą postawiłem na szafce nocnej. Ostatni raz spojrzałem na nią, była taka piękna. Przejechałem palcami po jej włosach i policzku.Następnie ucałowałem czoło blondynki, wyszedłem z pokoju udając się w stronę sali konferencyjnej piętro niżej.
Dziś miałem dosyć ważne zebranie, a jako król musiałem się pojawić.
Gdy schodziłem po schodach spotkałem Wal.
- Cześć - posłałem siostrze wesoły uśmiech.
- Nie ukryjesz jej przed matką - powiedziała, a mnie zamurowało.
- Nie patrz tak, ona jej nie widziała, ale ja tak - dodała po chwili.
- Chcę, żeby Rose tu została, ale nie wiem jak ją nakłonić - rzekłem, patrząc na siostrę.
- Ona zostanie, bo cię dalej kocha.
- Ma chłopaka w Londynie i pracę, całe życie - poinformowałem, wzdrygając się na myśl o Luke'u.
- Serio? To nie fair wobec niego - fuknęła Waliyha.
- Wiem, ale nie umiem się powstrzymać - mruknąłem zawstydzony.
- Mam tego świadomość Zayn, rozumiem cię. Widziałam, co działo się z tobą, gdy odeszła.
*Rose*
Poczułam, jak natrętne promienie słońca przedzierają się przez rolety i świecą prosto w moje oczy. Zasłoniłam je, przesuwają się w prawo. Gdy byłam poza zasięgiem promyków, przeciągnęłam się.
Zayna nie było, ale za to na szafce zobaczyłam tacę z jedzeniem i kartką. Wzięłam ją.
Droga Rose!
Musiałem wyjść na ważną konferencję. Zjedź śniadanie, ale proszę nie wychodź z zamku.
Kocham Zayn xx
Wzięłam swój telefon i spojrzałam na godzinę. Cholera jasna! Była 11 am, już dawno powinnam być w wiosce. Szybko wybrałam numer Allie, ale nie odbierała, więc została mi jedynie Mikhaila.
- Rose, coś się stało?
- Tak jakby.
- Spokojnie, powiedziałam wszystkim, że pojechałaś pozałatwiać sprawy o dofinansowanie wioski razem Kyle'm. Leć już do księcia.
- Dziękuje.
Rozłączyłam się, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. To miłe, że Mikhaila postanowiła mnie kryć. Myślę, że jest osobą wartą zaufania.
Wzięłam z tacki talerz z naleśnikiem z czekoladą i malinami. Zjadłam całego, był pyszny. Popiłam sokiem jabłkowym, a następnie wstałam z łóżka. Wyjrzałam za okno, piękna pogoda i cudowny widok.
Weszłam do łazienki Zayna, gdzie wzięłam odświeżający prysznic. Umyłam włosy, które potem rozczesałam. Zawinęłam się w ręcznik, wyszorowałam zęby i udałam się do garderoby Zayna. Ubrałam na siebie stanik, majtki, koszulkę chłopaka na ramiączkach z nadrukiem. Była dosyć długa, więc nie musiałam zakładać spódniczki, ale z racji miejsca, w którym się znajdowałam postanowiłam jednak ją ubrać.
Nie chciałam nosić szpilek, więc postanowiłam poszukać czegoś u Mulata, ale niestety same męskie obuwie.
Nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do pokoju. Stanęłam w bezruchu, aby mnie nie usłyszał.
- Rose, wiem że tu jesteś - usłyszałam głos Wal.
Wyszłam z garderoby speszona.
- Cześć - posłałam jej lekki uśmiech.
- Hej, tak za tobą tęskniłam - powiedziałam, mocno mnie przytulając.
- Ja też, nie wierzę, że tu jestem - rzekłam rozluźniona, patrząc na nią.
- Cieszę się, że przyjechałaś. Zayn bardzo cię potrzebuje - oznajmiła radośnie.
- Ale wracam niedługo.
Nagle zapadła okropna cisza, a ja usiadłam na łóżku i spojrzałam na godzinę. Była 13 pm.
- Pożyczyć ci jakieś buty? - zapytała nagle, a ja się zaśmiałam.
- Jakbyś mogła - mruknęłam rozbawiona.
- To chodź do mnie, to po drugiej stronie - odrzekła, wychodząc z pokoju.
Już od godziny siedzę w ogrodzie, Wal dała mi swoje klapki na szczęście, więc nie muszę chodzić boso. Widziała mnie już cała obsługa zamku, ale rodzice Zayna jeszcze nie.
Czytałam książkę pożyczoną od Wal, która teraz była na jakimś spotkaniu.
I nagle przyszedł do mnie sms, zamarłam widząc adresata. Luke.
"Hej kochanie! Co tam? Mam nadzieję, że wszystko dobrze i nie robisz żadnych złych rzeczy. Kocham cię xx."
Kurwa mać! Na śmierć zapomniałam, ja pieprzę się z moim byłym, a w Anglii czeka na mnie mój chłopak. Jeśli ktoś zrobi mi zdjęcie w pałacu, to mogę kłaść się do grobu. Luke nie może wiedzieć, że sypiam z Zaynem. I muszę tego dopilnować. Jestem taką suką, kiedyś czułam się potwornie, gdy Dylan mnie zdradził, a teraz sama to robię. Co ja sobie myślałam?! Byłam taka głupia...Co ja zrobiłam? Spieprzyłam wszystko, chyba pogubiłam się we własnym świecie.
_________________________________________________________________________
Witam was po 8 rozdziale :) Chyba nie umiem pisać +18 hahah ale mam nadzieję, że choć trochę się wam podobało. Przepraszam za wszystkie błędy ;)
Pamiętajcie o koncie @RoyalFFZM, bo coś pusto tam ;c
-Komentarze karmią wenę.
~.Miley ♥

Boski <3
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, że Rose zostanie z Zayan'em.
Czekam na kolejny ;*
Cudny :D Czekam na następny :P
OdpowiedzUsuńWspaniały :)
OdpowiedzUsuńŚiwtny :)
OdpowiedzUsuńhttp://serca-bicie-malik.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego, pierwszego bloga. :)