Po imprezie May'i wróciliśmy prosto do domu. Byłam okropnie zmęczona i trochę pijana, więc chciałam, jak najszybciej znaleźć się w łóżku. Rodzice spali, a Zayn postanowił to wykorzystać.
Ranek był dla nas ciężki, bo zmiana czasu jeszcze nie weszła nam w krew. Obudziłam się całkiem naga, Malik leżał tu za mną, wtulony, jak małe dziecko. Ten widok naprawdę mnie rozczulił. Uwielbiałam budzić się obok niego. Postanowiłam zrobić nam zdjęcie. Wtedy mężczyzna zbudził się, wydając z siebie cichy mamrot.
- Dzień dobry, królewiczu - zachichotałam, patrząc mu w oczy.
- Cześć, księżniczko mojego życia - wyszeptał, przeciągając się.
Moje serce biło, jak oszalałe. Kochałam, gdy mnie tak nazywał. Jego słowa otulały mnie miłością, sprawiały, że oddawałam mu się całkowicie. Po takich właśnie małych rzeczach wiedziałam, że jest tym jedynym.
- Co dzisiaj robimy? - spytał, gładząc mnie po plecach.
- Pomyślałam o odwiedzeniu paru miejsc - zaczęłam, podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Na przykład jakich? - mruknął, łapiąc mnie za biodra, abym usiadła na nim.
Przełożyłam nogę, aby usadowić się na udach chłopaka, gdy poczułam jak jego nabrzmiała męskość ociera się o moją skórę. Zrobiłam wielkie oczy, a moje policzki przybrały kolor różu.
- Zayn - warknęłam, przesuwając się odrobinkę dalej.
- No co? To normalne - powiedział, a na jego wargi wkradł się delikatny uśmieszek.
- Ugh, nieważne - prychnęłam, przewracając oczami. - Może odwiedzilibyśmy naszą szkołę, zadzwoniłam do nich kilka dni temu i powiedzieli, że to zaszczyt.
- Dzwoniłaś do szkoły bez rozmowy ze mną? - zapytał retorycznie, marszcząc brwi w geście niezadowolenia. - Kurde, Rose. Uzgadniaj takie rzeczy ze mną, mamy być małżeństwem, a ty robisz coś za moimi plecami.
- Spokojnie, kochanie - wyszeptałam, ujmując dłońmi jego naburmuszoną twarz. - Myślałam, że się ucieszysz.
- Cieszę się - prychnął, podciągając się, aby móc mnie pocałować. - Twoich rodziców i siostry nie ma, prawda?
Malik składał namiętne pocałunki na moich ustach, dłonie trzymał na biodrach. Objęłam go rękoma wokół szyi, wiedziałam, że miał ochotę na seks. Wyczuwałam to po tonie jego głosu, ruchach jego ciała. Znałam Zayna tak dobrze, kochałam całym sercem.
- Nie ma - zachichotałam, kręcąc głową. - Ale jest dziadek.
Pstryknęłam go w nos, wstając i ruszając do szafy. Zaśmiałam się, na pewno był zawiedziony lub zawstydzony. Wzięłam za dużą, szarą bluzę i narzuciłam ją na siebie. Następnie wyszłam z pokoju, aby udać się do łazienki. Rozczesałam włosy, spinając je w luźnego koka. Umyłam zęby, gdy Malik wszedł do środka.
- A więc, co jest w planach po szkole? - spytał, nakładając pastę na szczoteczkę.
- Chciałabym, żebyś poznał Luke'a - wyszeptałam niepewnie, bojąc się jego reakcji.
Luke napisał do mnie kilka dni temu, że są z Kate w Londynie. Odwiedzają rodziców, więc postanowiłam, że on i Zayn powinni się poznać. Hemmings to mój bardzo dobry przyjaciel, na pewno zaproszę go na ślub, dlatego on i mój narzeczony muszą nawiązać kontakt. Bałam się jednak, że ten pomysł nie spodoba się Mulatowi.
- Mówisz poważnie? - burknął, nawet mnie nie patrząc.
- Tak. Przyjaźnimy się, więc myślę, że powinieneś...
- Dobrze, zrobię to dla ciebie - przerwał mi spokojnie, po czym zaczął szczotkować zęby.
Odetchnęłam z ulgą, wiedziałam, że nie był temu przychylny, lecz zgodził się dla mnie. Ten gest sprawił, że poczułam dziwne uczucie ciepła w sercu. Poświęcił się dla mnie, a o to chodzi w związkach.
Wyszłam z pomieszczenia, zbiegając na dół. Postanowiłam zrobić nam śniadanie, które składało się z ciepłych grzanek, fasolki, jajek w koszulkach i pomidorów. Zayn pewnie zaproponowałby zjeść coś w mieście, ale ja nie chciałam tego przepychu. W Londynie jestem w pełni sobą, dlatego też nie zgodziłam się, aby przylecieli z nami agenci i styliści. Już i tak muszę znosić ochronę. Tutaj nie mam zamiaru panoszyć się, spać w drogich hotelach, czy jeść w drogich restauracjach dosłownie każdy posiłek.
- Kochanie, wyglądasz cholernie seksownie w kuchni - stwierdził Malik, schodząc po schodach.
Zachichotałam pod nosem, gdy mężczyzna objął mnie w pasie od tyłu, a podbródek oparł o moje ramię. Czułam jego perfumy, które wręcz ubóstwiałam. Ciepło biło od niego, co dawało mi wewnętrzny spokój i szczęście.
- Na którą mamy być w tej szkole? - spytał, całując mnie w szyję.
- Za półtorej godziny - odparłam po spojrzeniu na zegarek od piekarnika.
- A spotkanie z Lukiem?
- Na 15, potem moglibyśmy udać się na przejażdżkę po mieście i może porobić parę zdjęć, jakiś spacer - mówiłam, przekładając jajka na patelni.
- Dobrze, skarbie. Jest taka sprawa, jutro chciałbym pobawić się z chłopakami. Najpierw mecz na Wembley, a potem jakiś pub - powiedział spokojnie, czekając na moją odpowiedź.
- Pewnie - mruknęłam, po czym odwróciłam się, aby patrzeć mu w oczy. - Tylko grzecznie.
- Oczywiście, niegrzeczny jestem tylko z tobą w łóżku - odrzekł, mrugając do mnie, po czym złapał za jedną grzankę.
Odszedł, pakując pieczywo do buzi. Widziałam, że zajął miejsce na kanapie, włączając telewizor. Leciały wiadomości, lecz nie wsłuchiwałam się zbytnio. Gdy wszystko było gotowe, rozłożyłam posiłki na talerze i zaniosłam je do jadalni. Malik dołączył do mnie, więc oboje zajadaliśmy się przysmakami.
- Gdzie jest twój dziadek? - zapytał nagle mój narzeczony, grzebiąc w fasolce.
- Nie mam pojęcia, powinien być w domu - oznajmiłam, sięgając po telefon. - Dziadek!
Krzyknęłam 3 razy, ale nie usłyszałam odpowiedzi, co lekko mnie zaniepokoiło. Wybrałam, więc numer do niego, czekając nerwowo, aż odbierze.
- Halo.
- Cześć, dziadku. Gdzie jesteś?
- Właśnie wychodzę z basenu.
- Od kiedy chodzisz na basen?
- Od miesiąca, zapisałem się dla lepszej formy, stary jestem. Musze się trochę poruszać, bo kości mi zastygną.
- Oh, dziadku. W każdym razie, my za niedługo wychodzimy, więc nie będzie nas w domu do wieczora.
- Dobrze, wnusiu. Pa, pa.
Rozłączyłam rozmowę, wracając do jedzenia. Brytyjski smak delektował moje podniebienie, a ciepła herbata rozgrzewała od środka. Po chwili razem z Zaynem poruszyliśmy temat naszego zachowania podczas wizyty.
- Odwiedzimy kilka klas, korytarze, a potem odbędzie się jakieś oficjalne spotkanie z uczniami na sali gimnastycznej, będą zadawali nam pytania - oznajmiłam wedle moich informacji od dyrektorki.
Po śniadaniu wrzuciłam brudne naczynia do zmywarki, po czym razem udaliśmy się na górę, aby się przygotować do wyjścia. Założyłam białą bieliznę, aby następnie wybrać jeansy i luźny tshirt tego samego koloru. Do tego skórzana kamizelka bez rękawów, bordowe buty na obcasie.
Zapakowaliśmy się do czarnego vana, który ruszył w kierunku naszego liceum. Zayn zabrał się za jakieś dokumenty, a ja przeglądałam media społecznościowe. Mojego instagrama śledziła rzesza fanów, którzy uwielbiali mnie i Zayna. Wyczekiwali nowego zdjęcia, komentowali. Byłam zdziwiona, bo miałam więcej obserwatorów, niż niektórzy celebryci.
- Rose, tak sobie pomyślałem. Miałabyś ochotę iść na galę Harper's Baazar dziś o 20? - spytał Malik, nie odrywając się od papierów.
- Pewnie, tylko co ubierzemy? - odparłam, opierając głowę o szybę.
- Kochanie, mam stylistów w każdym miejscu na świecie - poinformował, a ja przewróciłam oczami.
- Potwierdź nasze przybycie - oznajmiłam, a Zayn wystukał coś na swoim telefonie.
- Karima pyta, czy wybierzemy się na LACMA Art+Film Awards i imprezę Elton John Aids Foundation w Los Angeles, dostaliśmy zaproszenie - dodał po chwili, wreszcie na mnie zerkając.
- Mi odpowiada - mruknęłam, wpatrując się w szybę.
Londyn prawie nic się nie zmienił, zatłoczone ulice, ludzie spieszący się lub uciekający przed deszczem i masa świateł. Tęskniłam za tym miastem, bo to tu spędziłam całe dzieciństwo. Znałam każde zakamarki, wspomnienia dawały się we znaki.
Dotarliśmy na miejsce, a ochrona otoczyła nas z każdej strony. Zayn złapał mnie za rękę, posyłając pocieszający uśmiech. Ruszyliśmy w kierunku wejścia, gdzie czekała na nas dyrektorka i inni pracownicy szkoły.
- Witamy w London Richmond High School, to dla nas niesamowity zaszczyt. Cieszymy się na wizytę naszych absolwentów - powitała nas kobieta, u której nieraz wylądowałam na dywaniku. - Trwają teraz lekcje, ale możemy zajrzeć do wybranych klas.
- Mi zależy na odwiedzeniu pana Gibsona od historii - odparłam, a dyrektorka przytaknęła.
Pan Gibson uczył mnie przez całe liceum, był moim ulubionym nauczycielem. Starszy pan, ale niesamowicie mądry, miły i dzięki niemu polubiłam historię. Kiedyś nakrył mnie na paleniu papierosów za szkołą, zamiast iść do dyrektorki, przeprowadził ze mną rozmowę na temat tych używek, którą pamiętam do dziś.
Stanęliśmy przed drzwiami, a kobieta zapukała i weszła do środka, a my tuż za nią. Pan Gibson stał przy tablicy, a masa par oczu wpatrywała się w niego, jak w obrazek. Wyglądał prawie tak samo, jak 6 lat temu. Jego włosy wciąż były białe, lecz brzuch większy.
- Oh, witaj Rosalie - odparł uradowany, idąc w moją stronę. - Zayn.
Po wizycie w szkole udaliśmy się prosto na spotkanie z Luke'iem. Wiedziałam, że Zayn nie był temu przychylny, ale starał się dla mnie. Zależało mi na tym, bo Luke to mój dobry przyjaciel i musi poznać się z moim przyszłym mężem.
- Kochanie, musimy wrócić do domu za 1,5 godziny - poinformował mnie Malik, gdy podjechaliśmy pod restaurację.
Samochód zatrzymał się, a ja zauważyłam już rzeszę fotoreporterów z przygotowanym sprzętem. Westchnęłam, odpinając pas. Zayn wysiadł z auta, podał mi rękę do pomocy. Założyłam okulary przeciwsłoneczne, po czym opuściłam pojazd. Automatycznie blask fleszy i krzyki obiły się o moje oczy oraz uszy.
- Spotykacie się z Luke'iem Hemmingsem z 5 Seconds Of Summer? Wiem, że to twój były, Rose.
- On tam jest.
- Czy to pierścionek?
- Rose, to pierścionek zaręczynowy?
- Zayn, oświadczyłeś się?
Poddenerwowana weszłam do środka, Zayn cały czas trzymał mnie za rękę. Kelner zaprowadził nas na drugie piętro, które było zamknięte specjalnie dla nas. Luke i Kate siedzieli już przy stole, lecz gdy nas zobaczyli, wstali z miejsc.
Włosy Kate tym razem sięgały jej do ramion, a zarost blondyna był dłuższy.
- Cześć, mała - odparł chłopak, biorąc mnie w objęcia.
Uścisnął mnie mocno, wiedziałam, że się stęsknił. Prawdę mówiąc, ja za nim też. Mimo wszystko, nam udało się zachować przyjaźń po zerwaniu. Wciąż się kochamy, ale to nie to samo.
- Zayn - żachnął srogo mój chłopak, podając Luke'owi dłoń.
- Luke - powiedział, witając się z czarnowłosym.
- Witaj, Rosalie - zaświergotała Kate, przytulając mnie.
Zajęliśmy swoje miejsca, biorąc karty dań w dłonie. Z początku atmosfera wydawała się lekko napięta, Kate się nie odzywała. Zamówiliśmy potrawy u kelnera, po czym pogrążyliśmy się w rozmowie.
- A więc, opowiadaj co u ciebie, Luke - zaczęłam z uśmiechem na twarzy.
- Bardzo dobrze, dziś rano przylecieliśmy, bo Michael robił imprezę urodzinową. Kupiliśmy dom w Los Angeles, w środę wychodzi płyta. Powoli jakoś leci - mówił, patrząc to na mnie, to na Zayna.
- O mój Boże - pisnęła Kate, a ja zorientowałam się, że chodzi o pierścionek. - Gratulacje!
Momentalnie spojrzałam na Luke'a, który zdobył się na słaby uśmiech i zmrużył oczy. Wiedziałam, że coś tu nie gra. Znałam go zbyt dobrze.
- Kiedy się zaręczyliście? - spytała, biorąc moją dłoń, aby obejrzeć diament.
- 11 listopada - odpowiedziałam, uśmiechając się do Zayna.
- Stresowałem się, jak cholera - dodał Zayn, chichocząc pod nosem.
- Jak to wyglądało?
- Zayn przez miesiące stwarzał mój własny ogród w pałacu. Jest przepiękny, swoją drogą. W pokoju zostawił mi sukienkę i buty, abym się przyszykowała. Wychodząc z pokoju, znalazłam wyznaczoną drogę z kwiatów i świeczek. Nie miałam pojęcia, co się dzieje, bo nikogo w pałacu wtedy nie było, nawet obsługi.
- Kazałem wszystkim opuścić pałac na ten dzień - wtrącił Zayn, przejeżdżając kciukiem po dolnej wardze.
- Dotarłam do ogrodu, gdzie Zayn przygotował kolację.
- Oh, ten ogród jest przepiękny. Widziałam na snapchatcie i instagramie - dodała Kate, a jej oczy błyszczały.
- Po kolacji oprowadził mnie po ogrodzie, zabrał na ostatni punkt, czyli wzgórze. Jest z niego widok na cały Bombaj. I wtedy mi się oświadczył - opowiadałam, a na wspomnienia poleciała mi łza szczęścia.
Zayn złączył nasze dłonie na stole, spojrzenia się spotkały. Tak bardzo go kocham.
- Ale cudownie, jesteście taką idealną parą - powiedziała, zwracając naszą uwagę na siebie. - Pierścionek to marzenie.
- Tworzyłem go z Piaget przez tydzień, aby każdy najmniejszy szczegół był dopracowany - oznajmił Zayn, a Kate otworzyła usta ze zdziwienia.
Ja również, Piaget to cholernie droga firma i na pewno Zayn musiał się nieźle wykosztować na ten pierścionek. Momentalnie przejechałam opuszkiem palca po diamencie.
- Myśleliście o ślubie? - po raz pierwszy odezwał się Luke.
- Jeszcze nie - odrzekł Zayn, gdy kelner przyniósł nasze dania.
Podczas spożywania posiłku, dowiedziałam się, że Kate i Luke również wybierają się galę w Los Angeles. Kate poinformowała nas, że robi chórki chłopaków oraz Taylor Swift.
Cieszyłam się, że mogłam spędzić czas z Luke'iem i Zaynem. Było dobrze, atmosfera przyswajała wszystkim, a potrawy pieściły nasze podniebienia. Ochrona stała przy schodach, aby nam nie przeszkadzać. Zdążyłam udokumentować nasze spotkanie na snapchatcie, co zrobili również Kate i Luke. Na koniec kelner poprosił o wspólne zdjęcie na ścianę gwiazd restauracji, więc od razu zrobiliśmy pamiątkową fotkę dla siebie. Zdecydowaliśmy, że ja i Zayn opuścimy lokal, jako pierwsi.
Podeszłam do Kate, żegnając się z nią krótkim przytuleniem, gdy poczułam, jak Luke łapie mnie za nadgarstek i przyciąga do siebie. Wziął mnie w swoje objęcia, całując w czoło. Oh, wiedziałam, że Zayn zrobi mi o to aferę.
Luke puścił mnie, a Malik pociągnął na dół. Patrzyłam Luke'owi w oczy, świat jakby się zatrzymał. Czułam coś dziwnego, jakbyśmy nigdy nie zerwali, jakbym nie wyjechała do Indii i wciąż była tu z Luke'iem. Jakby to przytulenie nie należało to dwójki przyjaciół, a do zakochanych w sobie ludzi.
Przełknęłam ślinę, schodząc na dół. Ochrona przeprowadziła nas wyjścia, na dworze zobaczyłam istną masakrę. Fotoreporterzy i fani wychodzili nawet na ulicę, ochroniarze nie mogli ich przepchać. Pojawili się tez fani chłopaków, co poznałam po plakatach. Krzyki słychać było w środku, co na pewno denerwowało gości.
Założyłam okulary, czując otumanienie. Malik złączył nasze dłonie, gdy wyszliśmy na dwór. Pisk, blask fleszy i natłok ludzi mnie totalnie przytłoczył oraz zaatakował. Nie miałam pojęcia, co się dzieje. Gdyby nie pomoc Zayna, kompletnie bym się zamotała. Obcy ludzie mnie zaczepiali. Setki pytań padały w moją stronę, całe szczęście, że w tym momencie Zayn pociągnął mnie do auta.
Opadłam na siedzenie, oddychając głęboko. Zdjęłam okulary, opierając głowę o szybę.
- Uważasz, że to spotkanie było dla mnie przyjemne? - Zayn zaczął swój atak na mnie.
- O co ci chodzi? - burknęłam, spoglądając na niego.
Był faktycznie wściekły, jego szczęka zaciskała się, a oczy wyrażały ogromne niezadowolenie. Patrzył na mnie, wywiercając dziurę. A ja naprawdę nie miałam ochoty się kłócić.
- Zabrałaś mnie na to spotkanie, żebym patrzył, jak się do ciebie mizia? - wrzasnął, a ja wiedziałam, że to nie są żarty.
- Przestań, po prostu mnie przytulił na przywitanie i pożegnanie, co w tym złego? - wymamrotałam, nie rozumiejąc jego pretensji.
- Tak, jasne. Na moich oczach kleił się do ciebie do kurwy nędzy - krzyknął, uderzając pięścią w siedzenie.
Zrobiłam wielkie oczy, podnosząc. Zayn wydawał się groźny, cholernie wściekły. Zaczęłam się bać, bo z jego oczu kipiała agresja. Przełknęłam głośno ślinę, patrząc na niego.
- Nie dość, że pieprzył cię przez 5 lat, to jeszcze teraz cię kurwa dotyka, gdy ja jestem obok...
- O nie, teraz przesadziłeś - odparłam zszokowana i wściekła zarówno.
Czułam, jak coś we mnie buzuje. Zdecydowanie poszedł za daleko, rozumiem zazdrość, ale ta jest przesadzona. Miałam ochotę go spoliczkować, ale tego nie zrobiłam. Odwróciłam głowę w drugą stronę, aby na niego nie patrzeć.
Do końca drogi nie odzywaliśmy się do siebie, miałam ogromny mętlik w głowie. To uczucie, gdy Luke mnie przytulił sprawiło, że w moich myślach pojawiły się nasze wspomnienia. Pierwsze spotkanie, czy zbliżenie.
Samochód zatrzymał się pod naszym domem, a ja wysiadłam, trzaskając drzwiami. Ruszyłam ścieżką do domu.
- Teraz będziesz zgrywać wielce obrażoną? - spytał, a ja wstrzymałam oddech na moment.
- A żebyś kurwa wiedział - wrzasnęłam, wchodząc do środka.
Ponownie zamknęłam drewnianą powłokę z pełnym impetem, ściągając kurtkę szybkimi, agresywnymi ruchami. Zrzuciłam buty i weszłam na górę. Widziałam spojrzenia rodziny, która siedziała na kanapie, ale nie obchodziło mnie to. Byłam zdenerwowana, więc nie miałam ochoty na tłumaczenia.
Weszłam do sypialni, zamykając się. Wyjęłam swój szkicownik oraz ołówek i usiadłam na łóżku, podłączyłam słuchawki do telefonu, puszczając ulubioną playlistę. Zaczęłam szkicować rękę, z której po zanurzeniu do wody robi się szkielet.
- Kochanie, posłuchasz mnie, proszę? - usłyszałam, gdy Zayn usiadł na łóżku.
Wyciągnęłam słuchawki z uszu, patrząc na niego obojętnie.
- Przepraszam, zachowałem się, jak dupek. Po prostu jestem o ciebie zazdrosny, bo jesteś wszystkim, co mam i wiedza, że ktoś inny cię dotyka rozwala mnie od środka - wyszeptał skruszony, kładąc dłoń na moim kolanie.
Momentalnie zrobiło mi się ciepło na sercu, a cała złość minęła. Nie umiem się na niego długo gniewać, za bardzo go kocham. Tak to właśnie jest w miłości, nieważne ile cierpienia sobie zadamy, to i tak to przebaczymy, bo zbyt silne uczucia w nas płyną.
- Kocham cię - mruknęłam, biorąc jego twarz w dłonie i całując namiętnie w usta.
Po 30 minutach odpoczywania przyszedł czas na przygotowania do gali, stylista w ostatniej chwili załatwił nam ubrania i przywiózł je do domu. Wzięłam szybki, odświeżający prysznic i nakremowałam ciało balsamem z drobinkami złota. Ubrałam bieliznę, biały top bez ramiączek oraz różową spódniczkę z paskiem. Do tego były sandałki na obcasie i biała kopertówka.
Dobrałam do tego mały, złoty łańcuszek. Makijaż wykonałam sama, był mocny, ale elegancki. Została tylko fryzura, na którą totalnie nie miałam pomysłu. Siedziałam w łazience, szukając inspiracji w telefonie, gdy do środka weszła moja mama.
- Co jest, kochanie? - spytała, szukając czegoś w szafce.
- Nie ma pomysłu na fryzurę - odparłam zrezygnowana, parskając.
- Coś pomyślimy, chodź tu - powiedziała, podchodząc do mnie.
Zaczęła bawić się moimi kosmykami, gdy w końcu zabrała się za pracę. Układała coś 10 minut, a ja siedziałam i patrzyłam na nią w lustrze. Tak dawno nie byłam czesana przez mamę. Poczułam się, jak mała dziewczynka. Nie zauważyłam nawet, gdy Zayn zrobił nam zdjęcie moim telefonem.
- Wstawiłem na snapchata - oznajmił, kładąc urządzenie na szafce. - Wow, jestem pod wrażaniem.
Mama uśmiechnęła się do niego, a ja w końcu spojrzałam na swoją fryzurę. Z części włosów kobieta stworzyła kokardkę, a dwa kosmyki wypuściła z przodu. Wyglądałam prześlicznie i tak też się czułam. Przytuliłam mamę, całując ją w policzek. Zerknęłam na Zayan, który również wyglądał niczego sobie, po czym razem ruszyliśmy na dół, aby udać się na galę Harper's Bazaar.
______________________
Woooo, nie spodziewałam się takiego ataku zazdrości ze strony Zayna
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem co się stanie na tej gali... w końcu będzie na niej również Luke
OdpowiedzUsuńCudo po prostu, co tutaj dużo mówić <3
OdpowiedzUsuńŚwietne, nie mogę się doczekać kolejnej części
OdpowiedzUsuńKocham to opowiadanie <3
OdpowiedzUsuń