- Kochanie, wstawaj - obudził mnie ciepły głos Zayna, który stał nade mną.
- Co jest? - mruknęłam, przewracając się na drugi bok.
- Musimy jechać, wstawaj - szepnął, całując mnie w nos.
Przeciągnęłam się, po czym wygramoliłam z wygodnego łóżka. Bolał mnie brzuch, ale wiedziałam, że to nie jest wymówką, by przesiedzieć cały dzień w pokoju z lodami i telewizorem.
Weszłam do łazienki, gdzie natychmiast umyłam się oraz zabezpieczyłam dobrze. Wyszorowałam zęby, rozczesałam włosy i chciałam udać się garderoby, ale usłyszałam głosy. Wparowałam do salonu w samej piżamie, gdzie przy stole siedział Zayn i wypisywał jakieś papiery, a fryzjerka układała jego fryzurę. Na kanapie jego siostry, które gdy mnie zobaczyły po prostu wpadły w moje ramiona.
- Rose, jak dobrze, że jesteś - powiedziała mała Safaa, obejmując mnie w pasie.
- Też się cieszę, że mogę być tu z wami - odparłam z radością, przytulając dziewczyny.
Nie mogłam uwierzyć, jak bardzo zmieniła się Wal. Miała już 20 lat, byłam pod wrażeniem.
- Musimy iść razem na miasto - pisnęła, odsuwając się.
- No pewnie, a teraz wybaczcie, ale muszę się ubrać - uśmiechnęłam się, po czym chciałam wrócić do pokoju.
W garderobie wybrałam oraz założyłam zestaw na dzisiaj. Różowy kombinezon na ramiączkach do połowy uda, czarna, duża torebka, ciemno beżowe sandałki oraz złote dodatki. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi, a w nich Waliyhę.
- Mogę z tobą posiedzieć? - zapytała, wchodząc do środka łazienki.
- Jasne - rzekłam, nakręcając końcówki włosów na lokówkę.
- Cieszę się, że wróciliście do siebie z Zaynem. On naprawdę cię kocha - wymamrotałam dosyć niepewnie.
- Ehh, ja mam inne wrażenie - mruknęłam, po czym zaczęłam cholernie żałować.
- Dlaczego? - zdziwiła się, a ja spojrzałam w lustrze na nią.
- Nie wiem, czy chcesz tego słuchać... - szepnęłam zawstydzona, przygryzając wargę.
Zauważyłam, że jej mina pokazywała, że mam kontynuować. Wzięłam głęboki oddech.
- Chodzi o to, że on ciągle chce seksu. Potem o mnie zapomina, jakbym była jego zabawką - tłumaczyłam skrępowana.
- Rozumiem, no cóż. Myślę, że powinnaś z nim porozmawiać na spokojnie. To jest facet - poleciła odważnie, patrząc na mnie.
- Postaram się, a opowiadaj, co tam u ciebie! - powiedziałam, kończąc układanie włosów.
- Dobrze, skończyłam szkołę i chciałam iść na studia, ale rodzice uznali, że to mi się nie uda - oznajmiła, gdy chowałam lokówkę.
- Uważają, że wasze korzenie mogą zaszkodzić? Proszę cię, powinnaś się kształcić - odrzekłam odważnie, wykonując mocny makijaż.
- No cóż, nic nie zrobię. A co ty na to, że po przymiarkach pójdziemy na miasto? - odparła, podchodząc do mnie.
- Jestem za - posłałam jej lekki uśmiech.
Chwilę później opuściłyśmy łazienkę, aby pójść do salonu, gdzie siedział Zayn. Rozmawiał natarczywie przez telefon i wypełniał dokumenty. Karima siedziała obok niego, jak zwykle musiała być jego prawą ręką.
Safaa siedziała na kanapie ubrana z iphone'm w ręku. Podeszłam do stolika, gdzie było śniadanie. Wzięłam sobie bułkę oraz dżem, bo te wykwintne potrawy nie były dla mnie.
Zajadałam się, czekając na Zayna, który po chwili skończył rozmawiać.
- Skarbie, przepraszam. Mam mnóstwo spraw do załatwienia, pojedziecie same ? - wymamrotał zmartwiony, patrząc na mnie.
- Jasne - uśmiechnęłam się lekko, po czym ruszyłam do drzwi.
Razem z Waliyhą opuściłyśmy apartament w towarzystwie 5 ochroniarzy, którzy sprowadzili nas na sam dół. Ubrałam okulary przeciwsłoneczne, aby następnie wyjść z hotelu. Było tam masę paparazzi, ale zdążyliśmy wejść do samochodu.
- Czemu Safaa z nami nie jedzie? - zapytałam, zapinając pas.
- Bo ona ma już wszystko, tylko ty i Zayn musicie iść na przymiarki - poinformowała, szukając czegoś w swojej torebce.
- Te sukienki pewnie będą drogie, a ja...
- Rose, przestań. Jesteś naszą rodziną, jesteś księżniczką. Pieniądze nie grają roli, tak naprawdę to powinnaś być lepiej traktowana, ale Zayn musi złożyć przysięgę, ty musisz objąć tron z nim, takie bzdety - powiedziała, patrząc mi prosto w oczy i kładąc rękę na moim kolanie.
- Nie, ta jest okropna - stwierdziła Wal, gdy przymierzałam szmaragdową suknię.
- Ugh, wszystkie ci się nie podobają - marudziłam, wracając za kotarę.
- Bo nie pasują do ciebie - odparła, gdy ściągałam z siebie tę porażkę.
- Możesz po przymierzać wszystkie, mamy czas - usłyszałam głos Marielle, która doradzała nam.
- O! Mam! - po chwili Wal krzyknęła niemal na cały budynek.
Podała mi suknię, a ja gdy ją zobaczyłam byłam wprost oczarowana. Idealnie pasowała, układała się na moim ciele. Przejechałam po materiale kilka razy, aby następnie pokazać się dziewczynom.
- To jest zdecydowanie to - rzekły zgodnie, robiąc wielkie oczy.
Zachichotałam pod nosem, obracając się wokół własnej osi. Czułam się wspaniale.
- Teraz dobierzemy buty - Marielle złapała mnie za rękę i zaprowadziła do szafy z każdego rodzaju obuwiem.
Oglądałyśmy szpilki, mierzyłam chyba z 10 par zanim znalazłyśmy idealne. Marielle odłożyła je dla mnie, a kolejnym etapem były dodatki. Pierścionki, kolczyki, naszyjniki. Wszystko po kolei, oczywiście pomagała nam też Waliyha. Gdy każdy szczegół był dopracowany, mogłyśmy wreszcie udać się na miasto. Wychodząc z budynku, zobaczyłyśmy Starbucks'a po drugiej stronie ulicy, więc natychmiast poszłyśmy w jego stronę. Całe szczęście ludzie nie zwracali na nas większej uwagi, a po wejściu do środka nikt nawet nie spojrzał.
Zamówiłam Frappuccino, a Wal truskawkowe smoothie. Odebrałyśmy nasze napoje, po czym wyszłyśmy z kawiarni.
- Gdzie chcesz iść? - spytałam, biorąc łyk kawy.
- Jeźdźmy na zakupy - zarządziła, wsiadając do auta.
Kierowca ruszył, a ja wyjęłam telefon. Odpisałam przyjaciołom oraz mamie na wiadomości, po czym sprawdziłam portale społecznościowe.
- Mam nadzieję, że wracasz już z nami do Indii - zagadnęła mnie dziewczyna z nadzieją.
- Nie, lecę do Londynu - zaprzeczyłam, chowając urządzenie.
- Dlaczego? Chyba zamierzasz zamieszkać z nami? - dopytywała lekko oburzona.
- Waliyha, to nie jest takie proste. W Anglii mam rodzinę i przyjaciół oraz pracę - wymamrotałam, opierając głowę o szybę.
- A Zayn? Kochasz go?
- Kocham z całego serca, nie widzę świata bez niego. Jednak wciąż ciężko mi jest wszystko zostawić - odparłam, przygryzając wargę.
- Mój brat nie wytrzyma kolejnego rozstania, nie po tym, że znów jesteś jego. Moja mama też ryzykowała zostawiając wszystko, ale poślubiła tatę. Co prawda ona ma hinduskie korzenie, ale mieszkała w Anglii. Gdy ją pytałam to powiedziała, że nie żałuje tego, bo ma nas i miłość swojego życia, a do tego dążyła. To był jej cel - opowiadała przejęta, a ja uważnie słuchałam.
To dało mi wiele do myślenia, bo w końcu w życiu ważne jest, aby być szczęśliwym. A ja będę tylko przy Zaynie...
Chodziłyśmy po cholernie drogich sklepach, Dior, Chanel, Jimmy Choo. Wal nie przejmowała się cenami, które prawie dochodziły wartości dobrego samochodu. Kupowała sobie dosłownie wszystko, buty, sukienki, torebki, paski. I oczywiście musiała też płacić za mnie, bo mimo moich kłótni ona i tak brała to, co leżało na mnie dobrze. Niestety, z czasem pojawiało się coraz więcej fotoreporterów, którzy zadawali mi głupie pytania. Byłam wnerwiona.
- Wal, nie chcę już nic. To kosztuje krocie - mamrotałam, gdy dziewczyna szła do kasy z torebką.
- Denerwujesz mnie, mam ci powiedzieć, że Zayn kazał mi iść z tobą na zakupy, abyś mogła zmienić troszkę styl na bardziej szlachecki? - burknęła zirytowana moim zachowaniem.
Zrobiłam wielkie oczy i przygryzłam wargę, ręce skrzyżowałam pod biustem. Nie wiedziałam, co powiedzieć.
- Owszem, twój styl jest kobiecy, ale królowa nie może ubierać się w Top shopie - dodała, kładąc rzeczy na ladę.
- Dziękuję - szepnęłam, przytulając ją mocno.
Wal podała kasjerce kartę, którą zapłaciła. Ja wzięłam torby, a następnie udałyśmy się do wyjścia.
- A tak w ogóle to, co złego jest w Top Shopie? - zapytałam podśmiewując się.
Roześmiane weszłyśmy do auta, byłam już zmęczona i chciałam wracać do hotelu, do tego rozbolał mnie brzuch oraz kończyły mi się tampony. Jednak moja szwagierka postanowiła zajechać na obiad. Wybrała Da Silvano, znałam ją wcześniej. Rihanna często tam bywa, a ja ją uwielbiam. Jest idealna.
Więc wchodząc do restauracji miałam malutką nadzieję, że spotkam tam swoją idolkę. Jednak nie zastałam tam jej, usiadłyśmy przy stoliku w kącie. Kelner zabrał nasze zamówienia, a ja myślałam, że zwariuję. Byłam głodna.
- Jak tam u twoich przyjaciółek? Tak bardzo chcę je poznać - powiedziała podekscytowana.
- Harry i Maggie mają dziecko - zaczęłam, biorąc łyk wody.
- Czekaj, którzy to? Bo już nie pamiętam - zaśmiała się, podpierając na ręce.
Wyjęłam swój telefon, odszukałam zdjęcia robione na weselu Tomlinsów i pokazałam dziewczynie. Przedstawiłam wszystkich oraz opowiedziałam trochę o nich. Jak się zmienili, gdzie pracują.
- Naprawdę Harry jeszcze się nie oświadczył? A to dupek, ona na pewno na to czeka. Dziecko mu urodziła - oburzyła się Wal, pijąc swój napój.
- Sama się dziwię, ale może nie mają pieniędzy. 2 lata temu kupili dom, potem urodził się Johnathan, więc kolejne wydatki - próbowałam tłumaczyć przyjaciela.
- Boże, jak on na ciebie patrzy - wymamrotała nagle, lustrując zdjęcie.
- Słucham? - zapytałam, nie wiedząc o co jej chodziło.
- Mój brat, w jego spojrzeniu widać, jak bardzo cię kocha - odpowiedziała, podając mi telefon z przybliżonym Zaynem na fotografii.
Faktycznie patrzył na mnie tak intensywnie, z miłością.
Zajadałam się swoim daniem, które właśnie przyniósł kelner. Wal również smakowała.
Po powrocie do hotelu byłam zmęczona, bo cały dzień spędziłyśmy w mieście. Po wejściu do pokoju, ujrzałam ojca Zayna siedzącego na kanapie. Oglądał telewizję, a jego syn gdzieś zniknął.
- Witaj, Rosie. Nie widzieliśmy się wczoraj, miło, że jesteś - odparł spokojnie, patrząc na mnie.
- Dzień dobry, ja też się cieszę z tego powodu - wydukałam cholernie skrępowana.
- Zayn jest na spotkaniu biznesowym - oznajmił po chwili, a ja przytaknęłam.
Udałam się do naszej sypialni, gdzie odstawiłam torby i opadłam na łóżko. W tym momencie dostałam sms od Annie. Pytała, co u mnie.
Zrobiłam zdjęcie toreb z zakupami, po czym wysłałam do niej z dopiskiem "Umieram".
Natychmiast przyszła odpowiedź "Oddaj mi je *.*"
Zaśmiałam się i odrzuciłam urządzenie na bok. Poszłam do łazienki, gdzie załatwiłam potrzebę. Gdy myłam ręce, poczułam się senna. Wróciłam do sypialni, położyłam się do łóżka i próbowałam zasnąć. Nie udało mi się, więc pół godziny przeleżałam oglądając telewizję oraz jedząc Reese's, które kupiłam w mieście.
Wtedy wrócił Zayn, wszedł do pokoju rozwiązując krawat. Był wyraźnie zmęczony.
- Cześć, skarbie. Padam na twarz - wymamrotał, rzucając się na łóżko obok mnie. - Miałem tyle spotkań i interesów, że już mam dosyć. Chcę tylko zasnąć w twoich ramionach.
Po jego słowach, ułożył się na moim brzuchu i objął mnie ręką. Delikatnie bawiłam się jego włosami.
- Jutro też tyle tego masz? - zapytał, nawijając jego krótkie kosmyki na place.
- Tylko jedno, wieczorem - oznajmił sennie.
- Spędzimy dzień razem? - mruknęłam, przygryzając wargę.
- Tak, ale niestety, tylko w hotelu - szepnął, całując mnie w brzuch.
- Dlaczego?
- Paparazzi nas zaatakują, a lepiej, żebyśmy pokazali się dopiero na gali - powiedział niemal zasypiając.
Malik zasnął na mnie, była dopiero 9 pm, ja nie byłam senna. Delikatnie zdjęłam jego głowę z mojego brzucha i udałam się do pokoju Wal. Zapukałam, po czym weszłam do środka. Dziewczyna siedziała z Safaą na łóżku.
- Hej, co robicie? - zapytałam, wchodząc nieśmiało do pokoju.
- Rozmawiamy, chodź do nas - odpowiedziała Safaa, zapraszając mnie gestem ręki.
Usiadłam obok nich, chciałam odnowić kontakty.
- Brakowało nam ciebie, Rose - odparła po chwili Safaa.
- Mnie? - zdziwiłam się.
- Tak, przy tobie czułyśmy się, jak normalne dziewczyny. Mogłyśmy spędzać razem czas nie myśląc o królestwie i całej tej rodzinie sztywniaków. Mama nie pozwalała nam spotykać się z przyjaciółmi, a jedynie z jakimiś zadufanymi księżniczkami - mówiła Wal, patrząc na mnie.
- Matko, naprawdę, aż tak? Więc nawet nie poznałaś nigdy chłopaka? - robiłam wielkie oczy z nie do wierzenia.
- Fizycznie nie, to znaczy... - urwała, przygryzając wargę. - Nie mówcie nikomu, ale od roku chyba piszę z takim fajnym chłopakiem.
- Wal! Dlaczego mi nie powiedziałaś? - oburzyła się Safaa.
- Przepraszam, ja...
- Opowiadaj o nim! - nakazałam radośnie, klaszcząc w dłonie.
- Ma na imię Andreas i pochodzi z Danii, studiuje medycynę. Ma 24 lata, kocha piłkę nożną i dzieci. Jest cudowny, nie przeszkadza mu to całe bagno, bardzo chce do mnie przylecieć, ale boję się reakcji rodziców - opowiadała Waliyha, a ja kipiałam z radości.
- To wspaniale, musisz o niego walczyć. Masz 20 lat, więc to nie jest dziwne, że chcesz spotykać się z facetami. Rodzice powinni zrozumieć, chociaż wiem, jaka jest wasza mama. Pokaż nam go - rzekłam podekscytowana, łapiąc ją za ręce.
- Mogę do niego napisać, czy wejdzie na skype - wyszeptała nieśmiało, biorąc swój telefon.
Już chwilę później rozmawiałam ze słynnym Andreasem, który wyglądem przypominał Boga. Muskularny blondyn z lekkim zarostem, jest naprawdę miłym oraz dobrze wychowanym mężczyzną. Mówił, że w Danii moja postać jest dosyć znana i od razu mnie rozpoznał, gdy Wal zadzwoniła na skype.
Dowiedziałam się dosyć dużo, ale pewnie nie tyle, co wie Wal. A do tego sam Andreas przywitał ją słowami "Cześć, kochanie". Widać, że zależy mu na 20 latce. Byłam szczęśliwa, że dziewczyna w końcu znalazła kogoś, kogo może pokochać.
Po rozmowie poleciłam jej, aby rano porozmawiała z Andreasem, a potem z rodzicami. Natomiast z Safaą obgadałyśmy chyba wszystkich chłopaków w show biznesie, których ona wprost ubóstwia. Zaczynając od miłości jej dzieciństwa - Troy'a Boltona z High School Musical, a kończąc na Justinie Bieberze.
Po wyjściu od dziewczyn, udałam się do sypialni, ale po drodze usłyszałam głosy rodziców Zayna. Wiem, że to niegrzecznie podsłuchiwać, ale zaintrygowała mnie ich rozmowa.
- Trish, musisz w końcu odpuścić dzieciom. Mają prawo kochać, kogo chcą.
- Ale nie mniejszość.
- Rose jest wspaniałą dziewczyną, Zayn ją kocha, a ja lubię. Zaakceptuj ją w końcu.
- Ja już nie mam sił.
- Dlatego się poddaj, postaraj się ją polubić. Nasz syn jest szczęśliwy przy tej dziewczynie.
- Masz rację, chodźmy spać.
Nie wiem dlaczego, ale zrobiło mi się miło, że ojciec Zayna mnie tak bronił. Wiedziałam, że mam u niego wsparcie.
Następny dzień zapowiadał się okropnie, ale nie do końca taki był. Rano obudziłam się sama, co cholernie mnie zawiodło. Po ubraniu się oraz umyciu, udałam się do salonu. Zastałam tam Safę, która oglądała serial w telewizorze, jedząc miskę płatków oraz jej matkę, ta zaś siedziała na krześle, a fryzjerka zajmowała się jej włosami.
- Dzień dobry - mruknęłam niepewnie, wchodząc do środka.
- Witaj - szepnęła mama Zayna, nie odrywając się od tableta.
- Cześć, Rosie. Zayn jest z tatą na spotkaniu, ale wróci niedługo. Kazał ci przekazać, żebyś czekała na niego - odparła roześmiana Safaa.
- Dobrze, skarbie - uśmiechnęłam się, siadając obok niej.
Na stole leżała tacka z jajecznicą oraz herbatą, spojrzałam pytającą na dziewczynkę, która kiwnęła głową. A ja wzięłam talerz i zabrałam się za jedzenie. Popijałam gorącym napojem, aż w końcu przyszedł Zayn. Rozmawiał o czymś z ojcem po hindusku, gdy skończył podszedł do mnie i mocno złączył nasze usta.
- Przepraszam, kochanie. Trochę nam to zajęło, ale już jestem - powiedział w moje wargi, po czym ponownie mnie pocałował.
Aż do obiadu przesiedzieliśmy przed telewizorem w naszej sypialni, na szczęście nie było nudno. Rozmawialiśmy o naszych planach, historiach w ciągu tych 5 lat. I nagle temat zszedł na to, co dalej.
Czy wrócę do Zayna do Indii? Zostanę w Londynie? Niestety, sama nie znałam odpowiedzi na te pytanie.
- Jak sobie nas wyobrażasz na dwóch różnych kontynentach? Rose, wszystko się zmieniło. Od kiedy to ja żądzę, królestwo działa na innych zasadach. Zamieszkamy razem, zaczniemy wspólną przyszłość - przekonywał mnie, łapiąc moje dłonie.
- Muszę i tak wrócić do Londynu teraz, nie wiem, kiedy, ale przyjadę do ciebie - odparłam nie do końca przekonana.
- Obiecujesz? - patrzył głęboko w moje oczy.
- Obiecuję - przygryzłam wargę, denerwując się.
Lecz nie byłam do końca pewna, czy do tego dojdzie. Bałam się wyjazdu, bałam się wrócić do przeszłości.
____________________________________________________________________
Witam was kociaki ♥ Przepraszam, że tyle czekacie, ale szkoła robi swoje ;c Rozdział krótki i w sumie o niczym, ale jest taką przejściówką do następnego, w którym będzie gala!! Kto się cieszy?
I proszę komentujcie, bo nie wiem, czy chcecie, abym dalej pisała ;c
UWAGA!!!
Proszę, aby każdy wyraził swoją opinię. Chcę wydać My Secret Prince, a potem Royal jako wersję książkową na wattpad. Tzn. chcę zrobić wersję tego opowiadania na wattpad z normalnymi postaciami, a nie 1D itp. Chciałby ktoś ją czytać? Zmienię też kilka faktów oczywiście. Proszę o opinię!!

Genialny ❤
OdpowiedzUsuńRose musi pojechać do Indii.
Jestem za wattpadem ❤
Czekam na kolejny
Cudowny ♡
OdpowiedzUsuńWspaniały.! <3
OdpowiedzUsuń