Zapraszam na "What If I'm Gone?"
Lot do Nowego Yorku mieliśmy o 6pm naszego czasu, mama pomogła mi się pakować. Siostra marudziła, żebym kupiła jej coś ze Stanów. Dała mi nawet listę na kartce, którą sama wrzuciła do mojej torby. Miałam spotkać się z Zaynem dopiero na lotnisku, wszystko było tak obmyślone, żeby nikt nie zorientował się, że Malik nie leci z rodziną z Indii, a ze mną z Londynu. Żeby nikt mnie nie poznał musiałam spiąć włosy, założyć okulary i kaptur. Byłam prowadzona przez ochroniarza, jak jakaś gwiazda, co wyglądało podejrzanie. Według mnie tym bardziej zwracałam na siebie uwagę, ale to nie była moja decyzja.
Przeprowadzono mnie specjalnymi wejściami, gdzie praktycznie nikogo nie było. Pokazałam tylko paszport, a biletu nawet nie miałam. Kobieta w okienku o nic nie pytała tylko sprawdziła mój dokument i życzyła miłej podróży. Zayn to ma życie, ja bym pewnie z godzinę stała w kolejce. A do tego nie musiałam sama zdawać bagażu, bo zabrał go drugi ochroniarz.
- Proszę zakryć twarz, panno Bufford - polecił barytonem Karl, który szedł przede mną.
Wyszliśmy na płytę lotniska, momentalnie pojawiło się w okół nas 4 mężczyzn. To było straszne, gdy prowadzili mnie, jak jakiegoś więźnia.
Zobaczyłam samolot, na pewno prywatny. Kręciło się przy nim pełno ochrony, ludzie w mundurach. Wdrapałam się po schodach na pokład, przywitała mnie miła hostessa. To, co tam zobaczyłam, było niewiarygodne. Luksus, wnętrze beżowo-szare. Po prawej wygodna, długa kanapa i stolik. Po lewej krótsza sofa i fotel, również ze stolikiem. Ogrodzone w połowie ścianką, dalej ogromny, kwadratowy ława w okół niej siedzenia. Na ogradzającej ścianie telewizor. A tam wciąż ciągnęły się pomieszczenia. Myślałam, że zemdleję, ten samolot jest na pewno droższy od mojego domu. Zauważyłam Zayna wychodzącego zza ściany z tv, miał na sobie szare dresy oraz zwykły czarny tshirt opinający jego mięśnie. Wyglądał niesamowicie przystojnie. A ja, jak ostatnie nieszczęście.
Zwykłe spodnie dresowe, miętowa bluza i converse. Włosy spięte w byle jaką kitkę, nieumalowana.
- Cześć, kochanie - powiedział, przytulając mnie.
- To jest jakiś pieprzone królestwo - wymamrotałam oszołomiona samolotem.
- A co myślałaś? Że polecimy ekonomiczną? - zaśmiał się, idąc w głąb pokładu.
Nie odpowiedziałam nic, ruszyłam za nim, rozglądając się.
- W pierwszej części możesz wypocząć, w drugiej jemy. Tutaj masz łazienkę, a za nią jest sypialnia - oznajmił, idąc praktycznie do końca samolotu.
Wychyliłam się i ujrzałam część sypialnianą z łóżkiem. Wróciliśmy do pierwszego pomieszczenia, usiadłam na kanapę, po czym napisałam mamie sms, że lecimy.
Po 2 godzinach lotu, które spędziliśmy oglądając najnowszy hit kinowy, zrobiłam się troszkę głodna.
- Zayn, gdzie tu jest coś do jedzenia? - zapytałam nieśmiało, podnosząc się.
- A co chcesz? To powiem obsłudze - odparł, patrząc na mnie.
- Sama sobie zrobię - mruknęłam, wstając z kanapy.
- Skarbie, od tego jest obsługa tutaj. Mnie też to denerwuje, ale nie wpuszczą cię nawet do kuchni - wymamrotał, przeczesując włosy.
- Ugh, jakiegoś tosta czy coś - burknęłam z powrotem opadając na kanapę.
Zayn poszedł gdzieś, a ja wzięłam jego laptopa i pierwsze, co zobaczyłam to nasze zdjęcie na tapecie. Uśmiechnęłam się, po czym weszłam na swojego facebooka. Zobaczyłam kilka wiadomości.
Margaret Santiago:
Jak tam lot?
Rose Bufford:
Dobrze, to jakiś pałac O.o
Margaret Santiago:
Aż tak? No w sumie to jesteście parą królewską ;)
Rose Bufford:
Czuję się dziwnie, ochrona przeprowadziła mnie, jak jakiego więźnia. Osobne wejścia, sprawdzanie, bez kolejek.
Margaret Santiago:
To chyba, jak gwiazdę, a nie więźnia.
Rose Bufford:
Może, dobra. Napiszę, jak przylecimy.
Zamknęłam okienko z Maggie i włączyłam youtube. Wybrałam moją ulubioną playlistę, po czym wróciłam do facebooka.
Grace Bufford:
Siostra, a jak już tam będzie to pozałatwiasz mi autografy jakiś fajnych osób? ;)
Rose Bufford:
Niedoczekanie twoje :*
Grace Bufford:
Ale mogą być jakieś sławy, wiesz Justin czy ktoś.
Rose Bufford:
Wątpię, że będzie.
Grace Bufford:
Mama pyta, jak lot
Rose Bufford:
Wszystko ok, muszę kończyć. Buziaki
Wyłączyłam swojego facebooka i odłożyłam laptopa, chwilę później wrócił Zayn z moim tostem oraz herbatą. Spałaszowałam posiłek, położyłam się na swoim chłopaku. Opierałam się plecami o jego klatkę piersiową. Oglądaliśmy telewizję, ale mnie ona za bardzo nie interesowała.
- Zayn, co z nami teraz? - zapytałam, biorąc łyk gorącego napoju.
- W jakim sensie?
- Po Nowym Yorku, jak to będzie? - odparłam, przełykając nerwowo ślinę.
- Chciałbym, abyś poleciała ze mną do Indii. Możemy zrobić tak, że wrócisz do Londynu zabierzesz rzeczy i wyślę po ciebie samolot - mówił, jakby to było oczywiste.
- Nie wyjadę tak po prostu, mam w Londynie wszystko - odparłam, siadając tak, by móc na niego patrzeć.
- Myślałem, że ja jestem dla ciebie wszystkim - wyszeptał smutno, wstając i odchodząc.
Zamknęłam oczy i poczułam okropną gulę w gardle. Wiedziałam, że go zraniłam. Musiałam to jakoś odkręcić, dlatego poszłam za nim. Leżał na łóżku, więc usiadłam obok.
- Wiesz, że nie o to mi chodziło. Jesteś dla mnie wszystkim, Zayn. Wiesz to bardzo dobrze, ciebie kocham. Jestem tu z tobą, przeprowadzę się do ciebie - rzekłam, łapiąc go za rękę, na początku nie chciał patrzeć, ale po drugim zdaniu jego spojrzenie lustrowało mnie.
Podniósł się i złączył nasze usta, położyłam dłonie na szyi Zayna. On na mojej talii. Pogłębialiśmy pocałunek, wiedziałam już, że chce czegoś więcej.
Położył się, a mnie posadził okrakiem na sobie. Zaczął bawić się moją bluzkę, ale najpierw zaczął pozbywać się bluzy.
- Zayn, nie. Nie dziś i nie tu - wysapałam, między pocałunkami.
Jednak on nie przestawał, moja bluza leżała na ziemi, a koszulkę próbował ściągnąć.
- Zayn, nie.
Obciągałam tshirt na dół, ale on był niesamowicie uparty. A ja nie chciałam seksu.
- Zayn, do cholery jasnej - wrzasnęłam, wyrywając się.
Szybko założyłam bluzę z powrotem, patrząc na niego z pogardą.
- Co ci się stało? - zapytał oburzony, poprawiając włosy palcami.
- Czy za każdym kurwa razem musimy się pieprzyć? - krzyknęłam, wstając zdenerwowana.
- Przecież lubisz to - burknął obojętnie.
- Lubię, ale nie cały czas. Zaczynam myśleć, że chcesz tylko mojego ciała, a nie mnie - wydarłam się, a on wstał rzucając szklanym wazonem o podłogę.
Rozbił się na kawałeczki, a ja byłam roztrzęsiona. Nigdy nie widziałam go tak wściekłego, bałam się.
- Nie masz prawa tak mówić. Muszę odpocząć, zostaw mnie teraz - sarknął, po czym opuścił sypialnię.
Zaniosłam się płaczem, siadając na ziemi. Opierałam się o łóżko, podkuliłam nogi i oparłam brodę o kolana. Łzy spływały po mnie, jak popieprzona rzeka. Nie mogłam uwierzyć, że to się właśnie stało.
Nigdy nie widziałam Zayna takiego wściekłego, cały czas miałam wrażenie, że dla niego liczy się tylko seks. Ciągle chce to robić, nieważne, czy ja też. Mam go zaspokoić i zniknąć? O nie, to nie jest miłość.
Nagle usłyszałam kroki, Zayn wrócił. Klęknął przy mnie i otarł łzy z mojego policzka.
- Skarbie, przepraszam. Nie powinienem się tak zachowywać. Jestem głupi, ale szaleję za tobą. Proszę, nie płacz. Przepraszam, kocham cię z całego serca. Liczysz się ty, nie twoje ciało. Wybacz mi, błagam - szeptał przy mnie, złożył pocałunek na moim policzku.
Powoli się uspokajałam, lecz nie wybaczę mu tak łatwo. Zauważył to i ponownie zostawił mnie samą.
Wieczór spędziliśmy raczej osobno, ja chwilę po kłótni poszłam umyć zęby i położyłam się spać. Jednak 2 godziny później zostałam obudzona, bo samolot ląduje. Zegarek wskazywał północ czasu naszego, ale w Nowym Yorku była 9 pm. Szybko zdążyłam tylko umyć zęby, potem musiałam zapiąć się w pasy.
Gdy samolot wylądował, zebrałam swoje rzeczy i spojrzałam na Zayna.
- Jedziemy teraz do hotelu, zakryj twarz. Ubierz okulary, nic nie mów - polecił, gdy mieliśmy wysiadać.
Żegnaliśmy się z obsługą, schodząc po schodach trzymałam Mulata za rękę. Poczułam amerykańskie powietrze, tutaj dopiero robiło się ciemno. Przed samolotem czekał już duży, czarny van. Wsiedliśmy do niego od razu. Szyby były przyciemniane. Niestety, z przodu siedziała durna Karima.
- Dzień dobry, a raczej dobry wieczór. Tutaj są wszystkie dokumenty - odparła, podając Zaynowi kilka teczek.
- Są tu inwestycje dla Unicefu? - zapytał, przeglądając je.
- Tak, niebieska teczka. Najkorzystniejsza jest odbudowa, strona 6 - powiedziała, gdy samochód ruszył.
- Dobrze, zastanowię się. Dam ci odpowiedź rano - odrzekł Zayn, czytając jakieś dokumenty.
Ja wyjęłam telefon i napisałam szybko do taty, że jesteśmy już w Nowym Yorku.
- Przymiarki na galę odbędą się jutro, auto przyjedzie o 10pm - oznajmiła, co zainteresowało mnie. - Mam nadzieję, że pamiętasz wszystkie zasady.
Przygryzłam wargę, kiwając głową.
- Czyli nie pamiętasz, kiedy ty się dziewczyno nauczysz? Potakujesz używając słów - wymamrotała zrezygnowana, odwracając się.
- Zayn, ja nie wiem, czy mam aż tak szykowne sukienki na tę galę. To wygląda na coś bardzo ekskluzywnego - wyszeptałam mu do ucha.
- Skarbie, przymiarki są też dla ciebie - zachichotał, kładąc dłoń na moim kolanie.
- Ona się musi jeszcze dużo nauczyć, w końcu ma prawo nie znać zasad lepszej ligi - parsknęła Karima, co mnie zabolało.
Jechaliśmy ulicami cudownego Nowego Yorku, byłam tu 2 razy i za każdym razem zakochuję się w nim od nowa.
Niemal udławiłam się wodą, gdy zobaczyłam, że podjechaliśmy pod St. Regis - najlepszy, najdroższy hotel w tym mieście. Nigdy nawet sobie nie wyobrażałam, by w nim nocować.
Zdumiona wysiadłam z auta, momentalnie w okół nas znalazło się tysiące paparazzi. Opuściłam głowę w dół.
- Panienko, proszę ze mną - usłyszałam od Karla, który zaprowadził mnie do hotelu.
Nie musieliśmy podchodzić do recepcji, wszystkich gości odsunięto. Transportowali nas windą, z każdej strony otoczeni byliśmy ochroniarzami. Czułam się, jak w jakimś cyrku.
- Przewozimy cel do apartamentu na górze - odparł jeden ochroniarz do krótkofalówki.
Dopiero zauważyłam, że był z nami boy hotelowy. Drzwi windy rozsunęły się, sprawdzili, czy nikogo nie ma i ruszyliśmy do pokoju.
- Proszę, o to apartament królewski - powiedział, wpuszczając nas do środka.
Myślałam, że padnę. Ogromny salon ze skórzanymi kanapami, telewizorem, kominkiem elektrycznym. Wszystko wyglądało idealnie, do momentu, gdy zza drzwi wyszła matka Zayna.
- Synku, już jesteś - powiedziała, podchodząc do Mulata.
Przytuliła go mocno, a mnie totalnie olała. Jednak nie oczekiwałam, że rzuci się na mnie z pocałunkami.
- Doniya została z mężem w Indiach, ale dziewczynki są tylko, że położy się już spać, bo były zmęczone podróżą - oznajmiła mu, idąc w głąb apartamentu.
Od tego momentu rozmawiali po hindusku, a ja tylko stałam w salonie. Miałam to gdzieś, dlatego wyjęłam komórkę i napisałam sms do Maggie, Nialla oraz siostry, że mieszkam w St. Regis z matką Zayna i już mam jej dosyć. Nagle wrócili, a ja szybko schowałam urządzenie do torebki.
- Rose, musimy kontrolować twój telefon, aby nic nie przeciekło - odrzekł, idąc w moją stronę.
- Nie dam ci telefonu - prychnęłam, odsuwając się.
- Wiesz, że to procedury - wymamrotał, wyciągając rękę.
- To mogę mieszkać w innym hotelu, sama go sobie opłacę - warknęłam, byłam wściekła.
- Przestań, to zwykłe podłączenie do komputera. Nikt nie będzie...
- Gdybyś mi ufał to nie kazałbyś mi oddawać telefonu - powiedziałam z premedytacją.
- Wiesz, że nie o to chodzi - mruknął, łapiąc się za kark.
- No i bardzo dobrze - sarknęłam, wymijając go.
Podeszłam do swojej walizki, która stała przy kominku i złapałam za jej uchwyt. Dałam mu do zrozumienia, że mówiłam poważnie o innym hotelu. Zayn powiedział coś po hindusku do matki i udał się do innego pokoju przy okazji mrożąc mnie wzrokiem.
Zadowolona usiadłam wygodnie na kanapie, nagle zaczął mnie boleć brzuch. Zignorowałam to, wyjęłam z torebki butelkę wody. Wzięłam duży łyk, a akurat przyszedł Zayn.
- Chodź, pokażę ci nasz pokój - odparł wyraźnie zdenerwowany.
Zdezorientowana udałam się za nim, po chwili wprowadził nas do cudownej sypialni. Duże łóżko, biurko, krzesła i stolik.
- Zayn, co tam się...
- Shhh, nieważne. Nie musisz dawać telefonu, a teraz chodźmy spać - powiedział, gdy złapałam go za rękę.
Pokazał mi jeszcze garderobę i łazienkę. Tu było zbyt pięknie.
Wyjęłam z walizki piżamę, ręcznik oraz kosmetyki, udałam się do łazienki. Zayn wszedł tuż za mną.
Umyłam dokładnie zęby, spięłam włosy.
- Zayn, nie chodziło mi o to, żebyś kłócił się z matką przeze mnie - wyszeptałam, gdy ten szczotkował swoje zęby.
Położyłam dłoń na jego nagim ramieniu, był taki ciepły.
- Dla mnie to też chore, bo ja ci ufam - wymamrotał, patrząc na mnie. - A matce przejdzie.
Pocałowałam go w policzek, po czym zdjęłam ubrania. Zauważyłam palące spojrzenie Zayna, ale po prostu weszłam pod prysznic. Użyłam żelu oraz szamponu i umyłam włosy. Nagle poczułam na sobie ręce Malika, odwrócił mnie. Wpił się w moje usta, pchając na ścianę. Złapał za moje dłonie, podniósł je do góry. Podskoczyłam lekko, obejmując nogami biodra Malika. Czułam jego nabrzmiałą męskość, był podniecony.
- Proszę - wyjęczał, a ja przytaknęłam.
Chwilę później złapał za moje pośladki, wszedł we mnie gwałtownie. Złapałam za szyję chłopaka, wbijając w nią paznokcie. Poruszał się szybko, zaciskał dłonie na moich biodrach oraz tyłku. Jęczałam jego imię, przyjemne prądy w moim ciele przechodziły co chwila. Jeździłam palcami po plecach Zayna, który przyśpieszał tempo. Myślałam, że oszaleję.
- Kocham cię - wysyczał, uderzając mną o ścianę.
Woda obmywała nasze ciała, krople padały, mocząc je. Wbijałam paznokcie w skórę Zayna, opierałam głowę o ramię chłopaka. Czułam się idealnie, ale ból również się pojawiał.
I nagle Malik doszedł, wlewając we mnie swoje nasienie. Wyspał swój orgazm, opierając czoło o ścianę. Ja szczytowałam zaraz po nim, w końcu wyjął ze mnie swoją męskość. Dyszeliśmy ciężko, zjechałam w dół, siadając na ziemi. Podkuliłam nogi, moje serce waliło, jak potłuczone.
Zayn przysiadł się obok mnie, przejechał dłonią po mokrych włosach i oparł głowę o moją.
- Kocham cię i kocham się pieprzyć - wyszeptał, łapiąc za moje kolano. - Będę cię kochał, jak żonę, troszczył, jak córkę. Szanował, jak matkę, ale pieprzył, jak dziwkę.
Wzięłam głęboki oddech, słysząc jego słowa. Złączyłam nasze usta w namiętnym pocałunku, po czym wstałam. Jeszcze raz opłukałam się, wyszłam spod prysznica, zawijając się ręcznikiem. Wtedy poczułam dziwny ból w swojej kobiecości. Szybko wytarłam się, założyłam piżamę i wtedy zorientowałam się, że dostałam miesiączkę. Przeklęłam, zakładając majtki oraz podpaskę. Następnie rozczesałam włosy i udałam się do naszej sypialni. Położyłam się do łóżka, podłączyłam swój telefon do ładowania.
Zayn przyszedł kilka minut później, ułożył się obok, oplatając ręką moją talię.
- Dobranoc, kochanie - powiedział, przyciągając mnie do siebie.
- Słodkich snów - szepnęłam, zasypiając w jego ramionach.
_____________________________________________________________________
Witajcie :) O to i 15! Taki rozdział przejściowy, nie do końca mi się podoba, ale mam nadzieję, że nie jest najgorszy. Też czujecie to starcie między Trishią, a Rose? Oj, będzie się działo ;)
+18 beznadziejne, ale jest północ, a ja już nie będę miała czasu nic do was napisać.
W te wakacje się już nie zobaczymy, dlatego Powodzenia w szkole miśki!
Pamiętajcie, że wciąż możecie być informowani o rozdziałach na twitterze.
-Komentarze karmią wenę.
~.Miley ♥

Cudowny <3
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział <3 mam jednak przeczucie że Rose długo nie wytrzyma tego bycia dziewczyną króla... ale no zobaczymy. A Zayn mnie denerwuje. :/
OdpowiedzUsuń