Translate

czwartek, 29 grudnia 2016

~.33.~

KOCHANI PROSZĘ KAŻDEGO CZYTAJĄCEGO O SKOMENTOWANIE, BEZ WYJĄTKÓW!

Dojeżdżając na miejsce, czułam lekkie zdenerwowanie. W końcu będę w świetle reflektorów przez cały wieczór, a później zdjęcia rozejdą się po całym świecie. To była swego rodzaju presja, jednakże od początku związku z Zaynem przyzwyczajam się do życia, na które patrzą wszyscy.
Podjechaliśmy pod halę, na której odbywała się gala. Zayn wysiadł pierwszy, po czym pomógł mi. Zaatakowało mnie nie tylko zimne powietrze, ale również piski i lampy błyskowe. Przybrałam fałszywy uśmiech, machając do zgromadzonych. Napierali na barierki oddzielające ich od nas, wystawiali ręce.
Nagle poczułam, jak Malik oplata mnie w talii, abym ruszyła do przodu. Ochrona przeprowadziła nas do drzwi, które otworzyła obsługa, witając drinkiem. Szczerze mówiąc, nie chciałam pić, bo nie czułam się za dobrze, ale z grzeczności wzięłam kieliszek.
Przed nami było oficjalne wejście na galę, czyli schody za którymi znajdował się ogromny, czerwony dywan, pełen gwiazd i fotoreporterów. Od temu momentu byliśmy obserwowani z każdej strony.
Zayn spojrzał na mnie pocieszająco, łapiąc szczelnie za rękę. Wzięliśmy głębokie oddechy, wdrapując się na górę. Wszystko wyglądało tak, jak to widziałam w telewizji i gazetach.
Masa ludzi, gwiazdy w szałowych kreacjach, fotoreporterzy.
Od razu podbiegła do nas kobieta ze słuchawką w uchu i teczką dokumentów, poinstruowała, gdzie mamy podchodzić na wywiad, a gdzie pozować.
Ustawiliśmy się przed paparazzi, cały czas staliśmy razem. Starałam się wypaść, jak najlepiej. Po czasie przeszliśmy dalej do kolejnej grupy z aparatami. Pozowaliśmy też osobno, bez Zayna przy boku czułam się trochę niekomfortowo, ale nie okazywałam tego.
Aż w końcu przyszedł czas na wywiad. Wysoka blondynka z mikrofonem dała nam znak, że wchodzimy na wizję, a kamera wycelowała prosto na nas.
- Witajcie ponownie z czerwonego dywanu gali Harper's Bazaar w Londynie. Jestem tu z królewską parą, Rosalie Bufford i Zaynem Malikiem. Jak się czujecie?
- Wspaniale, to zaszczyt być wśród tych ludzi. Jestem tu pierwszy raz i wszystko wygląda fenomenalnie.
 -  A ty Zayn?
- Również jestem podekscytowany.
- Powiedzcie mi, jak to z wami jest. Pojawiło się parę plotek o zaręczynach, czy to prawda?
- Tak, tak. Jesteśmy zaręczeni.
Wystawiłam dłoń z pierścionkiem w stronę kamery, uśmiech nie znikał z mojej twarzy.
- Gratulacje! Myślę, że po tej wiadomości gala będzie należała do was. Zayn, widzisz Rose jako królową?
- Oczywiście, że tak. Szybko stała się królową mojego serca, krajem też zawładnie.
Na te słowa miałam ochotę rozpłakać się i rzucić mu w ramiona. Uwielbiałam to, że cały czas starał się okazywać oraz wyznawać mi miłość.
- Wasza dwójka jest taka słodka. Bawcie się dobrze na gali, czekamy na ślub. Powodzenia.
- Dziękujemy.
Po zejściu z anteny, prezenterka przytuliła nas i ponownie pogratulowała, po czym ruszyliśmy dalej. A więc, to oficjalne.
- Nie jesteś zły, że to potwierdziłam, prawda? - spytałam, zerkając na niego.
- No co ty? - prychnął, całując mnie w wierzch głowy. - Cieszę się.

**

- Za 20 minut musimy zejść - poinformowała nas Karima.
Znajdowaliśmy się w mojej garderobie, Tanishaa właśnie kończyła mój makijaż, a Doriinae wpinała ostatnie wsuwki w moje włosy. Upięcie było dosyć skomplikowane, ale pasowało do stroju.
Gdy wszystko było gotowe, rozpięłam swój aksamitny szlafrok, stając na podeście. Służące pomogły mi wbić się w długą, czarną suknię. Do tego ubrałam zwykłe, zamszowe obcasy.
Po drobnych poprawkach podeszłam do gablotki z biżuterią, wybierając srebrne kolczyki Swarovskiego oraz rzemykową bransoletkę z kamieniem. Nieodrębnym dodatkiem była też ta, którą dostałam prawie 6 lat temu od Zayna.
Tinashaa wręczyła mi czarną kopertówkę z telefonem oraz podpaskami, ponieważ w każdej chwili mogłam dostać okres, który się spóźniał przez ciągle latanie i mógł zjawić się niespodziewanie.
Byłam całkowicie gotowa na spotkanie z gubernatorem Francji. Wraz z nieodstępującą mnie na krok Karimą, ochroną i stylistkami udałam się na górę, gdzie czekał już Zayn. Wyglądał cudownie. Jego włosy spięte były w małego koczka na środku głowy, ubrany został natomiast w luźne, materiałowe spodnie i koszulę w tradycyjnym stylu.
Posłałam mu uśmiech, gdy wpatrywał się we mnie z podziwem.
- Wyglądasz przepięknie, kochanie - odparł, zbliżając się.
Położył dłoń na mojej talii, całując delikatnie policzek. Następnie złączył nasze ręce i razem udaliśmy się na ganek, gdzie odbywał się bankiet.
Wszędzie znajdowały się okrągłe stoliki, przy których siadali ludzie. Każdy miał taki sam, przepiękny wystrój. Na drzewach wisiały lampki, było też pełno kwiatów i eleganckich ozdób. Przybył też zespół przygrywający ballady.
- Panie i panowie - zwrócił uwagę Ratish. - Jego wysokość Yaser, jej wysokość Patricia, książę Zayn wraz z księżniczką Rosalie oraz księżniczki Waliyha, Safaa i Doniya wraz mężem Tajdzinem.
Choć Zayn teoretycznie jest już królem Indii, to dopóki nie weźmie ślubu, nie sprawuje 100% władzy. Dlatego też przedstawiany jest jako książę.
Wszystkie pary oczu wpatrywały się w nas, jak w obrazek. Widziałam wiele ważnych osobistości, jak Arash i Liam, ale najgorszym było to, że zauważyłam też Arielle.
Gubernator z rodziną zasiadł przy naszym stole, więc odbywały się ważne rozmowy, w które się nie zagłębiałam. Wolałam plotkować z Wal oraz Safą. Doniya wciąż była wobec mnie chłodna, nie odzywała się nawet. Kilka razy tata Zayna zaczepił mnie, pytając o pobyt w Londynie, czy wyjazd do Los Angeles. Wieczór mijał na rozmowach, prawdę mówiąc nudziłam się nieco.
Z Arash i Liamem rozmawiałam przez chwilę, bo potem zostałam zaciągnięta na ściankę dla fotoreporterów upamiętniających spotkanie. Wiedziałam, że dotyczyło jakiegoś porozumienia między państwami.
Po godzinie postanowiłam poprzechadzać się po ogrodzie. Zayn wciąż toczył rozmowy z gubernatorem, a dziewczyny z ich babcią. Wykorzystałam chwilę, gdy byłam sama, aby opuścić bankiet. Wciąż  nie czułam się dobrze, pobolewał mnie brzuch i byłam osłabiona.
Zmierzałam do swojego ogrodu, gdy usłyszałam kroki za sobą. Odwróciłam się, widząc Arielle. Na jej twarzy błyszczał szatański uśmiech.
- Co taka samotna? - spytała, dostępując mi kroku.
- Chciałam po prostu się przejść - mruknęłam, nie patrząc na nią.
- Czyżby? Przyznaj, że to nie twój świat. Nie bawisz się dobrze - mówiła, a ja przewróciłam oczami.
- Czego ty chcesz? - warknęłam, zatrzymując się i patrząc na nią.
- Żebyś w końcu zrozumiała, że to nie twoje miejsce. Nie należysz do nas - powiedziała pewna siebie, zakładając ręce pod biustem.
- Arielle, odpuść wreszcie.
- Nie odpuszczę, bo to ja powinnam być przy boku Zayna.
- Ale jak widzisz, jestem ja i nie masz szans - sarknęłam z wyższością.
- Tak ci się tylko wydaje.
Nagle poczułam dziwne kołatanie w brzuchu, jakby coś zaraz miało eksplodować. Aż w końcu podchodziło do góry, zrobiłam wielkie oczy, zdając sobie sprawę, co się dzieje.
Arielle patrzyła na mnie zdziwiona, najwidoczniej zauważyła, że coś jest nie tak. Rozglądnęłam się w poszukiwaniu kosza, ale jedyne, co się nadawało to doniczka z kwiatem.
Podbiegłam do niej, klękając. Ręce oparłam na kantach, zwracając cały dzisiejszy posiłek. Łzy napłynęły do moich oczu, czułam się tak paskudnie.
- Oh - prychnęła, stając nade mną. - Jesteś taka żałosna.
Słyszałam tylko, jak odchodzi, ale miałam to gdzieś. Bardziej martwiłam się o wymioty, które nie ustawały. Musiałam zatruć się jedzeniem na bankiecie, dania były wyszukane i mój żołądek chyba ich nie zaakceptował.
- Rose - usłyszałam po chwili, a Zayn podbiegł do mnie.
Klęknął, zbierając moje włosy do tyłu. Był przy mnie, co dodawało mi otuchy. Jednak nie chciałam, aby widział mnie w takim stanie. Niestety, nie miałam wyboru. Po czasie nudności skończyły się, a ja próbowałam wstać. Gdyby nie Zayn, runęłabym na ziemię.
- Już lepiej? - zapytał, prowadząc mnie do pałacu.
- Trochę - sapnęłam wycieńczona, wisząc na nim.
- Arielle powiedziała mi, co się stało. Natychmiast przybiegłem, zaraz zadzwonię po lekarza - oznajmił, zakładając kosmyki moich włosów za ucho.
- Nie, Zayn. Nie ma takiej potrzeby, położę się i odpocznę - mruknęłam, oddychając ciężko.
Staraliśmy się przejść bokiem, aby pozostać niezauważeni. Szczególnie przez media. Służba dołączyła do nas, jednak ja nie byłam w stanie doczłapać się na piętro. Malik wziął mnie na ręce, jak pannę młodą i szedł do sypialni.
Gdy dotarliśmy do celu, poprosiłam, aby został chwilę. Przytaknął, obsługa opuściła nas wedle życzenia Zayna. Pomógł mi zdjąć sukienkę oraz biżuterię. Następnie zmyłam makijaż, wyszorowałam zęby i weszłam pod prysznic. Upięcie rozpuściłam, ale spięłam w koka przy szyi z braku sił do ich umycia. Po wyjściu Malik wytarł mnie, ubrał w piżamę i zaprowadził do łóżka. Położył się obok, a ja wtuliłam się w jego tors.
- Wiesz, że muszę tam wrócić - wymamrotał, głaszcząc moją dłoń kciukiem.
- Wiem, wiem. Poleż ze mną tylko kilka minut - jęknęłam, zamykając oczy.
- Kocham cię - wyszeptał w moje włosy, co wywołało lekki uśmiech na mojej twarzy.
- Ja ciebie też, Zayn.



**

- Jesteś pewna, że dasz radę? - zapytał po raz kolejny Zayn.
- Tak, skarbie - odpowiedziałam, zerkając na niego.
Siedziałam w swojej garderobie w studiu Ellen. Mój makijaż był już gotowy, a fryzura kończyła Doriinae. Był to wysoki kucyk, a gumka została owinięta kosmykiem.
Trochę się denerwowałam przed nagrywkami, w końcu miałam opowiadać o swoim życiu przed milionami widzów. Przygotowano mnie na dosyć krępujące pytania, ale wiedziałam, jak to będzie wyglądać. Jestem fanką Ellen od dawna.
Ubrana byłam cała na szaro, bluzka ze zdobieniami, rozkloszowana spódniczka i wysokie, zamszowe kozaki. Biżuteria dodała temu smaczek.
- Rosalie, zapraszam - odparł mężczyzna z ekipy pracującej przy realizacji programu.
Zaprowadził mnie do miejsca, gdzie miałam czekać, aż Ellen mnie zapowie. Oddychałam głęboko, strach wciąż wzrastał. Zayn cały czas trzymał mnie za rękę, co trochę pomagało. Oczywiście Karima przeszkoliła mnie wcześniej, jak mam odpowiadać na pytania, więc byłam odpowiednio przygotowana. Niby nic strasznego nie mogło się stać.
Nagle usłyszałam swoje nazwisko, a mężczyzna delikatnie pchnął mnie do przodu. Spojrzałam na Zayna, który pokazał dwa kciuki w górę. Westchnęłam, wychodząc na plan. Wszystko wyglądało tak samo. Białe fotele, niebieskie ekrany, brązowa podłoga. Natomiast przybyło masę dekoracji świątecznych.
Odważnym krokiem podeszłam do Ellen, która przytuliła mnie i pocałowała w policzek na przywitanie. Następnie zasiadłyśmy wygodnie, a ja uśmiechnęłam się szczerze.
- No i kogo my tu mamy. Księżniczka jeszcze u mnie nie gościła - powiedziała, rozsiadając się wygodnie.
- Uwierz mi, ja też nigdy nie gościłam w takim programie - zaśmiałam się, splatając dłonie na kolanie.
- No cóż, mówi się, że moim ulubionym tematem jest randkowanie, a ty jesteś zaręczona i...
- Tak, jestem.
- Mamy wiele do obgadania w takim razie.
Zaśmiałyśmy się, a na sali rozległ się śmiech publiki.
- Pochodzisz z Londynu, z normalnej rodziny. Wychowałaś się w domu, to znaczy mam na myśli, że nie jesteś przyzwyczajona do pałaców i królewskich zasad. Ciężko ci było się zaklimatyzować?
- Za pierwszym razem, gdy pojawiłam się na dworze było naprawdę trudno. Miałam wtedy 19 lat, były wakacje, a ja traktowałam to, jako swego rodzaju podróż, a nie nowe życie. Jak wiesz Zayn pojawił się w Londynie, bo uciekł od tamtego świata. Nic mi nie powiedział, udawał normalnego nastolatka, więc takiego go poznałam. I gdy dowiedziałam się prawdy, pokłóciliśmy się...
- A on wrócił do domu.
- Dokładnie. Dopiero po jakimś czasie zebrałam siły, by do niego pojechać. Zrozumiałam, że go kocham i muszę po prostu to odnowić. Jednak nie myślałam tak naprawdę o niczym innym, o pałacu, o całej tej królewskiej rzeczy.
- I przytłoczyło cię to?
- Tak. To było ciężkie się tam odnaleźć, więc wróciłam do Londynu. Zaczęłam nowe życie.
- Z tego, co pamiętam...umawiałaś się z Lukiem Hemmingsem z 5 Seconds Of Summer.
Poczułam, że zaczyna robić się niebezpiecznie, gdy na ekranie za mną pojawiły się nasze wspólne zdjęcia.
- Tak, byliśmy razem.
- Spotkaliście się z nim ostatnio, prawda?
Zdjęcia zmieniły się na te ze spotkania, więc obejrzałam się do tyłu.
- Tak, Zayn i Luke się poznali. Wiesz, ja i Luke jesteśmy teraz przyjaciółmi. On ma dziewczynę, ja narzeczonego. Rozstaliśmy się w zgodzie.
- To wspaniale, ale wracając do naszego tematu.
- Wyjechałam do Indii w celu pomocy charytatywnej.
- I miłość powróciła.
- Zaczęliśmy się spotykać*, aby zrozumieć, że jesteśmy sobie przeznaczeni.
- Spotykać czy spotkać?*
Zaśmiałam się, zakrywając twarz dłońmi. Publiczność zawtórowała. Otworzyłam usta, aby coś powiedzieć, ale zamiast tego ponownie zachichotałam, co rozbawiło też Ellen.
- Po tym wprowadziłam się ponownie do Zayna i wtedy już byłam trochę przygotowana, wiedziałam, jak to działa. Wciąż było trudno, mieliśmy wzloty i upadki, jednak teraz pałac jest dla mnie domem.
- Jak się czujesz z tym, że po waszym ślubie zostaniesz kr..kr
- Królową?
Przełknęłam głośno ślinę, a mój wzrok pobłądził po sali.
- Wiem, że to duży obowiązek. W końcu takie życie to już nie są żarty. Każdy mój krok jest śledzony, ludzie mówią o mnie, piszą.
- Nie każdy jest w stanie to znieść.
- Ja jestem, dla miłości mojego życia jestem w stanie znieść wszystko.
Po sali rozległo się głośne "awww", a ja zachichotałam, poprawiając fryzurę.
- Wasza dwójka jest naprawdę świetna. Wiecie, że staliście się nie tylko królewską rodziną, ale i wzorem. Trochę, jak Kate i William połączeni z Beckhamami.
- Tak, zauważyłam to. Ludzie zaczęli nas traktować trochę inaczej.
- Jak wytrzymujesz rozłąkę z bliskimi? Mam na myśli...Oni wciąż mieszkają w Londynie...
- Tak, moja rodzina i przyjaciele mieszkają w Anglii. Oczywiście za nimi tęsknię. Staramy się przylatywać do nich, teraz będziemy na święta. Jednak to takie smutne, gdy oni wszyscy są razem, a my możemy tylko oglądać.
- Wiem, że masz wspaniałych przyjaciół. To oni?
Odwróciłam się, by spojrzeć na ekran, na który widniało zdjęcie z urodzin May'i z mojego instagrama.
- Tak, znamy się od dawna. Oni są dla mnie ogromnym wsparciem, staramy się rozmawiać, jak najczęściej.
- A więc, kiedy możemy się spodziewać ślubu?
- Nie mam pojęcia, nie rozmawialiśmy na razie o tym, ale na pewno dostaniesz zaproszenie.
- Mam nadzieję, już zaczęłam uczyć się tradycyjnego tańca.
Ellen wstała, a bollywoodzka muzyka opanowała studio. Zaśmiałam się, dołączając do blondynki i jej tańca, aż usłyszałyśmy "koniec".
- Dziękuję bardzo - odparła Ellen, przytulając mnie.
- To było niesamowite doświadczenie, dziękuję za zaproszenie.
- Przyjemność po mojej stronie i mam nadzieję, że z tym ślubem to prawda i nie zapomnicie o mnie.
- Oczywiście, że nie zapomnimy - odparł Zayn, dołączając do nas.


Po wywiadzie u Ellen wróciliśmy do naszego apartamentu, bo znów zaczęłam miewać mdłości. Miałam je też przed wystąpieniem, pewnie były spowodowane stresem. Teraz jednak nie miałam pojęcia, co było przyczyną. Starałam się to kryć przed Zaynem, żeby go nie martwić. Potem Malik wymyślił, abyśmy poszli na kolację. Zgodziłam się, choć nie miałam ochoty na jedzenie. Przebrałam się w pomarańczową sukienkę, czarne szpilki i naszyjnik, po czym razem zeszliśmy na dół, udając się do jednej z najlepszych restauracji w Los Angeles. W końcu spędzić czas razem, jak na randce.




* Z racji, iż rozmowa jest po angielsku, Rose powiedziała "hanging out", co znaczy spotykać się z kimś, ale Ellen spytała "hanging out or hooking up?" Co można przetłumaczyć tak samo, ale hooking up jest bardziej używane w kontekście seksulanym
* Z racji, iż rozmowa jest po angielsku, Rose powiedziała "hanging out", co znaczy spotykać się z kimś, ale Ellen spytała "hanging out or hooking up?" Co można przetłumaczyć tak samo, ale hooking up jest bardziej używane w kontekście seksulanym.

______________________________

14 komentarzy:

  1. Ciekawe kiedy ślub

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyżby ktoś tutaj był w ciąży ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie, nie mogę się doczekać kolejnej części

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham to opowiadanie <3 ~ Sandra

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno zaczęłam czytać to opowiadanie, ponieważ koleżanka mi je poleciła i jejciu, po prostu majster-sztyk <333 -Becia

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój faworyt wśród blogów

    OdpowiedzUsuń
  7. Rose jest w ciąży??

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na next /lissa

    OdpowiedzUsuń
  9. I love it <33

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne, czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  11. Ojej, czyżby nasza Rose była w ciąży...ciekawi mnie to <333

    OdpowiedzUsuń