- Wiem pani może, gdzie jest król Zayn? - zapytałam z nadzieją, oby mnie rozumiała.
- Ma spotkanie w sali konferencyjnej na 4 piętrze - oznajmiła łamaną angielszczyzną.
Szybko pognałam po schodach na daną kondygnację, a następnie pod pokój konferencyjny. Oczywiście nie weszłam do środka, tylko usiadłam na parapecie i czekałam. Przez ten czas napisałam sms do Maggie, mamy i Nialla, że wszystko w porządku. Byłam cholernie zdenerwowana, ręce mi się trzęsły.
W końcu po jakiś 15 minutach drzwi otworzyły się, a pierwszy wyszedł Zayn rozmawiający z jakimiś mężczyznami. Gdy mnie zobaczył - natychmiast się zatrzymał, powiedział coś do towarzyszy i chwytając mnie za przedramię wepchnął do pokoju obok.
- Co ty tu robisz? - warknął zdenerwowany. - Mówiłem ci, żebyś nie kręciła się blisko pomieszczeń, w których mam spotkania.
- Musimy porozmawiać poważnie - załkałam, a w moich oczach pojawiły się łzy.
- Co się stało? - poczułam, jak jego mięśnie się rozluźniają, a on uspokaja.
- Nie umiem być tutaj z tobą, wiedząc że na drugim kontynencie czeka na mnie mój chłopak - wyszeptałam, ocierając słony płyn spływający po moich policzkach.
- Rose, kochanie - odparł, przytulając mnie mocno. - Wiem, rozumiem.
- Nie umiem tak po prostu udawać, że go nie ma - wymamrotałam rozklejona.
- Posłuchaj, bądź ze mną do końca wyjazdu. A potem udamy, że nic się nie stało. Nie powiesz mu, co zaszło - rzekł, a ja zamarłam.
- Żartujesz sobie? - wrzasnęłam oburzona, przez co mnie uciszył. - Nie mogę tak po prostu udawać, Zayn.
- Dobrze, ja po prostu myślę o sobie. Nie masz pojęcia, jak trudne były dla mnie te lata - zaczął, a w jego oczach pojawiła się bezsilność. - Zniknęłaś z mojego życia tak nagle, a ja nie mogłem tego znieść. Byłaś i wciąż jesteś całym moim światem, dlatego chcę mieć cię, jak najdłużej. Nie wyobrażam sobie twojego kolejnego wyjazdu. Moje serce pęknie, kocham cię i wiem, że to będzie trudne. Jednak ważne rzeczy zwykle są trudne, a ja chcę być tylko z tobą.
Tym mnie kupił, po prostu nie mogłam go teraz zostawić. Też go kochałam i wiedziałam to od początku, to on był moim pierwszym, a pierwsi zawsze pozostają w sercach. Dlatego chwilę później pocałowaliśmy się namiętnie, następnie Zayn wyjrzał, czy nikt nie idzie i razem wybiegliśmy z tego pomieszczenia, aby udać się do jego sypialni.
Gdy Malik zamknął drzwi, przywarł do mnie ustami, błądząc dłońmi po moim ciele. Ja objęłam go za szyję, opadliśmy na łóżko.
Zaczęłam rozpinać jego koszulę, a on trzymał jedną dłoń na mojej piersi. Zaczął całować mój obojczyk.
- Jesteś taka piękna - wymruczał w moją skórę, po czym zgryzł ją.
Stworzył na niej wyraźny ślad, który piekł. Ja natomiast zsunęłam z niego marynarkę i patrzyłam na tors chłopaka, który ozdobiony był tatuażami. Uwielbiałam je.
Jeździłam dłońmi po jego brzuchu, gdy nagle poczułam, jak zaczyna ściągać ze mnie swój/mój tshirt. Podniosłam ręce do góry, a on natychmiast zrzucił go ze mnie. Szybko zdjął swoje buty i skarpety, a ja pozbyłam się klapek. Malik całował moją klatkę piersiową, ja wsunęłam dłoń w jego włosy. Nagle zrobił kolejną malinkę, a ja syknęłam z bólu.
Zrzuciłam jego koszulę na ziemię, a następnie zabrałam się za rozpinanie jego paska od spodni. On natomiast włożył ręce pod moją spódniczkę, przejeżdżając palcami po moich udach.
Migiem zsunął materiał pozostawiając mnie w samej bieliźnie. Przejechał dłonią po moim brzuchu.
- Twoje ciało jest idealne - mruknął, liżąc mój biust.
- Zayn - jęknęłam z rozkoszy.
- Skoro to ma być ostatni raz to zrobię tak, że nie będziesz w stanie ruszać nogami - warknął, przekręcając mnie na drugą stronę.
Czułam, jak zszedł z łóżka. Obróciłam się i widziałam, jak wchodzi do garderoby. Byłam ciekawa, co tam robił. Byłam cholernie podniecona.
Wrócił w samych bokserkach, trzymając w ręce wódkę i mały kieliszek.
Wszedł na łóżko, położył butelkę na szafkę.
- Zabawimy się - wymruczał, odpinając mój stanik, który chwilę później znalazł się na podłodze.
- Ohh tak, proszę - wyszeptałam, czując jego dotyk na moich plecach.
- Bierzesz tabletki? - zapytał, pozbywając się moich majtek.
- Nie.
- Kurwa - burknął. - Trudno, raz nic się nie stanie.
- Zayn...
- Spokojnie, będzie dobrze - przerwał mi, patrząc prosto w moje oczy.
Słyszałam, jak otwiera wódkę i nalewa trochę do kieliszka.
- Nie ruszaj się - odparł, stawiając najprawdopodobniej owe naczynie na mojej pupie.
Nagle poczułam, jak jego język podąża wzdłuż mojego uda, aż do kieliszka, którego Zayna uniósł i wypił zawartość.
- Dobry początek - skwitował, po czym przyciągnął mnie do siebie.
Przejechał dłonią po moim prawym pośladku, a następnie wbił się we mnie gwałtowanie przez co wrzasnęłam jego imię. Zaczął poruszać się cholernie szybko, zaciskałam ręce w piąstki. Najpierw czułam ból, ale potem przyzwyczaiłam się do niego. Poruszał się w coraz szybszym tempie, jedną rękę złapał mnie za pierś. Czułam się wspaniale, mrowiące kłucie w podbrzuszu dawało o sobie znać.
Oblała mnie fala podniecenia.
Aż nagle Mulat wyszedł ze mnie, przekręcił na plecy i ponownie wszedł. Jęczałam, jak opętana. To było cudowne, po chwili zaczął zwalniać.
- Zayn, zaraz dojdę - mruknęłam niewyraźnie.
I chwilę później chłopak wbił się we mnie cholernie mocno. Doszliśmy w tym samym czasie, krzycząc swoje imiona, a ja czułam, jak ciepła ciecz rozlewa się we mnie.
- Teraz trochę zwolnimy - wysyczał, biorąc wódkę i kieliszek.
Nalał trochę, a następnie położył naczynie między moimi piersiami. Wziął butelkę i wylał kilka kropel wzdłuż mojego brzucha, aż po biust. Odłożył flaszkę, aby następnie zacząć zlizywać alkohol z mojego ciała.
- Jesteś taka pyszna - powiedział, gdy zlizał już wszystkie krople.
Chwycił kieliszek ustami i wypił zawartość, położył naczynie na szafce. Chwilę później ponownie wszedł we mnie, tym razem poruszał się delikatnie. Płynne ruchy dawały mi przyjemność. Ścisnęłam dłońmi prześcieradło, przygryzałam wargę. Nagle jego palce zaczęły pieścić moją kobiecość, błądziły po niej.
- Jesteś cholernie mokra - stwierdził, przyśpieszając swoje pchnięcia.
- Nie pierdol - warknęłam niekontrolowanie, mając zamknięte oczy.
- Właśnie to robię - moje powieki natychmiast się otworzyły, uśmiechał się zawadiacko.
Zasłoniłam roześmianą twarz dłonią, poprawiając również włosy.
I nagle poczułam, jak fala przyjemności oblewa moje ciało. Doszłam niespodziewanie po raz drugi dzisiaj, szarpnęłam za prześcieradło, gdy Malik opadł na miejsce obok mnie.
- Teraz twoja kolej - wysapał, odwracając się na plecy.
Wymamrotałam kilka niezrozumiałych słów pod nosem, a następnie podniosłam się i usiadłam między jego nogami. Wzięłam głęboki oddech, po czym wzięłam do ręki nabrzmiałą męskość Mulata.
- Dawaj, kochanie - wysyczał, przygryzając wargę.
- Spadaj - burknęłam, drocząc się z nim.
Zaczęłam poruszać ręką w górę i w dół powodując niesamowitą rozkosz u Zayna. Ścisnęłam jego jądro, pochyliłam się. Wzięłam do buzi jego główkę, na co zareagował syknięciem. Chwycił za moje włosy i poruszał głową. Klata piersiowa mężczyzny unosiła się, było mu dobrze. Wiedziałam, że jest blisko, więc próbowałam oswoić się z myślą, że za chwilę będę miała jego nasienie w buzi. I tak o to się stało, Malik doszedł krzycząc moje imię.
Słona ciecz rozlała się po moim gardle, nie była szczególnie dobra, więc chwyciłam wódkę i wzięłam malutkiego łyka.
- Byłaś świetna, twoje rączki i usta robią cuda - stwierdził Zayn, dysząc.
- Daj mi coś do picia, kurwa - warknęłam, otwierając szafkę nocną.
Zobaczyłam w niej jedynie jakieś gazety i inne przedmioty.
- W garderobie jest podświetlany barek, tam powinna być woda lub sok - oznajmił, a ja wstałam z łóżka.
Naga i obolała weszłam do pomieszczenia, odszukałam ową szafkę i wyjęłam z niej hinduski sok pomarańczowy. Napiłam się, a następnie odstawiłam go obok wódki. Położyłam się obok Zayna, okropnie bolała mnie moja kobiecość. Byłam cholernie zmęczona, więc wtuliłam się w tors bruneta. On objął mnie swoją umięśnioną ręką w talii.
- Jesteś idealna, urwę jaja temu Luke'owi za to, że mi cię zabrał - powiedział, bawiąc się moimi włosami.
- Przestań - wszeptałam lekko rozzłoszczona.
- Nie wytrzymam - burknął, a następnie podniósł się.
Opadł na kolana, po czym rozsunął moje. Najpierw jeździł dłonią po udach, potem zbliżył się do mojej kobiecości. Delikatnie zbliżył się, pocierając swoim przyjacielem o moje wejście.
- Zayn, nie mam siły - wymamrotałam, patrząc na niego błagalnie.
- Jak ostatni raz, to ostatni, ale porządny - powiedział pewny siebie, po czym wszedł we mnie mocno.
Jęknęłam z rozkoszy, Malik poruszał się w jednakowym tempie, a ja zaciskałam ręce na prześcieradle, wyginając plecy w łuk.
Moje podbrzusze, aż się gotowało, czułam się tak dobrze. Wariowałam od nadmiaru przyjemności, Zayn położył dłonie na mojej talii przyśpieszając znacznie tempo. Odczułam to w swojej kobiecości, która zalała się podnieceniem.
- Taka ciasna - wymruczał pomiędzy ciężkimi oddechami, gdy ja prawie rozdarłam prześcieradło.
Zayn sprawiał, że wybuchałam od środka. Był taki szybki, gwałtowny i zaborczy.
Moje podbrzusze zaciskało się, jakby miało zaraz pęknąć. Jego biodra uderzały we mnie, łechtaczka bolała mnie z przyjemności, to jedno z najlepszych odczuć, jakie doznałam.
- Jestem blisko - oznajmiłam łamiącym głosem.
Zayn nabrał niesamowicie szybkiego tempa, spojrzałam na niego. Dyszał, oczy miał szeroko otwarte. Aż w końcu udało mu się dobić miejsca, a ja wykrzyczałam swój orgazm. Malik doszedł w tym samym czasie, wlewając we mnie swoje nasienie.
Byłam cała obolała i zdyszana, gdy Zayn wyszedł z mojego ciała, aby następnie opaść na poduszkę obok mnie. Oboje potrzebowaliśmy chwilę odpocząć, mój oddech był przyśpieszony.
Wtuliłam się w Zayna, moja głowa leżała na jego piersi, a on obejmował mnie ręką.
- Jestem taka zmęczona, cholera - wymamrotałam, przecierając oko.
- Bo byłaś wspaniała - posłał mi dumny uśmiech.
- Zayn, przyjeżdżasz na wesele Annie i Louisa? - zmieniłam temat, łącząc nasze dłonie.
- Tak, w końcu to niedługo - odpowiedział bawiąc się moimi palcami.
- Jak to? Ich ślub jest pod koniec sierpnia - zdziwiłam się.
- Kilka dni temu Louis dzwonił, przełożyli ślub na 8 sierpnia, bo ktoś zrezygnował. A do tego rodzice Annie 23 wyjeżdżają gdzieś i lepiej pasował im ten wcześniejszy termin. Nie mówiła ci? - mówił Malik, głaszcząc mnie drugą ręką po plecach.
- Nie, pewnie mi powie, jak wrócę - wymamrotałam zawstydzona.
- A czemu pytasz? - odparł Zayn.
- Tak jakoś, widzę, że masz nowe tatuaże - mruknęłam, po czym chwyciłam rękę chłopaka i oglądałam nowe wzory na jego ciele.
- Mhm, zrobiłem dużo wzorów przez te 5 lat, ale widzę, że ty też. Co oznaczają? - rzekł, pokazując kilka nowych dziar.
- Tak, ten pistolet na boku zrobiłam dwa tygodnie po powrocie z Indii. Oznacza, że wciąż mam przy sobie taką broń, która pilnuje bym była silna - wyjaśniłam, przekręcając się tak, aby zobaczył tatuaż dokładnie.
- Chciałaś tak uciec od bólu po wyjeździe? - spytał, a mnie zamurowało. Skąd on to wiedział?
- Mhm - wyszeptałam, przygryzając wargę. - Natomiast tutaj mam piórko, je zrobiłam jakiś rok temu. To był mój prezent na swoje urodziny.
Pokazałam Malikowi dokładnie dziarę za uchem, spodobała mu się.
- A tamten księżyc? - zapytał, patrząc na moją stopę.
- Zrobiłam go na wakacjach w Hiszpanii, rok po powrocie - oznajmiłam, przypominając sobie okoliczności w jakich robiłam tatuaż.
- Z kim byłaś? - wymamrotał, jeżdżąc palcami po ptaszkach na mojej ręce.
- Z dziewczynami, taki babski wypad - odpowiedziałam uśmiechnięta.
- Są piękne, wszystkie - mruknął, całując mnie w czoło.
- Dziękuje, twoje też.
- Co z nami teraz? - jego pytanie wmurowało mnie w łóżko.
- Został mi tydzień tutaj, chcę się skupić na pomocy dzieciom - odrzekłam po dłużej chwili.
- Będę was odwiedzał - zapewnił zadowolony, złączając nasze usta.
Przez cały tydzień tyrałam do ostatnich sił, aby pomóc rodzinom. Udało nam się wybudować ponad 20 domów i odnowić szpital, zapewniliśmy mieszkańcom zapas wody oraz jedzenia na co najmniej 2 miesiące. Oczywiście wszyscy cały czas nam dziękowali, dzieci nie mogły się nacieszyć z nowych ubrań i domów. Dzięki moim negocjacjom z Zaynem każdy z nich ma darmowe stypendium w szkole podstawowej, którą kiedyś odbudowaliśmy. Byłam tam i wygląda naprawdę super, sale są wspaniałe. Zatrudnili nowych nauczycieli, nawet Brytyjkę, która będzie uczyć ich angielskiego.
Mikhaila wiedziała, że spotykam się z Malikiem i za każdym razem kryła mnie, gdy chciałam poprzytulać go w swoim namiocie, gdy nas odwiedzał. On bywał tu, co drugi dzień po pretekstem sprawdzania, jak idzie robota.
Postanowiłam poznać Mikh z nim, podziękowała mi. Jednak wciąż nie wiem, dlaczego mi pomaga i do tego nie chce nic w zamian. Chociaż w sumie tutaj też jest z własnej woli oraz bezpłatnie.
Gdy przyszedł ten ostatni dzień byłam naprawdę smutna, zżyłam się z tymi ludźmi. A teraz musiałam ich upuścić, lecz z innej strony chciałam już być w domu. Tęskniłam za rodziną, przyjaciółmi.
Pakowałam akurat ostatnie rzeczy, razem z dziewczynami. Nagle przyszedł sms od Zayna, że przyjechał i chce się ze mną pożegnać. Zamarłam, przecież Ally i Peny nie wiedzą nic. Gdy zobaczą tu Króla pieprzonych Indii domyślą się, że przyszedł do mnie.
Mikhaila najprawdopodobniej zauważyła, iż coś jest nie tak i podeszła do mnie pod pretekstem szukania swojej szczotki.
- Co jest? - spytała do mojego ucha, niemal niesłyszalnie.
- Zayn tu jest, chce się pożegnać - oznajmiłam zdenerwowana, pokazując jej sms.
- Załatwię to - szepnęła, mrugając jednym okiem.
Następnie wstała i udała, że wraca do walizki.
- Pomożecie mi szukać tej szczotki? Chyba zostawiłam ją w łazience lub gdzieś indziej - powiedziała, a ja już wiedziałam, o co chodzi.
- Ja ci pomogę - zadeklarowała się Peny, po czym obie wyszły z namiotu.
Ale została jeszcze Ally, już zaczęłam panikować, gdy do namiotu wszedł Brian - student, który zajmował się budową domów.
- Ally, chodź. Coś trzeba tam uzgodnić - wymamrotał, a dziewczyna poszła z nim.
Mikhaila jest niesamowita, wiedziałam, że to ona go przysłała. Byłam szczęśliwa.
I wtedy do środka wszedł Zayn z małą torebkę w ręce.
- Cześć, kochanie - wymruczał, przyciągając mnie do siebie.
- Hej - złączyłam nasze usta w romantycznym pocałunku.
- Musisz wracać? - zapytał, przygryzając moją wargę i ciągnąc ją do siebie.
- Tak - odparłam, wyrywając się.
- Mamy tylko minutę za nim Mikhaila cudem przypomni sobie, gdzie zostawiła tę szczotkę, więc wykorzystam je najlepiej - powiedział, po czym przywarł do mnie wargami.
Nasz pocałunek był cholernie namiętny i podniecający, Zayn błądził dłońmi po moim ciele. Wsunął je pod moją zwiewną bluzkę, złapał za pierś i ścisnął ją. Ja wplotłam palce w jego włosy, czułam się tak wspaniale mając go przy sobie.
W tym momencie w mojej głowie pojawiły się wszystkie wspomnienia, każde latało w moim umyśle. Moje ciało mu się poddało, tak samo jak dusza. Prawda była taka, że nieważne co by się wydarzyło ja wciąż kocham Zayna.
__________________________________________________________________________
Witajcie :) O to i 9 rozdział! Boże tyle tu +18...których ja nie umiem pisać hahah Trudno, dacie radę ;) Rose kocha Zayna, ciekawe co teraz z Lukiem ;c No zobaczycie w następnym rozdziale ♥
W końcu mamy wakacje!! Co oznacza, że pojawi się więcej rozdziałów i będę one znacznie częściej:*
Zapraszam was też na moje nowe ff - KLIK
Przepraszam za błędy ;c
-Komentarze karmią wenę.
~.Miley ♥

Cudowny :D Już nie mogę doczekać się następnego :)
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział :)
OdpowiedzUsuńDo następnego Skarbie <3
Świetny rozdział <3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny.
Czekam z niecierpliwością na nexta :)
OdpowiedzUsuń