Zapraszam na moje opowiadanie Life-FF
Wchodząc do samolotu po tych wszystkich odprawach byłam już lekko zmęczona. Wrzuciłam torebkę do półki nad głową i usiadłam wygodnie razem z Mikhailą. Samolot startował, a ja zastanawiałam się, co teraz będzie. Wrócę do Londynu i co? Nie będę w stanie powiedzieć Luke'owi, że go zdradziłam. Po prostu nie zdobędę się na to.
Na pewno do końca wakacji zamieszkam z rodzicami, potem poszukam czegoś własnego. Od 3 września zaczynam pracę w galerii sztuki, na razie jako pomoc. Mam tydzień na znalezienie sukienki na ślub Annie.
Lot był długi, przeciągał się. Ja albo słuchałam muzyki i czytałam książkę, albo po prostu siedziałam. Chciałam już być w domu, więc gdy poinformowano nas, że lądujemy byłam w siódmym niebie. Włożyłam gumę to buzi i zapięłam pas.
Gdy samolot podjechał już do rękawa, wyjęłam swoją torbę i udałam się razem z Mikhailą do wyjścia. Przez szyby zauważyłam, że padał deszcz. Nawet za nim się stęskniłam.
- Nareszcie w domu - powiedziała moja towarzyszka, gdy stałyśmy w kolejce do sprawdzania paszportów.
- Tak, w końcu normalne łóżko - posłałam jej zadowolony uśmiech.
- Rose, daj mi swój numer - odrzekła po chwili, wyjmując swój telefon.
Szybko wpisałam jej te kilka cyfr, ona zrobiła to samo w moim iphone.
Mikhaila podeszła do kontroli, a ja wyjęłam swoje dokumenty. Chwilę później podałam je panu za ladą.
- Witamy z powrotem w Londynie, panno Bufford - mruknął, oddając mi paszport.
Posłałam mu niewyraźny uśmiech i ruszyłam w stronę odbioru walizek. Moja na szczęście była jedną z pierwszych, więc po pożegnaniu się ze wszystkimi pognałam do wyjścia. Tuż przed nim stali moi rodzice i siostra, niemal od razu rzuciłam się w nich ramiona.
- Rosie, jak dobrze, że już jesteś - wyszeptała mama, ściskając mnie.
- Tak, tęskniłam za wami - odparłam, przytulając tatę.
- Chodźmy już - wymamrotała moja znudzona siostra.
Gdy przyjechaliśmy do domu, czekała na mnie przepyszna kolacja zrobiona przez mamę. Zjedliśmy ją razem, a ja opowiadałam o pobycie w Indiach. Oczywiście, nie wspomniałam nic o romansie z Zaynem.
Później rozpakowałam się w swoim starym pokoju, gdzie była tylko szafa i łóżko, na które opadłam zmęczona. Była już noc, więc wzięłam tylko szybki prysznic, umyłam zęby, aby następnie zasnąć pod miękką pościelą.
Rano obudziłam się około 11am, byłam wyspana i gotowa na nowy dzień. Przeciągnęłam się, po czym wygramoliłam z łóżka. Natychmiast udałam się do łazienki, gdzie umyłam zęby oraz rozczesałam włosy.
Zbiegłam na dół w piżamie, gdzie zastałam tylko mamę, Grace i Katy.
- Cześć - przywitałam się, podchodząc do lodówki.
- Hejka - mruknęła siostra, nie odrywając się od swojego ukochanego iphone'a.
- Dzień dobry, Rose - powiedziałam Kate, sprzątając w kuchni.
- Kochanie, masz dziś jakieś plany? - zapytała moja rodzicielka, siedząca w salonie.
Zmienił się on trochę od mojej ostatniej wizyty w domu, pojawiło się więcej ozdób. Nowy dywan i lampa. Podobało mi się.
Nagle usłyszałam dźwięk swojego telefonu, który leżał na stole. Wzięłam go i odczytałam wiadomość od Annie.
1.08.2019 11:14 am
Annie
> Skoro wróciłaś to musimy się spotkać! Co ty na to? Dziś o 3pm w Apostrophe <
1.08.2019 11:15 am
Rose
> Jasne! Już nie mogę się doczekać :* <
Odłożyłam telefon i ponownie podeszłam do lodówki, wyjęłam z niej parówki, które wrzuciłam do garnka z wodą stojącego na kuchence. Z chleba wyjęłam bułkę, którą posmarowałam masłem. Nałożyłam na nią pomidora, po czym zrobiłam sobie herbatę.
- Mamo, do której tata jest w pracy? - zapytałam, kładąc serdelki na talerzu z bułką.
- Po 4pm powinien być, a co? - odpowiedziała kobieta, wciąż oglądając telewizję.
- Mogę pożyczyć twoje auto? Chcę się spotkać z Annie - chrząknęłam z nadzieją, siadając przy stole.
- Dobrze, tylko masz świadomość, że tym nowym jeszcze nie jeździłaś? - wymamrotała, patrząc na mnie.
No tak, 26 czerwca moja mama miała swoje 45 urodziny i dostała od taty nowy samochód - białego fiata 500, który od dawna był jej marzeniem. Wcześniej miała Hondę, która ciągle się psuła. Prawda jest taka, że ja swojego auta nie mam i rzadko jeżdżę, więc moja rodzicielka martwi się, żebym nie spowodowała jakiegoś wypadku.
- Mamo, mogę iść do Jake'a? - usłyszałam głos swojej siostry, która właśnie podeszła do naszej matki.
- Po co?
- Chcę się z nim tylko spotkać, spokojnie - powiedziała, a ja już czułam, że coś tu się święci.
- No ok, ale czym pojedziesz? - zgodziła się kobieta.
- Autobusem, a potem metrem - odrzekła pewna siebie.
Siostra wbiegła na górę zadowolona, a ja postanowiłam iść za nią. Gdy weszłam do jej pokoju, akurat stała przy szafie.
- Kto to Jake? - zapytałam spokojnie, siadając na jej łóżku.
- Mój chłopak - wyszeptała speszona, zajmując miejsce obok mnie.
- Naprawdę? Gratuluję - ucieszyłam się, przytulając siostrę.
- Dzięki, jesteśmy razem od 3 miesięcy - oznajmiła, podchodząc ponownie do szafy.
- Pomogę ci - powiedziałam, szukając ubrań razem z nią.
Po chwili wybrałyśmy krótkie spodenki z ćwiekami i luźną bluzkę z napisem "Free Hugs". Do tego kilka bransoletek, kolczyki oraz czarne converse.
- Dziękuję, Rosie - przytuliła mnie siostra, po ubraniu wybranego przeze mnie zestawu.
- Nie ma za co, a teraz chodź. Pomaluję cię - rzekłam z uśmiechem, idąc po swoje kosmetyki.
Chwilę później robiłam swojej siostrze delikatny makijaż, podkreśliłam nieco jej oczy. Efekt był świetny, Grace skakała z radości. Do tego zaplotłam jej kłosa, wyglądała tak pięknie.
Trudno było mi uwierzyć, że z dziewczynki niedbającej o wygląd, zakochanej w piłce nożnej wyrosła tak piękna, zadbana nastolatka. Dalej uprawia swój ulubiony sport, ale przykłada większą wagę do ubioru.
Grace zbiegła na dół, a ja udałam się do swojego pokoju, gdzie wykonałam połączenie. Do Luke'a.
Ręce mi się trzęsły, a w głowie latało tysiąc myśli. Co ja mu powiem?
- Halo?
- Luke, hej. Wróciłam z Indii.
- Wiem.
- Czemu po mnie nie przyjechałeś?
- Jestem w Bristolu, Rose.
- Co? Dlaczego tam jesteś?
- Gdy ciebie nie było podpisaliśmy kontrakt z kilkoma klubami w Londynie, Bristolu i 4 innych miastach.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś?
- Nie było okazji, przepraszam, ale muszę kończyć. Pa.
- Cześć.
Rzuciłam telefon na łóżko w całkowitym szoku. Dlaczego zataił przede mną, tak ważny fakt? Przecież to oznacza, że nie będziemy się już tak często widywali. Jeśli on zacznie współpracę z innymi klubami to będzie wyjeżdżał na całe miesiące.
Opadłam na łóżko, nie mogłam uwierzyć w to, co się teraz dzieje. Luke nie powiedział mi o wyjazdach, ja go zdradziłam. Co to jest za związek?
Prychnęłam pod nosem, po czym podeszłam do szafy, w której były już moje ubrania. Pewnie mama je powiesiła, gdy przywieźli tu moje rzeczy z akademika.
Wybrałam krótkie, jeansowe spodenki, niebiesko-szarą bluzkę z rękawkami 3/4 i czarne buty na koturnie w stylu adidasów. Do tego dobrałam kolczyki krzyże oraz bransoletkę z zegarkiem. Włosy postanowiłam rozpuścić, a paznokcie pomalować na czerwono. Ciało nasmarowałam balsamem z drobinkami złotka, a makijaż składał się z podkładu, tuszu, brązowo-czarnych cieni oraz czerwonej pomadki. Spryskałam ciało ulubionymi perfumami, aby następnie zejść na dół.
- Mamuś, wychodzę. Pa - powiedziałam, biorąc kluczyki od jej auta.
Wsiadłam do niego, zapięłam pas i ruszyłam w stronę kawiarni. Droga okropnie się dłużyła, ale w końcu to Londyn. Słuchając piosenki Maroon 5, która leciała w radio przemierzałam ulice swojego miasta.
Gdy byłam blisko kawiarni, zaparkowałam samochód niedaleko i postanowiłam się przejść. Moja czarna, skórzana torebka zawieszona była w zgięciu łokcia. Przy stoliku na dworze siedziała już Annie z dużym segregatorem.
- Cześć - przywitałam się, przytulając ją.
- Boże, jak ja się stęskniłam - oznajmiła, siadając.
- Ja też, ale opowiadaj, jak tam ślub. Podobno przenieśliście datę - rzekłam, ale potem tego żałowałam.
- Kto ci powiedział? - zapytała zdziwiona, a ja strzeliłam sobie mentalnego kopa.
- Niall, pisał coś tam - skłamałam, biorąc łyka jej kawy.
- Kłamiesz, Niall miał nikomu nic nie mówić, obiecał. Poza tym rozmawiałam z nim wczoraj - odparła podejrzliwa, nie chciała ustąpić.
- Coś wspominał, może zapomniał - wymamrotałam, otwierając segregator.
- Mhm, dobra. Ślub przełożony na 8 sierpnia, bo ktoś zrezygnował - powiedziała, dając mi zaproszenie.
Oglądałam projekty ozdoby kościoła i sali weselnej, każdy szczegół był tutaj opisany. I nagle trafiłam na listę gości, było ich stosunkowo dużo. W liście druhen znajdowały się: Maggie, Maya, Allie i ja.
- Rose, chciałabym, abyś była moją główną druhną - Annie wyrwała mnie z moich zamyśleń.
- Ja? Przecież praktycznie nic ci nie pomogłam, przepraszam - wyszeptałam zdziwiona i z poczuciem winy.
- Tak, chcę ciebie. Nie wyobrażam sobie nikogo innego na tym miejscu - posłała mi ciepły uśmiech.
- No dobrze, dziękuję. A kto będzie drużbą? - rozpromieniłam się, to było naprawdę miłe.
- Louis chciał Zayna, więc się zgodziłam. Nie przeszkadza ci to? - oznajmiła, a ja już wyobrażałam sobie tę klęskę.
Ja i Zayn jako główni druhna oraz drużba? O cholera, przecież to niemożliwe.
- Nie, a co z Lukiem? - mruknęłam, przygryzając wargę.
- Nie powiedział ci? Nie będzie go na ślubie, gra koncert w Liverpoolu - poinformowała, a we mnie już zaczęło się gotować.
- Ah no tak, zapomniałam o tym - skłamałam, ale zbyt widocznie i Annie to zauważyła, ale nic nie powiedziała.
Z drugiej strony, czy normalnym jest, że denerwuję się o takie rzeczy, gdy sama mam na sumieniu zdradę?
Przesiedziałam z Annie jeszcze 1,5 godziny pijąc kawę i jedząc ciasto, rozmawiałyśmy o jej ślubie. Trochę o moim wyjeździe, ale na szczęście nie pytała o Zayna. Muszę przyznać, że cholernie brakowało mi moich przyjaciółek. A gdy Annie pokazała mi stare zdjęcie, które znalazła w albumie po prostu nie mogłam nie rozpłakać się ze wzruszenia. Przedstawiało ono mnie i ją na plaży w Hiszpanii. Gdy miałyśmy po 7 lat razem z naszymi rodzicami polecieliśmy do Barcelony.
Kocham wszystkie swoje przyjaciółki, ale z Annie mam chyba najlepszy kontakt. Znamy się od 5 roku życia, chodziłyśmy razem do Infant and Junior School.
Cieszę się, że przetrwałyśmy razem już 20 lat. To naprawdę imponujące, że przez cały ten czas chodziłyśmy do jednej szkoły, wyjeżdżałyśmy razem na wakacje, spotykałyśmy się. Kłótnie również bywały, ale godziłyśmy najpóźniej następnego dnia.
I teraz patrząc na to zdjęcie, po prostu rozpłakałam się.
- Kochanie, spokojnie - mówiła przyjaciółka, która również dała upust łzom.
- To już 20 lat, Annie - wyszeptałam, przytulając ją z całej siły.
- Wiem i jestem wdzięczna Bogu, że mogłam je spędzić z tobą - wymamrotała do mojego ucha.
Następnego dnia postanowiliśmy urządzić wypad na imprezę, całą ekipą, ale oczywiście bez Luke'a.
Ubrana w krótkie spodenki z ćwiekami, szarą bluzkę na ramiączkach z cekinami oraz pomarańczowe szpilki bawiłam się wspaniale tańcząc do piosenki Blonde "I Loved You". Piłam drinka, szalejąc na parkiecie. I nagle poczułam wibracje w kieszeni moich spodenek. Wyjęłam telefon, sprawdzając wiadomość. Była ona od Zayna, niemal natychmiast zatrzymałam się i spojrzałam dokładnie w ekran.
2.08.2019 23:17 pm
Zayn ♥
> Tęsknię za tobą, kochanie ;c <
Wpatrywałam się w wiadomość zdecydowanie za długo, zwracając na siebie uwagę moich znajomych.
- Wszystko dobrze? - spytał Harry, nachylając się nade mną.
- Tak - mruknęłam, posyłając mu sztuczny uśmiech.
Przełknęłam ślinę, po czym zablokowałam iphone'a i schowałam go do kieszeni. Czułam się dziwnie, mój humor diametralnie się zmienił. Postanowiłam się upić, więc podeszłam do baru. Byliśmy w miejscu mojej pracy, ale na szczęście ja zaczynałam dopiero od jutra. Dziś mogłam się tylko bawić.
Za ladą stał Rob.
- Daj coś mocnego - mruknęłam, siadając na stołku.
- Coś się stało? - zapytał, przygotowując mojego drinka.
- Nie.
Rob po chwili dał mi trunek, który wypiłam duszkiem. Alkohol rozlał się po moim organizmie, a ja poczułam czyjąś obecność tuż obok mnie.
- Rose, wszystko w porządku? - usłyszałam głos Maggie.
- Tak, po prostu źle się poczułam - wymamrotałam, schodząc z siedzonka.
- Idziesz tańczyć? - spytała nieco głośniej.
- Chwilę tu posiedzę i zaraz do was dołączę - oznajmiłam ze sztucznym uśmiechem.
Oparłam łokcie o blat, a głowę wtopiłam w dłonie. Co mam robić? Walczyć o Luke'a, czy wrócić do Zayna? Nie umiałam wybrać, to było zbyt ciężkie. Dlaczego moje życie musi być tak skomplikowane?
_____________________________________________________________
Witajcie :) O to i 10 rozdział! Rose w Londynie, a gdy pisałam scenę z Annie robiło mi się ciepło na sercu. Co sądzicie o ich przyjaźni? Chcę was powiadomić, że zmieniłam nazwę 1 części tego opowiadania na "My Secret Prince" oraz dodałam rodziców Rose do zakładki "Drugoplanowi bohaterowie" :)
No i Rose ma dylemat, kogo wybrać? Walczyć o Luke'a, czy wrócić do Zayna? A wy, co wolicie?
#TeamZayn czy #TeamLuke?
Piszcie w kom i na twitterze, do którego link jest po prawej stronie :)
-Komentarze karmią wenę.
~.Miley ♥

Megga... Jestem za tym, aby Rose była z Zaynem :D <3
OdpowiedzUsuń#TeamZayn!! *-*
OdpowiedzUsuńTeamZayn :)
OdpowiedzUsuń# Team Zayn! :)
OdpowiedzUsuńMiło było tak poczytać o przyjaźni dziewczyn=D Też mam swoje ukochane przyjaciółki od kilku lat i też nie wyobrażam sobie życia bez nich ;)
A wracając do rozdziału to rzeczywiście dziwne, że Luke nie powiedział Rose...
Do następnego Skarbie <3
#TeamZayn
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny <3
Przyjaźń Rose i Annie jest świetna.
Czekam na kolejny :*