Siedziałam wygodnie na krześle w garderobie, a fryzjerka nakręcała końcówki moich włosów na lokówkę. Miałam na sobie tylko bieliznę oraz aksamitny, biały szlafrok. Byłam już nakremowana, umalowana. W ręce miałam telefon, pisałam z Mayą i przeglądałam instagram. Od rana pobolewał mnie brzuch, więc musiałam brać tabletki.
Moja przyjaciółka była na poczcie, aby wysłać wszystkim zaproszenia na ślub. A zaraz potem biegła na wybieranie menu z Niallem. Towarzyszyłam jej internetowo, choć bardzo chciałam robić to na żywo. Tęskniłam za dziewczynami, a świadomość, że nie ma mnie przy May'i podczas przygotowań do najważniejszego dnia w jej życiu miażdżyła mnie od środka. Jednak wybrałam swoją drogę do szczęścia, Zayn wynagradza mi tę rozłąkę.
Mój instagram szalał od kiedy dodałam nowe zdjęcie z Zaynem z plaży, media rozpisywały się o naszym powrocie do siebie już od momentu urodzin babci, bo fotografie dostały się do sieci.
- Gotowe - odparła moja fryzjerka, odkładając lokówkę.
- Dziękuję - posłałam jej uśmiech, wstając z krzesła.
Odłożyłam telefon, podchodząc do jednej z gablotek z sukienkami. Szperałam w poszukiwaniu odpowiedniej, ale nie zainteresowało mnie nic, więc otworzyłam kolejne drzwiczki do półki.
Szperałam w poszukiwaniu odpowiedniej, ale nie zainteresowało mnie nic, więc otworzyłam kolejne drzwiczki do półki
Wybrałam brzoskwiniową sukienkę na ramiączkach i białe sandałki na obcasach. Ubrałam się, uważając na fryzurę oraz makijaż, po czym stanęłam przed gablotką z torebkami. Trochę mi zajęło zanim wzięłam białą na złotym pasku.
Spakowałam do niej wszystkie potrzebne rzeczy, spryskałam ciało perfumami i pognałam na górę. Zayn stał w naszej sypialni, wyglądał cholernie przystojnie. Miał na sobie spodnie garniturowe koloru białego, koszulę w niebiesko - białą kartkę oraz czarne, eleganckie buty.
Włosy mojego chłopaka były idealnie ułożone, a na jego nadgarstku tkwił złoty Rolex.
Przygryzłam wargę, obserwując go. Podszedł do krzesła, z którego wziął białą marynarkę i założył ją na siebie. Odwrócił się, zauważając mnie. Przeskanował moją sylwetkę, oblizując usta.
- Pięknie wyglądasz, kochanie - wyszeptał, podchodząc do mnie.
- Dziękuję - mruknęłam, opatulając go rękami w pasie.
- Tak bardzo cię kocham - powiedział, odgarniając kosmyk moich włosów za ucho.
Patrzyłam mu w oczy, czując się tak dobrze. Zayn jest jedyną osobą, której ufam bezgranicznie. Odzyskiwałam swój blask przy nim.
- Chcecie się spóźnić? - usłyszeliśmy głos Karimy, która stała w drzwiach, mierząc nas wzrokiem.
Od razu udaliśmy się za nią na dół, uważałam, aby nie spaść ze schodów przez wysokie szpilki. Gdy wyszliśmy na ganek, zauważyłam dużą ciężarówkę, z której robotnicy wynosili jakieś rzeczy owinięte folią.
- Do tego nowego ogrodu - powiedział, po czym pociągnął mnie dalej.
Nim się obejrzałam przed nami znalazło się Audi koloru matowej czerni. Było cudowne, dech zaparł mi w piersi ze zdumienia.
- Kluczyki w stacyjce, proszę bardzo - odparł mężczyzna z obsługi, wysiadając z samochodu.
Spojrzałam na Zayna, lecz ten po prostu podszedł do pojazdu, otwierając mi drzwi. Zajęłam miejsce w luksusowym aucie, czekając, aż Malik odpali silnik.
Ruszyliśmy tuż za samochodem ochroniarzy, rozsiadłam się wygodnie, włączając muzykę. Byłam pod wrażeniem, więc wyciągnęłam telefon i zrobiłam zdjęcie Zaynowi.
- Pomyślałem, że skoro nie będę nic pił to możemy przejechać się moim autem - odparł po chwili, zerkając na mnie.
- Dobrze, kochanie - wyszeptałam, uśmiechając się do niego.
Włączyłam snapchata, nagrywając to jego, to siebie. Byłam aktywna na portalach społecznościowych, co denerwowało matkę Zayna, jak i niektórych ludzi. Twierdzili, że nie powinnam pokazywać prywatnego życia króla, ale nie obchodziło mnie to. Zayn się zgodził, było wiele komentarzy ukazujących nas jako nie tylko parę królewską, ale taką jaką chciałby być każdy.
Podjeżdżając pod bramę zamku Arash i Liama, zostaliśmy zaatakowani przez ogromną masę paparazzi. Nie mogliśmy przejechać, bo zatarasowali drogę. Byłam zła, więc spuściłam głowę w dół, aby włosy zasłoniły moją twarz.
Blask fleszy raził nasze oczy, przepełniała nas irytacja. Całe szczęście ochrona jadąca przed nami i za nami przepędziła natrętów, a my wjechaliśmy w końcu do środka.
Zayn zaparkował na podjeździe, po czym wyszedł z auta, pędząc w moją stronę. Nie chciałam udawać jakiejś szlachcianki, więc sama otworzyłam drzwi i opuściłam pojazd.
Dołączyłam do mojego chłopaka, łapiąc go za rękę. W drugiej zaś miałam prezent dla solenizanta.
Przeprowadzono nas prosto do ogrodu, skąd dochodziła muzyka. Zauważyłam wiele dmuchanych atrakcji, małe samochodziki i pełno balonów. Z boku były też poustawiane stoliki, bufet oraz stolik z prezentami.
- Rosalie, Zayn - usłyszałam głos Arash, która szła w naszym kierunku z 7 miesięczną Janyą na rękach.
- Witaj, Arash - odparł Malik, całując ją w policzek. - Cześć, malutka.
- Hej, miło cię widzieć - powiedziałam, przytulając dziewczynę, po czym złapał Janyę za dłoń. - Cześć, księżniczko.
- Wątpię, że uda wam się teraz dorwać Chetana. Bawi się z kolegami, więc może zaprowadzę was do stolika - odrzekła, poprawiając córeczkę na boku.
Po 2 godzinach byliśmy już trochę zmęczeni, więc razem z rodziną Payne'ów siedzieliśmy przy naszym stoliku, mała Janya zasnęła przytulona do Liama, który chciał odciążyć Arash. Zayn dotrzymał obietnicy i nie pił nic, ja jedynie lampkę wina.
Dzieci bawiły się w najlepsze, my mieliśmy okazję porozmawiać. Zayn i Liam zajęli się swoimi sprawami, ja zaczęłam temat z Arash.
- Wyglądacie cudownie, taka szczęśliwa rodzina - powiedziałam z uśmiechem, łącząc palce obu dłoni.
- Proszę cię, nie śpię po nocach. Dwójka małych dzieci mnie trochę wykańcza, całe szczęście mam Liama i opiekunki do pomocy. Dzięki temu mogę chodzić na siłownię na dole i nie wyglądam, jak pączek - mówiła, wzdychając. - Ty za to jesteś, jak ideał z Zaynem. Jeszcze znajduję czas na internet i widzę, jak się o was rozpisują media.
- Tak, jestem naprawdę szczęśliwa.
- Myślisz, że oświadczy się niedługo? - spytała nieco ciszej, nachylając się do mnie.
- Nie wiem, chciałabym - odparłam, podbierając się ręką o stół.
- Wyobraź sobie, że na Sylwestra lecimy z dzieciakami do Nowego Jorku. Liam to zaplanował, niby dopiero początek listopada, ale już się zdecydowaliśmy - oznajmiła z radością, biorąc łyk wody.
- To wspaniale.
Po imprezie u Payne'ów nadszedł czas się zbierać do domu, mała Janya już dawno spała w swoim łóżeczku, ale Chetan bardzo chciał pożegnać mnie i Zayna. Odprowadził nas pod sam samochód. Podszedł do Malika, przytulając się do jego nogi.
- Chodź tu, kolego - powiedział, biorąc chłopczyka na ręce. - Będziesz tęsknił za wujkiem?
- Będę, bardzo bardzo.
- Wujek też będzie, przyjedziemy do ciebie z ciocią niedługo. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, szkrabie - mówił, a Chetan przybił mu piątkę. - Leć do cioci.
- Pa, wujek - odparł, gdy Mulat odstawił go z powrotem na ziemię, aby mógł przybiec do mnie.
Zayn i Chetan wyglądali tak uroczo, że aż zaczęłam sobie wyobrażać, jak to będzie z naszym dzieckiem. Jednak z moich rozmyślań wyrwał mnie mały chłopiec o czarnych włoskach.
- Ciocia! - pisnął, gdy kucałam, aby mógł wpaść mi w ramiona.
- Już jesteś duży chłopak, Chetan, ale buziaka cioci dasz, prawda? - powiedziałam, a on przekręcił główkę i pocałował mnie w policzek.
- Ładna ta twoja ciocia, wiesz Chetan? - usłyszałam głos Zayna, który stał oparty o drzwi auta i patrzył na nas.
- Wiem.
- Dobra, misiu. Musimy wracać już do domku, bo późno. Wpadniemy do ciebie niedługo - odparłam na koniec ostatni raz przytulając Chetana, który później pobiegł do swojej mamy.
Z Arash i Liamem pożegnaliśmy krótko, po czym wsiedliśmy zmęczeni do auta. Zayn ruszył tuż za swoją ochroną, która na szczęście nie przeszkadzała nam w przyjęciu. Brama otworzyła się, a tuż przy niej stał tłum fotoreporterów, którzy błyskali fleszem po oczach.
- Kurwa, serio? - prychnęłam, opierając głowę o rękę, która była już podtrzymywana przy szybie.
Byłam już senna, chciałam znaleźć się w domu, więc nie miałam najmniejszej ochoty na tych natrętów. Do tego wciąż bolał mnie brzuch, generalnie nie czułam się za dobrze, ale brałam tabletki.
Chwilę zajęło nam za nim udało się przedostać, ale w końcu znaleźliśmy się na wolej drodze, zamierzając jechać do pałacu.
- Chetan jest taki kochany - stwierdził nagle Zayn, zerkając na mnie.
- Ohh tak, wyglądaliście razem przecudownie - potwierdziłam, przygryzając wargę.
- Będziesz wspaniałą matką moich dzieci - wypalił z parszywym uśmiechem, kładąc dłoń na moim udzie.
Zaśmiałam się, patrząc na Malika. Skupiony był na drodze, jednak na jego twarzy malowało się zwycięskie spojrzenie.
- Sugerujesz coś? - spytałam, unosząc brwi.
- Powinniśmy sobie sprawić kiedyś takiego szkraba - stwierdził, zaciskając palce mocniej na mojej skórze.
- Kiedyś?
- No tak, teraz jest za wcześnie - rzekł, jakby to było oczywiste.
Prychnęłam pod nosem, nie odzywając się do końca jazdy. Patrzyłam tylko przez okno, podziwiając ulice Bombaju. Ludzie wracali z dyskotek, inni dopiero na nie szli.
Gdy dojechaliśmy do pałacu, niemal od razu ruszyłam na górę. Zayn tuż za mną, już na schodach zdjęłam szpilki i do sypialni dotarłam boso. Opadłam na łóżku, wzdychając ciężko.
Zayn bez słowa wszedł do łazienki, ale nie zamykał jej, więc mogłam widzieć wszystko. Zdjął z siebie marynarkę i powiesił ją na uchwycie wiszącym na ścianie. Odpiął Rolexa, kładąc go na półce przy umywalkach, po czym zajął się odpinaniem koszuli.
Przygryzłam wargę, uważnie obserwując jego ruchy. Cóż, Zayn był cholernie przystojny i uwielbiałam jego ciało, które działało na mnie pobudzająco.
Odpiął guzik i rozporek spodni, które opadły do kostek, zdjął je zostając w samych bokserkach. Oliwkowa karnacja oraz czarny tusz tatuaży idealnie ze sobą współgrały na umięśnionym ciele mojego chłopaka.
Malik zsunął z siebie bokserki, a ja zassałam powietrze. Zaśmiał się.
- Wiem, że podglądasz - odparł, przez co moje policzki się zaróżowiły.
Wstałam z łóżka, udając się do łazienki. Jednocześnie zaczęłam odpinać zamek sukienki. Malik wszedł w tym czasie pod prysznic. Podeszłam do lustra, sięgnęłam po waciki i mleczko do demakijażu, aby usunąć całe upiększenie z mojej twarzy.
Nagle usłyszałam ciche pojękiwanie.
- Zayn, słyszę cię - zachichotałam, ściągając biżuterię.
- Pomogłabyś, a nie stoisz - wymamrotał z lekką chrypką.
- Chyba śnisz - prychnęłam, zrzucając z siebie sukienkę.
Podeszłam do ubikacji, aby załatwić potrzebę, zdając sobie sprawę, że dostałam okres.
- Kurwa - warknęłam, zwracając na siebie uwagę Zayna.
- Co się stało? - spytał przejęty, patrząc na mnie przez szybę.
- Okres - wyjaśniłam, wstając z toalety.
- Już wychodzę, to przyniosę ci jakieś majtki czy coś - zmieszał się, zakręcając wodę.
Opuścił prysznic, więc szybko zajęłam jego miejsce. Oprócz ciała umyłam też włosy, po czym szybko osuszyłam się i przygotowałam do spania. Zayn leżał już w łóżku, więc ułożyłam się obok niego.
- A boli cię bardzo, kotuś? Przynieść tabletki? A może herbatkę chcesz? - pytał uroczo Zayn, przyciągając mnie do siebie.
- Mógłbyś pomasować mój brzuch? - spytałam, przybliżając się do Malika.
Moje plecy stykały się z jego klatką piersiową, nasze nogi były złączone, a ręka Zayna zaczęła delikatnie rozmasowywać moje podbrzusze.
- Maya ma niedługo urodziny - powiedziałam, zamykając oczy.
- Wiem, Niall pisał, że chcą coś urządzić, ale nie wiedzą, czy przylecimy - wyszeptał Malik, całując moje ramię.
- Chciałabym, Zayn. Spotkamy się z rodzicami, spędzimy ten dzień z moją przyjaciółką - oznajmiłam błagalnym tonem.
- Dobrze, ale problem w tym, że 23 muszę być z powrotem w Indiach, bo mam spotkanie z prezydentem Francji.
- To wrócimy do tego czasu.
- W takim razie lecimy, a teraz śpij już, kochanie - wyszeptał, całując mnie w głowę.
- Dobranoc.
Wzięłam głęboki oddech, po czym zaczęłam zatracać się w krainie Morfeusza.
Od samego rana bardzo źle się czułam, chciałam tylko leżeć w łóżku i odpoczywać. Niestety, miałam lekcje hindi, a Zayn spotkanie biznesowe, więc musiałam wstać. Jednak jeszcze przed obiadem spotkałam się z moim chłopakiem, który zaproponował pójście na plażę.
Już chwilę później leżeliśmy wtuleni w siebie na łóżku, które ostatnio tu zbudowali. Zayn był bardzo przejęty tym, że kiepsko się czuję i ciągle pytał, czy czegoś potrzebuję. Jednak ja chciałam tylko, aby był przy mnie. I faktycznie był.
Kocham, kocham i jeszcze raz kocham ❤
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę doczekać się kolejnej części ��
OdpowiedzUsuńCudowny rozdział, zresztą jak cały blog ��
OdpowiedzUsuńCzekam na next
OdpowiedzUsuńI love it ❤
OdpowiedzUsuń